|
|
#671 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 865
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 4 dni 19 godz 6 min 0
|
Mój dziadek ma na imię Darek. Ma 63 lata. Radość sprawia mu wolny od pracy czas. Mój dziadek najchętniej zajmuje się odpoczynkiem. Jego największym marzeniem jest wieczny odpoczynek.
Tymczasem na chacie juniora pojawił się stół do "pindla". Dziadek Darek wygrał z tatą 11:9 przy oszałamiającym dopingu wnuków dla dziadka. 1980 Obóz zimowy. Urodziny. Impreza do śnieżnego poranka. Finał na stołówce. Szło na 5.30, meczem w ping ponga kończymy imprezę. Tuż przed wchodzi właściciel pensjonatu i widząc nas rzuca: - Prawdziwi sportowcy. Przed świtem już na nogach i trening.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#672 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 865
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 4 dni 19 godz 6 min 0
|
Wracamy do czasów komuny.
FWP - dawne 500+ w wersji lajt. Skoro upał się wzmógł nieco, "wróćmy nad jeziora"...
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#673 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 865
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 4 dni 19 godz 6 min 0
|
Wszyscy pytają, jak dałem radę z tym rowerem z Albanii do globusa Pl ledwie 5 dni... A pytanie winno być postawione inaczej.
Jak rower dał se radę ze mną? Otóż, mało kto wie, ale mam za sobą profesjonalną, zawodniczą karierie kolarską. Wystarczy wpisać w gógle Darek Elwood i wyskoczą wszystkie moje osiągnięcia i mistrzowskie tytuły. Bylem wielokrotnym MP i jednokrotnym MŚ w jeździe indywidualnej na czas. I teraz postanowiłem wykorzystać wcześniej stosowaną, a prostą arytmetykę kolarską. Gdy kondycji nie staje, istotną rolę odgrywa czas. Drastycznie wzrasta nań zapotrzebowanie i tu nikt nigdy nie był w stanie mnie pokonać. W końcu przeszedł ten dzień, kiedy wypadało się pożegnać z kierownikiem. Dostałem opierdol, za złe spakowanie szpeju, bo bicykl po załadowaniu od razu fiknął orła do tyłu. Poirytowany kierownik zajął się tym razem sam wszystkim i po 15.145 sek. rower stał gotowy do jazdy. Pan Tadeusz zdążył jeszcze zmienić dętkę w tylnym kole, bo w 3 sek. ułamał wentyl. ![]() Spojrzeliśmy na siebie i... wtedy doznałem poważnej kontuzji brzemiennej w skutki. Kierownik z jakąś dziką pasją wymierzył mi solidnego kopa na szczęście... Kolejne pięć dób mego powrotu do Polski, to zmaganie się z ową kontuzją, znaczy potwornym bólem tyłka. Nie powiem, pewien udział miały w tym bezczelne dwa pedały, z którymi w miejsce kierownika przyszło mi się związać. Ten romans okazał się... Przede mną ponad 1400km do Bielska Białej. Grubo ponad 200km dziennie, do tego bez mapy, bo po co zawodowcowi mapa? Wio na północ i tyle.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#674 |
|
Administrator
![]() |
Syna kolega pojechał z Warszawy do Mrągowa tak na raz w jeden dzień.
Pewna dziewczyna pojechała sobie rowerem z Polski lekko zachodniej do Hanoveru na weckend. Także trochę ludzi dalekobieżnych jest. Ja tam tylko do 100km w jednym dniu w większości wertepowo/leśno/szutrowo trochę po twardym. Oczywiście na nogach nie na prądzie jak to teraz robią. Ale po 200 dziennie i kilka dni......nooo to trzeba kondycji i szosówki. Przejechałem się kolegi lekkim i szybkim rowerem, sam jedzie, 10x mniej energii potrzeba. Tak, to robi różnicę w zasięgu.
__________________
AT03 |
|
|
|
|
|
#675 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 865
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 4 dni 19 godz 6 min 0
|
Nim zostanę bohaterem zwrócę uwagę - historia po globusie PL niezmiennie kołem się toczy. Jak moje (lupusowe znaczy) z ziemi albańskiej do Polski.
