Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04.08.2026, 12:42   #41
matjas
 
matjas's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: May 2008
Miasto: Brzezia Łąka
Posty: 17,439
Motocykl: nie mam AT jeszcze
matjas will become famous soon enough
Online: 5 miesiące 16 godz 14 min 38 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał ramires Zobacz post

Turyści w Chorwacji doszli do ściany, że po prostu nie stać ich na to wszystko.
no cóż... ale, że natura nie lubi próżni to Chorwaci wpadli na fhooy szatański pomysł i jak ich nie lubię za paragony grozy tak TO jest po prostu genialne.

https://www.youtube.com/watch?v=S2Uqg1va_pI

przecież dla Merykanów tam wciąż będzie jak za półdarmo
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa
matjas jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04.08.2026, 13:13   #42
ramires
Administrator
 
ramires's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Oct 2007
Miasto: Otwock ale chętnie na Śląsk bym wrócił
Posty: 5,874
Motocykl: RD37A (Hybryda), dwie ramy RD03 w zapasie
Przebieg: ojojoj
ramires ma wyłączoną reputację
Online: 2 miesiące 1 dzień 15 godz 43 min 43 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał nabrU Zobacz post
Czyta się z zaciekawieniem 👍


Ale ja w kwestii formalnej: nie ma czegoś takiego jak "nadajnik GPS". Przynajmniej w sensie w jakim to opisujesz.

Masz rację. Lokalizator GPS/gsm
Wrzucę zdjęcie tej kostki potem.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
__________________
Ramires

...okręt mój płynie dalej... gdzieś tam...
ramires jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04.08.2026, 13:39   #43
Dlugi_TA


Zarejestrowany: Jan 2023
Posty: 231
Motocykl: Transalp 650 RD11 -> CRF1000 DCT
Dlugi_TA jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 6 godz 13 min 7 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał ramires Zobacz post
Po rozmowie ze znajomym uzmysłowiłem sobie, że podpisywałem dokument dotyczący gdzie będę jeździć. Sprawdziłem auto i mam nadajnik GPS. Po ostatnich danych jakie gdzieś w sieci znalazłem to wole nie musieć odkupywać opon bo takie numery robią, skoro miał być tylko asfalt.

Dlatego ogolnie ostrożnie podchodzę do offroadowania bolidem herbu lewarek
Trasa jaką Ci zapodałem to jest tylko asfalt, 2 lata temu chciałem dojechać bardziej od zachodu, ale tam było sporo szutru z luźnymi kamieniami - zrezygnowałem, bo byłem sam. Rok temu wyszukałem sobie tę drogę od południa - tylko asfalt.

Cytat:
Napisał ramires Zobacz post
Długi, sądziłem, że już znam dobrze Czarnogórę a Ty mnie skutecznie wyprowadzasz z błędu. Oczywiście piszę to w pozytywnym tonie.
Ciągnie mnie tam tak jak i Ciebie, na przyszły rok chyba tam znów uderzę, w tym roku BG i RO jakoś mnie nie zachwyciły, choć parę miejsc fajnych było.

Cytat:
Napisał ramires Zobacz post
Wiem, że to tylko takie gadanie, ale mógłbym kilka lat tutaj spędzić, nawet zaangażować się w poprawę warunków dla turystów ale zachowując totalny klimat i nie ingerując w dobra naturalne i widokowe tego kraju.
Może jak tam jesteś na miejscu to będziesz coś wiedział, bo dziwne informacje się pojawiły odnośnie MNE
Cytat:
Wszyscy turyści muszą posiadać kompletny i dokładny rejestr miejsc, w których nocowali podczas pobytu w kraju; będzie on sprawdzany na granicy przy wyjeździe.
- Obowiązkowa jest rejestracja w ciągu 24 godzin od wjazdu do kraju oraz rejestracja każdego kolejnego noclegu.
- Brak pełnej rejestracji pobytu skutkuje nałożeniem przy wyjeździe grzywny w wysokości od 60 do 600 euro.
- Należy wyraźnie wymagać rejestracji w każdym miejscu, w którym się zatrzymujesz (hotel, kemping itp.).
- Opłata klimatyczna wynosi 1 euro za osobę za noc.
Lato 2026 roku będzie pierwszym sezonem, w którym każdy obiekt noclegowy (hotel, kemping, prywatny pensjonat) będzie miał dostęp do aplikacji i obowiązek rejestrowania wszystkich gości. W rezultacie rejestracja w punktach informacji turystycznej staje się trudniejsza.
Niezależnie od oceny słuszności tych przepisów, kary nakłada się obecnie na obie strony: zarówno na turystów, jak i na przedsiębiorców, którzy nie rejestrują gości. Celem jest zwiększenie dochodów gmin z tytułu opłaty klimatycznej oraz ograniczenie unikania opodatkowania przez nieformalne kempingi i firmy rozliczające się gotówkowo.
Cytat:
Napisał ramires Zobacz post
Plan był w ogóle aby Dubrovnik zaliczyć podczas tego wyjazdu, ale podarowaliśmy sobie ze względu na sytuację na granicy Chorwacja-Czarnogóra.

