|
|
#131 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#132 |
![]() |
23 dzień wyprawy, 7my wrzesień. Kierunek: Pietros.
Tak..... Poranek jak zwykle: kawka, śniadanko, zbieranie gratów i jazda. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tego co nastąpiło:-). To był chyba najdłuższy odcinek ofu w moim życiu:-). Dojazd do asfaltu zajął nam chyba 5 godzin pięknego telepania się początkowo wśród dzikiej przyrody, potem małych osad, w końcu całkiem sporych wsi, do których jeszcze nie doprowadzono asfaltu. Większość drogi prowadziła w jednej dolinie wzdłuż koryta rzeki, ale pamiętam też przełęcz prowadzącą do innej doliny. Tak czy owak było pięknie! Była to niedziela, więc Ludzie szli do kościoła odświętnie ubrani: Kobiety w pięknych ludowych strojach, Męszczyźni w wyszywankach. Super to było to widzieć. Pod kilku godzinach tej pięknej jazdy zaczynałem już tęsknić za asfaltem, bo byłem głodny a poza tym miałem wrażenie, że z Gieni uciekną wszystkie śrubki po takiej ilości ofrołdu:-). W końcu dojechaliśmy do drogi wojewódzkiej i od razu spotkaliśmy stację benzynową!:-). Pozostała jeszcze kwestia jedzonka, ale w tym zakresie zdaliśmy się na los. I to był super pomysł, bo trafiliśmy na super fajne miejsce przy drodze z lokalnym, pięknie przyrządzonym i pięknie podanym jedzonkiem. Nażarłem się jak prosiaczek, a na koniec wziąłem jeszcze 2 serniki i 2 kompoty. Nie wiem, jakim cudem udało mi się przerzucić nogę przez kanapę Geni:-) Po obiedzie mieliśmy jeszcze chyba 2 godziny pięknej jazdy asfaltem wśród cudownych, zielonych dolin obsianych spokojnymi wioskami. Ależ mi było dobrze! W końcu dojechaliśmy do Rachowa i po zakupach wjechaliśmy do lasu. Od jakiegoś czasu goniła nas burza, więc postanowiliśmy ją przeczekać pod czymś w rodzaju dachu:-) To był cudowny dzień! |
|
|
|
|
|
#133 |
![]() |
24ty dzień wyprawy, 8 września. Pietros.
Wstajesz se rano i jest tak: Po wczorajszej burzy powietrze było rześkie, świeże. Czuć już było delikatne tchnienie jesieni, ale wcale mnie to nie martwiło - po rumuńskim piekarniku chłodek ukraińskich gór był jak najbardziej wskazany . Do przełęczy pod Pietrosem mieliśmy ok godziny jazdy w większości przez las. Droga była całkiem spoko - mimo obfitego opadu poprzedniego dnia nie było dzisiaj problemów z błotem nawet na bardziej stromych podjazdach.Po wjeździe na połoniny zaczęły się fajne widoczki! Byłem na Pietrosie rok temu i nie chciało mi się znowu pedałować na góre. Zamiast tego rozłożyłem się w wiacie i zasnąłem snem sprawiedliwego podróżnika:-). Wojtek za to założył tenisówki i pomknął niczym łasica w kierunku szczytu. Z przełęczy do szczytu jest około godziny spaceru w łatwym terenie i moim zdaniem zdecydowanie warto, bo widoczki są naprawdę fajne. Na zdjęciu poniżej widoczna jest Howerla. Zdjęcie tego nie oddaje, ale Howerla moim zdaniem przypomina dinozaura odpoczywającego po obfitym obiadku:-) Wojtek wrócił po kilku godzinach, ja się wyspałem, pogadałem trochę z turystami (głównie byli to Żołnierze na urlopach), zjadłem obiadek i byłem gotowy do dalszego pyrkania po okolicy. Postanowiliśmy wrócić na noc do naszego poprzedniego biwaku, bo było tam fajnie i był potok, w którym można się spokojnie wykąpać:-). Po kilku godzinach fajnego pyrkania dotarliśmy na miejsce i rozpoczęliśmy bardzo skomplikowany proces polegający na robieniu niczego:-) |
|
|
|
|
|
#134 |
![]() |
Chciales koledze ucho dronem przyciac ?
Fajne ujecie
__________________
XRV750 RD07 / BMW R1200RT |
|
|
|
|
|
#135 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#136 | |
![]() |
Cytat:
__________________
XRV750 RD07 / BMW R1200RT |
|
|
|
|
|
|
#137 |
![]() |
Tam jest przecie dość lajtowy wjazd, po co pedałować
__________________
Są jeszcze piękne zadupia na tym świecie. |
|
|
|
|
|
#138 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#139 |
![]() |
25ty dzień wyprawy, 9 września. Bania u Iwana
Taki poranek: Pobudka, myju myju w potoku, kawka, śniadanie, pakowanie, jazda....jak ja to uwielbiam!! Celem dzisiejszej jazdy była moja ulubiona miejscówka, czyli "U gościnnych Bojków" w Husnem Wyżnem. Postanowiliśmy jechać przez Chust i Mżchiriję i to był zajebisty wybór. Asfalt prowadził nas pięknymi, zielonymi dolinami. Czasami zdarzały się małe wioski, do tego oczywiście dwa większe miasteczka wymienione wyżej. Mimo tylu dni jazdy i zmęczenia nadal byłem w stanie cieszyć się urodą tego kraju, przyrody, gościnnością ludzi no i oczywiście moim ulubionym prostym, ale super smacznym jedzonkiem Do tej pory każdy dzień jazdy był pełen przygód, pięknych widoków, spotkań z fajnymi ludźmi. Dzisiaj też tak było - może bez wodotrysków, ale za to spokojnie, zielono, z fajnymi zakrętami w pięknych głębokich dolinach. Za Mżchiriją złapała nas porządna burza i ostatnią godzinę jazdy spędziliśmy w ulewnym deszczu. W końcu dojechaliśmy do Husnego Następny dzień spędziliśmy na spaniu, obżeraniu się miejscowymi smakołykami (Iwan robi najlepszy miód na świecie!:-)), spacerowaniu po wiosce, gadaniu z Iwanem. Wieczorem była bania i słodki sen. Iwan ma do dyspozycji dom dla turystów z wszystkimi wygodami, ale my zawsze bierzemy starą chatę bojkowską, którą wybudował Dziadek Iwana. Śpię tam jak kamień mimo chronicznych problemów ze snem. Nawet wojtkowe chrapanie mi nie przeszkadza!:-) |
|
|
|
|
|
#140 |
![]() |
__________________
Są jeszcze piękne zadupia na tym świecie. |
|
|
|
![]() |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Szlajanka po Polszy. Sierpień 2020 | trolik1 | Polska | 69 | 28.07.2021 08:45 |