Ciągle to samo... Konkretnie opowiedziana historia bajońskich sum. W pauzie bałkańskich zapisków, lektura na wieczór. Na koniec tygodnia... W sumie na całe życie. Tymczasem padła mi jedna z czterech ostatnich czereśni. Podejrzewam przyczynę. Z nadmiaru roboczych obowiązków nie zdążyłem wysłuchać nasionowego webinaru. Właśnie link wygasł ale nie szkodzi... Decyzja podjęta "wracam na wieś", znaczy ponownie zostanę rolnikiem. Muszę wybrać jakąś specjalizację i będą (o ile taka jest) drzewa owocowe. Sądownictwo w jakimś węższym zakresie. Przede mną piękny rok. Remont domu itd. Jutro powoli będę zamawiał narzędzia. Mrozy w mojej wsi tęgie ale stodoła stoi i elegancko wysycha.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#676 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 865
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 4 dni 19 godz 6 min 0
|
Zapowiadał się świetnie...
https://youtube.com/shorts/94LQCYNcx...UsHlPTMpJIidEY To dokładnie jak ja. Mnie co prawda nikt nie zapowiadał poza banalnym stwierdzeniem: zdolny ale leniwy. Twoje losy rozstrzyga dom i ulica. Dlatego ja do nauki odkąd pamiętam, miałem jeden zeszyt. To był zeszyt do wszystkiego. Z polskiego, to ja w ogóle nie potrzebowałem zeszytu. Nie czytałem lektur, nie idrabiałem lekcji. Zawsze śniłem. Nigdy jednak o bogactwie. Po prostu chciałem mieć trampki, dżinsy wycieruchy jak Paragon i taką "harcerska kurtkę bez kieszeni tradycyjnych tylko jedną na piersi. Ona miała swoją nazwę. Chciałem mieć rower, gitarę... Lubiłem się przemieszczać. Daleką jazdę pociągiem z nosem wklejonym w szybę, autobusem jak najbliżej kierowcy. 55 lat temu jechałem z Władykawkazu do Tbilisi Drogą Wojenną, na całym odcinku szutrową. Ludzie częstowali mnie słodkościami. Konduktor pozwolił zająć swoje miejsce... Było wspaniale. Dzisiaj na kolację gulasz z kurzych żołądków. Chodził ten gulasz za mną już kilka ładnych lat. Wyszedł bomba. Najpierw miał być na modlę koreańską ale poszedłem w polski klasyk z akcentem madziarskim. Powoli przymierzam się do postu. Post w moim rozumieniu. Rygorystyczny jak pierun. Cel: odtłuszczenie wątroby i trzustki. Ponad rok temu wpadły mi w oczy ciekawe badania dotyczące kondycji trzustki właśnie. O ile problem stłuszczonej wątroby jest powszechnie znany i o zgrozo dotyka już otyłe dzieci (czyli znaczną większość) to nikt nie zwraca uwagę na trzustkę. Jej też to dotyczy. Więc w tym, by oczyścić trzewia z tłuszczu (w tym trzustkę) to już operacja co najmniej specjalna. Rygorystycznie ograniczona w kalorie dieta (maks 850kcal) i to przez min 65 dni, to mega wyzwanie. Jestem już bliski podjęciu wyzwania. Start w Środę Popielcową. Ten dzień zawsze jest dla mnie szczególny. Bardziej niż świąteczne dni Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy. Tego dnia zobaczycie mnie na pewno w kościele jak co roku. Po zapaleniu krtani nie ma już śladu więc w po oddziałem pierwszy wybieg albo zimowy rower. Ramadan w dagestani.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#677 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 865
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 4 dni 19 godz 6 min 0
|
Mam jutro prawie wolne, to dobie jeszcze poużywam, jak mój warszawski kolega - szpec od kapeluszy jak Hanka Bielicka, tylko męskich.
"Dzwoni telefon. Numer 597207380. Młoda (sądząc po głosie) niewiasta przedstawia się że pracuje dla kancelarii prawnej specjalizującej się w naprawianiu sytuacji finansowej swoich klientów. Pyta czy jestem zainteresowany. Odpowiadam że nie jestem klientem. Niewiasta ochoczo pyta mnie czy chciałbym zostać i czy mam trudną sytuację finansową. Odpowiadam że TAK jak najbardziej. Uradowana niewiasta pyta mnie czy chcę zamówić prywatną konsultację z mecenasem, który oceni co trzeba zrobić aby wyciągnąć mnie z tarapatów. Odpowiadam że z wielką chęcią. Umawiamy dzień i godzinę oraz miejsce spotkania którym ma być kancelaria pana mecenasa w Warszawie. Frasuje się nieco i odpowiadam że obecnie nie stać mnie na podróż do Warszawy jako że mam kłopoty finansowe. Niewiasta proponuje rozwiązanie jakim ma być zapewnienie mi transportu do Warszawy na koszt firmy. Pyta gdzie mieszkam. Odpowiadam że w Nowej Południowej Walii, w Sydney i że nie jestem wymagający. Bilet na "business class" wystarczy Słyszę w słuchawce: pi pi pi pi pi pi pi ...... I tak to jest, niby człowiekowi chcą pomóc ale okazuje się że dyskryminują wedle miejsca zamieszkania." P.S. Zamówiłem, opłaciłem (za urodzinowe dutki) dłuta czeskie. Rozmiary od 6 do 32mm. Plus jeszcze jedno ciesielskie wydanie zbiorowe w wersji papierowej - używane. Jeszcze tylko piły japońskie. Jutro jedziemy że Strażnikiem Domowym wymienić zużyte paski na nowe. Czy może do Maroko na dowód? Strażnik chciałaby zobaczyć Marakesz. Ja też. Ale najpierw kupię sobie porządny wełniany kapelusz. To nie są tanie rzeczy. Marzą mi się też buty szyte na miarę, porządne, wieczne pióro i porządny zegarek. Omega Szejny nie ale Atlantic ok. Robią jeszcze dżinsy z grubego drelichu? Rurki bym chciał mieć z takiego. Jeszcze gitarę pode mnie robioną. Zleciłbym zrobienie Sergiuszowi Stańczakowi. Chciałbym zobaczyć na ławkę oskarżonych wszystkich polityków, którzy kierowali/kierują globusem pl. Z wysokimi wyrokami na finał. Wszyscy WON.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#679 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 865
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 4 dni 19 godz 6 min 0
|
Tak... Nie miałem mapy. Chyba miałem kupić ale nie kupiłem, bo nie miałem.