Dzisiaj rano sprawdzałem jak z przejazdem i… korki średnio mają po 10-15km, 5km to jakieś 6-8 godzin…

Sytuacja jest tak napięta, że wprowadzono stan wyjątkowy na granicy. Nawet lokalni, z którymi rozmawiam mówią, że tak źle nie było. Zaczęło się od zwykłej złośliwości Chorwatów, którzy pozostawili jedną bramkę w stronę Czarnogóry.
Jak na złość za to, że właśnie ludzie spędzający czas w Czarnogórze odwiedzają tylko Chorwację a nie pozostają tam na urlop bo… jest za drogo.
W zeszłym roku pod wieczór byłem w okolicy Herceg Novi z zamiarem przeskoczenia jeszcze do HR i tam poszukania noclegów - zdębiałem jak zobaczyłem ceny, wychodziły pod 1k PLN za noc. Na szczęście znalazłem w MNE dość blisko Granični prijelaz Vitaljina...

Spokojności
Dlugi_TA jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04.08.2026, 14:11   #44
Boldun
 
Boldun's Avatar


Zarejestrowany: Sep 2017
Miasto: B..wała
Posty: 458
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Boldun jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 tygodni 18 godz 40 min 52 s
Domyślnie

ODP:
Obowiązkowa jest rejestracja w ciągu 24 godzin od wjazdu do kraju oraz rejestracja każdego kolejnego noclegu.
- Brak pełnej rejestracji pobytu skutkuje nałożeniem przy wyjeździe grzywny w wysokości od 60 do 600 euro.
- Należy wyraźnie wymagać rejestracji w każdym miejscu, w którym się zatrzymujesz (hotel, kemping itp.)..."

Już dwa lata temu właściciel domu który wynajmowałem w MNE, okolice Ulcinj, pierwszego dnia przyszedł i prawie za rękę zaprowadził mnie do Punktu Turystycznego czy tam innej Informacji Turystycznej w celu wykupu opłaty "klimatycznej" i rejestracji pobytu. Baardzo nalegał by to zapłacić bo policja może skontrolować i dać karę. Każdy dostał swój blankiet wypisany na podstawie danych z paszportu.
Także to jak widać dwa lata temu obowiązywało.
Swoją drogą, mieszkaliśmy w MNE pośród domków , których właścielami byli Kosowiacy z Pristiny (ziomki z woja). Co ciekawe, jedna z nadmorskich włości była w naszego najemcy rodzinie od pokoleń (nadal mieszkają tu jego dziadkowie).
Boldun jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04.08.2026, 14:55   #45
ramires
Administrator
 
ramires's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Oct 2007
Miasto: Otwock ale chętnie na Śląsk bym wrócił
Posty: 5,874
Motocykl: RD37A (Hybryda), dwie ramy RD03 w zapasie
Przebieg: ojojoj
ramires ma wyłączoną reputację
Online: 2 miesiące 1 dzień 15 godz 43 min 43 s
Domyślnie



Co roku właścicielka apartamentu takie coś nam wystawia.
Ona to ogarnia za nas. Tylko skan paszportu jej dajemy


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
__________________
Ramires

...okręt mój płynie dalej... gdzieś tam...
ramires jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04.08.2026, 15:14   #46
Boldun
 
Boldun's Avatar


Zarejestrowany: Sep 2017
Miasto: B..wała
Posty: 458
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Boldun jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 tygodni 18 godz 40 min 52 s
Domyślnie

