|
|
#111 |
![]() Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Szczecin
Posty: 735
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: 100K+
Online: 1 miesiąc 3 dni 11 godz 6 min 54 s
|
16/17 dzień wyprawy, 30/31 sierpnia. Jedziemy nad wodę.
Kilka lat temu wspólnie z Wojtkiem odwiedziliśmy Deltę Dunaju na powrocie z Górskiego Karabachu. Miejscówka nas zachwyciła i obiecałem sobie, że na pewno tam wrócę. No i siup!:-) Po wczorajszym spacerze w górkach trochę bolały nas nogi i właściwie wszystko nas bolało, ale postanowiliśmy jechać już dzisiaj. Początek był kiepski - po minięciu Braszowa przez kolejne 3 godziny telepaliśmy się w korku podobnego do tego, co widzieliśmy w okolicach Krakowa... Była niedziela i ludzie jechali sobie w górki... Korki zaniknęły po zjeździe z gór, czyli przed Ploesti. Za to zaczął się piekarnik...35 stopni i więcej. A w górkach było tak pięknie i chłodno! Już wtedy zacząłem podejrzewać, że chyba zbyt wcześnie jedziemy na południe. Ostatnim razem byliśmy tam na początku października i temperatury oscylowały w okolicach 30 stopni. No cóż - tak czy owak trza jechać. Po wyjeździe z Ploesti krajobraz zmienił się diametralnie - było gorąco, płasko, sucho. Nocleg znaleźliśmy w całkiem fajnym lesie niedaleko drogi, a za sąsiadów mieliśmy parę bażantów, które hałasowały przez większą część nocy:-) Rano standard: pobudka, kawa, śniadanie, jazda. Jakoś po południu dojechaliśmy do Merighiol - wioski w której mieliśmy odebrać nasze kajaki i zostawić motorki. Okazało się jednak, że przyjechaliśmy o jeden dzień za wcześnie , a pani od kajaków jest w Bukareszcie....Nie wiem jak myśmy to wykalkulowali, ale okazało się, ze mogliśmy spokojnie wypocząć po spacerze w górach i dopiero ruszyć następnego dnia:-). Tak czy owak miła pani zrobiła nam przysługę i po naszej rozmowie ruszyła w drogę do nas. Czekały nas teraz 3 godziny czekania w 40sto stopniowym upale...brrr. Po odbiorze kajaków i wszystkich ceregielach byliśmy na wodzie około 19tej, zmęczeni i gotowi na rozłożenie biwaku. Tak też zrobiliśmy:-). Dodam jeszcze , że podczas nocnego wstawania widziałem bombardowanie ukraińskiego miasta Izmaił, które położone jest po drugiej stronie delty. Nie był to miły dla mnie widok |
|
|
|
|
|
#112 |
![]() |
W 2024 też z tak naprawionym butem wracałem z południa
__________________
kto smaruje ten jedzie |
|
|
|
|
|
#113 |
![]() Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Szczecin
Posty: 735
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: 100K+
Online: 1 miesiąc 3 dni 11 godz 6 min 54 s
|
|
|
|
|
|
|
#114 |
![]() Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Szczecin
Posty: 735
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: 100K+
Online: 1 miesiąc 3 dni 11 godz 6 min 54 s
|
18 dzień wyprawy, 2 września. Woda, dużo wody!:-)
Noc była spokojna, choć nad ranem przyszło do nas stado krów, które narobiły trochę hałasu telepiąc się w krzakach. Po kawce i śniadanku zaczęliśmy się powoli zbierać do kajaków. Początek był średni, bo płynęliśmy dużym kanałem będącym jednocześnie autostradą dla rybaków płynących do pracy na znajdujących się w delcie jeziorach. Ogólnie chodzi o to , żeby koleś na łodzi zobaczył cię jak najwcześniej coby zdążyć z odpuszczeniem silnika. W innym przypadku jest plum z kajaka do wody:-) Po jakimś czasie udało nam się wpłynąć w mniejszy kanał i tam już było spokojnie. Potwierdziły się jednak moje obawy - lato nie jest najlepszym okresem do zwiedzania delty Dunaju - jest po prostu zbyt gorąco. Temperatura razem z wilgotnością produkuje oprócz braku komfortu również całe masy komarów... Na szczęście nie brakowało również pięknych ptaszorów. Zimorodki i żołny operowały całymi armiami lotniczymi!:-). Uwielbiam zimorodki - ciężko za nimi nadążyć wzrokiem bo są szybkie jak strzała, ale za to mają przepiękne upierzenie w różnych odcieniach niebieskiego. Podobnie żołny - również w większości niebieskie, super patrzyło się na nie kiedy uwijały nam się nad głowami polując na różne robactwo. Do tego oczywiście tłumy innego ptactwa, choć nie widzielismy orłów ani pelikanów. Mieliśmy też spotkanie z małym łabędziem, którego mam spierdzieliła przed nami, Mały jeszcze nie latał, więc spierdzielał przed nami i co jakiś czas musieliśmy robić przerwę coby nadrobił odległość od nas. W końcu poszedł po rozum do głowy i wpłynął a boczny kanał Było zajebiście, ale jednak temperatura i wilgotność za wysokie jak dla mnie. Dlatego nie jeżdżę do Wietnamów i innych Tajlandii:-). Mieliśmy też miłe spotkanie z Panem Koniem:-) Jak tylko Wojtek wyłączył kamerę to z nory wylazł do nas jeszcze Pan Borsuk i wspólnie ze swoim sąsiadem Koniem gapili się na nas, a my na nich:-) Zbliżał się powoli wieczór i zacżęliśmy szukać miejsca na nocleg. Niby nie jest to super trudne kiedy jesteś w takiej dziczy, ale trudno było znaleźć miejsce z dobrym zejściem do wody i kawałkiem płaskiej trawy do rozbicia namiotów. W końcu udało nam się coś wypatrzyć Rozbiliśmy się drugiej stronie kanału i też było super:-) Wieczorem było tyle komarów, że wcześnie uciekliśmy do namiotów. |
|
|
|
|
|
#115 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 910
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 5 dni 6 godz 50 min 35 s
|
Piękny odcinek.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#116 |
![]() |
Na tym jednym filmiku wyglada jakbyscie po trawie kajakami plyneli
__________________
XRV750 RD07 / BMW R1200RT |
|
|
|
![]() |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Szlajanka po Polszy. Sierpień 2020 | trolik1 | Polska | 69 | 28.07.2021 08:45 |