Miałem jeszcze karte bankomatową ze sobą i na niej (chyba) 100zł. Poza nią wspomniane 50euro. No i miałem proste zadanie. Dojechać z rowerem w 5 dni do Bielsko Białej. To miałem, tego nie miałem, wiedziałem, co wiedziałem ale nie wiedziałem np. - ile jest faktycznie km do tej Bielsko Białej i w zasadzie, którędy jechać? Którędy jechać to ja się szybko przekonałem, a było to tak. https://mapy.com/s/remamefoku Dokładnie w najniższym punkcie tej trasy stał pan i informował o zamkniętej drodze z powodu... niewybuchu. Miałem w tym momencie pierwsze trzydzieści kilka km za sobą i nawet mi się jechało. Na granicy spora kolejka ale ja służbowo na granicę więc odprawa migiem. Było kilka osłów na tejże i było z górki. Było, że dupa boleć poczynała ale, że z górki to łatwiej. Gdzie stał pan, było płasko. Prawie każdy z was tą droga jechał więc wie, że to żadna historia. Tam, gdzie stał pan, było coś jeszcze... Kurewsko wręcz gorąco. Mimo połowy września, naprawdę kurewsko. Gorąco i wilgotno. Było i nie było. Nie było wody na pokładzie ale... wodę dostałem od stojącego pana. Pan był Czarnogórcem więc nie było żadnego problemu z dogadaniem się. Jeszcze coś było. Było południe. Nie udało mi się pana przekonać, że mnie bomba nie tyka. Pokazał objazd... To była pionowa ściana, po której szutrowa droga wiła się jak ten teksański padalec z grzechotką w dupie. Do tego wszędzie grzechotało ile wlezie. Po kilku zakrętach pod górę, padłem jak kawka rażona jadem grzechotnika. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem: na chuj ci to było... bez pytajnika. Proste stwierdzenie faktu. W oczach wyobraźni stanął mi szlak do doliny Małego Pamiru, który przedreptałem ledwie rok temu. Wtedy też miałem podobne rozterki. Wtedy też nie wiedziałem, co spotka mnie za następnym zakrętem, kolejnym podejściem. Nie wiedziałem np. że przewyższenie tu i teraz ma ledwie 150m. Ja widziałem ścianę płaczu... Ileż tych ścian myśmy pokonali przez te 10 dni z Panem Tadeuszem... Wchuj! Zatem podejmuję jedyną słuszną decyzję. Szukam cienia i zalegam pod jakimś drzewem oliwnym albo innym laurowym. Nogi mi się już w cieniu nie mieszczą. Ale... jedno mnie zastanawia... Na granicy była spora kolejka a tędy nikt nie jedzie... Zaczynają się we mnie kłębić myśli różne... Szybko jednak je przeganiam na bezchmurne niebo. Na wyrypie myśli się pozytywnie. Wiadomo... że jest twój... Alter Egon na miejscu. On zawsze jest z tobą i pojawia się właśnie wtedy. Chcesz odpocząć w cieniu, zebrać myśli, nastawić się pozytywnie albo w ogóle się nastawić a on...? Siedzi na twoim prawym ramieniu i nadaje. Jak masz wodę to, że ciepła. Jak nie masz, to on ci wyrzuca, że chlałeś ją bez opamiętania, to teraz masz za swoje. I, że on by teraz zimnej coli się napił, chociaż dobrze wie, że ty tego ścierwa nie pijesz... Zdycham pod drzewem na południowym stoku. Na Szkoderskim jeziorze nawet zmarszczki, żadnej chłodnej bryzy. Nic. Po dwóch godzinach się zbieram. Wypijam resztki cieplej wody i zaczynam prowadzić rower. Nie pomyślałem o czapce przed wyjazdem... Zakładam więc na spocony łeb... gacie. Pasują idealnie... Cdn.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#680 | |
|
Administrator
![]() |
Cytat:
__________________
www.motopodroze.pl |
|
|
|
|