O coś w ten deseń.
Tylko bumaga mniejsza. W paszport mieścił się kartonik. No i kazdy dostawał swój meldunek.
Boldun jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04.08.2026, 15:38   #47
PARYS
Mam przerąbane :)
 
PARYS's Avatar


Zarejestrowany: Oct 2008
Miasto: DW_
Posty: 1,908
Motocykl: RD07a
Przebieg: stoi
Galeria: Zdjęcia
PARYS jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 5 dni 18 godz 15 min 11 s
Domyślnie

Ta 'prijava' to u nich standard od wielu lat. W SRB z tym czasami miałem niezłe hocki i chociaż ja tam miałem wizy długoterminowe / rezydencję to i tak za każdym razem musiałem dymać na posterunek. Odjava też była obowiązkowa w sumie.
__________________
Motto nr 1: Uważać na mokre pieńki i siekiery
PARYS jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 14:01   #48
ramires
Administrator
 
ramires's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Oct 2007
Miasto: Otwock ale chętnie na Śląsk bym wrócił
Posty: 5,874
Motocykl: RD37A (Hybryda), dwie ramy RD03 w zapasie
Przebieg: ojojoj
ramires ma wyłączoną reputację
Online: 2 miesiące 1 dzień 15 godz 43 min 43 s
Domyślnie

Wczoraj wróciłem, ale ochłonąłem

Jednakże póki wspomnienia i przemyślenia są świeże (zanim zacznę spamować zdjęciami) chcę zapisać, aby nic nie uciekło.

Zacząłem ten wątek w nieco depresyjnym klimacie - zdecydowanie nie pod kątem kraju jakim jest Czarnogóra, ale tego co się działo u mnie i dlaczego potrzebowałem mieć swobodę wyłączenia telefonu, odpoczynku od wszystkiego - chociaż z moją Miss Excel to nie zawsze jest fizyczny odpoczynek, bo dnie w większości mieliśmy aktywne pod kątem jazdy samochodem czy zwiedzania perełek tego kraju.

Obecnie na grupach FB zrobiła się nagonka na Czarnogórę totalnie deprecjonując jej urok. Chyba jest już ten moment, że mogę ten kraj (subiektywnie) ocenić.

Wieli z Was tutaj było i to nie jeden raz.
Ja byłem teraz 3 raz, mam przejechane łącznie ponad 5500km po tym kraju - oczywiście część trasy się pokrywa, bo struktura dróg jest stała.

Zacznę od negatywnych rzeczy, które postępują BARDZO szybko.
Czarnogóra złapała przysłowiową falę, na której idzie bardzo mocno do przodu. Komercjalizacja, coraz wyższe ceny wszystkiego jest faktem. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że jak pierwszy raz był przyjazny finansowo tak ten już taki nie był. Oczywiście piszę to z perspektywy turysty, który przyleciał do Czarnogóry i wynajął sobie samochód itp. a nie jako motocyklista, który w zupełnie inny sposób zwiedza ten kraj. Miejcie to proszę na uwadze.

1. Ceny
Pomijając oczywiście sklepy i markety gastronomia z roku na rok idzie średnio o 20-30% do góry - pomijając o dziwo lokalne małe pizzerie czy knajpki, gdzie dla lokalnych to są główne punkty.
Cena atrakcji jak kolejka na Lovcen gdzie jest coraz bardziej znienawidzony Forza Kuk - kilka eu co roku idzie w górę.
Dlaczego Forza Kuk jest znienawidzony? Miałem okazję pogadać z tubylcami na temat tego miejsca nie zdradzając wcześniej, że już znam to miejsce - zdania były bardzo zbieżne - negatywnie. Sieć hoteli Forza to twór, który wzorem Chorwacji z roku na rok ciśnie ile wlezie ceny w górę badając, czy już nie przesadzają. Obsługa na górze - to jakiś dramat. Rok temu już napisałem, że zmieniło się bardzo negatywnie, ale ten rok to przeszli samych siebie (opinia tubylców). Chamstwo, dorzucane sztucznie pozycje na paragonach (grozy), ocenianie klientów na podstawie ubioru czy drogich dodatków noszonych przez klientów - standard. Jak się nie zostawia setek euro za kolację i nie najmuje płatnego miejsca na tarasie widokowym - jesteś biedak co tu robisz... Po tych opiniach w tym roku sobie podarowaliśmy wjazd w ogóle na górę, aby pozostawić sobie dobre wspomnienia po poprzednich wizytach.

2. Obsługa
W wielu wypadkach widać "przemęczenie" obsługi, co przekłada się zawsze na odbiór tejże obsługi. Przykład kawiarni w Peraście. Mamy tam kilka punktów gdzie na kawę (głównie ja) a moja Miss Excel jakieś winko czy koktail sobie zawsze zamawiała. Tym razem zaraz po otrzymaniu napojów i dziwnych komentarzy naprawdę czuliśmy się jak klasa niższa w porównaniu do rodzinki obok, która zamówiła chyba całą kartę dań dla swojej 6 osobnikowej bandy (celowe określenie ze względu na ich zachowanie - narodowość nietutejsza - nie chcę wchodzić dalej w ten temat). Wybraliśmy jeszcze mniejsze punkty później i im były bardziej lokalne tym było lepiej, wręcz o niebo lepiej. Widać było szczerze zainteresowanie kelnera nawet jak zamawialiśmy kawę czy jakiś tam deser. Często w ciepły sposób proponowali coś, do było naprawdę smaczne i nie dziurawiło portfela. Jedna knajpka zapadła mi w pamięci - sam właściciel nie dość, że był bardzo sympatyczny to szczerze miał pojęcie o kawie, przegadaliśmy z 15 minut o kawie, o tym jakie gusta mają mieszkańcy różnych krajów, jaką on lubi a czego np. rosyjscy czy czescy klienci nie lubią. Mega dobre wrażenie. Na koniec polecił nam dwa dobre gatunki kawy, które on sam pije, które dla mnie były strzałem w dziesiątkę. Najlepsze było to, że polecił co i gdzie mamy kupić sobie w sklepie - zrobił na szybko dwa espresso abym mógł poczuć różnicę w kawie. Teraz wiem, że jeśli znowu tam będę to właśnie u tego gościa.

3. Drogi
To, na co rok temu narzekać było można jest niemalże ukończone. Widać, że robią co mogą, ale... nie w sezonie, aby nie utrudniać ruchu. Na czas największego sezonu postarali się przerwać blokowanie dróg maszynami, aby było dobrze.
Główna trasa Tivat - Budva - kiedyś 60-90min a czasem dłużej - teraz maksymalnie 25 min - są jeszcze wystające studzienki, ale po sezonie będą kłaść ostatnią warstwę asfaltu, ale praktycznie każda studzienka jest oznaczona pachołkiem, aby w nią nie wjechać. Oświetlenie dróg jeszcze nie działa wszędzie. Trasa Kotor - Pluzine już ukończona. W okolicach Zabjaka będą coś robić, ogólnie spora poprawa i robią na bieżąco.

3.1 - Parkingi
Tutaj nigdy się za wiele nie zmieni, kraj jest mały, miasta ciasne, coraz mocniejsza zabudowa sprawia, że fizycznie po prostu nie ma miejsca na to, aby wygospodarować miejsca na jeszcze więcej parkingów, czego większość turystów po prostu nie rozumie.

4. Kierowcy
Tutaj dramat, ale...
Lokalni znają każdą dziurę i wiedzą jak jeździć, ale kierunkowskazy są umowne. Widać jak bardzo nie ogarniają rond.
W tym roku widać było jak kiepsko radzą sobie z rondami, gdzie są 2 pasy... to w zasadzie jedyne do czego można się doczepić. Jak są korki to o dziwo dosyć sprawnie im idzie jazda na suwak.
Parkowanie jak leci - standard, ale oni tak mają. Trzeba pamiętać, że ten kraj ma niespełna 700 tyś stałych mieszkańców a ostatni weekend spowodował, że przybyło ponad drugie tyle turystów, którzy przekroczyli granicę Czarnogóry, więc wszystko gdzieś siadło siłą rzeczy. Osobiście bardzo szybko przywyknąłem to zwyczajów tego kraju i wiedziałem na co sobie mogę pozwolić i jazda dla mnie była naturalna.
Najgorzej było jednak z rejestracjami BIH i SRB, gdzie oni pozwalali sobie na bardzo dużo, strasznie zuchwały styl jazdy, ale najgorsi byli z Albanii w starych golfach czy merdecesach.
Naczytałem się o tym, jak to rzekomo tubylcy źle się poruszają po drogach. Dużo osób zapomina, że jest tutaj bardzo dużo samochodów z wypożyczalni, gdzie typowo miejscy/europejscy kierowcy są i nie do końca ogarniają zasad, jakie są mniej lub bardziej pisane. Szybko można poznać takich np. włączone światła (tam gdzie nie ma dziennych), używanie kierunkowskazów, przepuszczanie pieszych itp - od razu wiadomo, że jest spoza Czarnogóry.
Ogólnie jazda po Czarnogórze jest dla mnie przyjemna, są świry jak wszędzie, ale jeździ się dobrze, nawet bardzo dobrze z mojego punktu widzenia. Gdy wracaliśmy z Durmitoru trafiło się kilka ciężarówek, które wiedząc, że nie jadą tak szybko potrafiły czasem się wręcz zatrzymać na poboczu i przepuścić osobówki i jechać dalej. Ciekawe to było. Dla tych, którzy nie byli słowo wyjaśnienia. Czarnogóra to kraj górzysty, pobocza są czymś rzadkim, drogi są dosyć wąskie i to wszystko sprawia, że jest tam trochę inna kultura jazdy. Dla mnie bomba.
Negatywnie BARDZO oceniam jednak jeden przepis - może nie sam przepis, ale jego stosowanie.
Jest sporo miejsc, np. serpentyny, gdzie droga często jest tak wąska, że dwa małe samochody często nie mają miejsca na to, aby się wyminąć. To jakby oczywiste jest dla mnie, że trzeba być ostrożnym i kreatywnym, aby samochodu nie uszkodzić. Zmorą są tutaj właśnie kierowcy spoza tego kraju, których paraliżuje strach i zamiast zjechać do krawędzi jezdni/muru zatrzymują się i liczą, że osoba jadąca z przeciwnego kierunku odwali jakiś cud i magicznie przeskoczy jego samochód. Wspomniałem, że pobocza są rzadkością. Na serpentynach jest tak, że gdy kończy się asfalt na brzegu drogi to od razu jest rów, którym spływać ma woda i... często może spowodować zwis koła, gdy się do niego wpadnie.
Kolejna negatywna rzecz to pierwszeństwo. Mam wyuczony nawyk, że osoby jadące pod górę mają pierwszeństwo, co tam nie jest czymś oczywistym. Tam bardzo często zatrzymuje się ten, co ma fragment pobocza i może przepuścić drugiego. Trzeba o tym pamiętać, szczególnie, że napływowi kierowcy nie ogarniają ultra wąskich mijanek, gdzie często składać trzeba lusterka - dosłownie.

Masa skuterów i maxi skuterów, głównie miasta.

I teraz perełka - wspominałem o okolicznych serpentynach, gdzie jest wąsko i nie ma poboczy.
Durmitor natomiast jest dla wielu naprawdę wyzwaniem. Tam sporo jest "ślepych" zakrętów, gdzie nie widać, czy ktoś jedzie z przeciwnej strony i powodowało jak dla mnie śmieszne sytuacje. Tam to dopiero jest jazda bez trzymanki.


W okresie, w którym byłem był cyrk na kółkach jeśli chodzi o przejścia graniczne z Chorwacją. Totalny burdel na kółkach. Winna jest Chorwacja, która złośliwie na weekend pozostawiła... jedną bramkę. Kolejki były na 5-12 godzin w zależności od pory. Strasznie im nie było na rękę, że w tym roku Chorwacja była dla wielu krajem tranzytowym a nie docelowym... Stąd taka jazda była.


5. Ludzie
Czarnogóra jest dla mnie przepięknym krajem.
Krajem, który jest inny niż Polska, Czechy i Słowacja czy inne okoliczne europejskie kraje.
Po wielu przeczytanych opiniach jak to niektórzy opisywali tylko negatywne strony tego kraju, bo oczekiwali europejskich standardów... ręce mi opadły.

Kraj ten jest po rozłamie, wojnie, totalnie długo panującej komunie. Jest poza paroma regionami bieda lub zarobki pozwalające na podstawowe potrzeby. Widać to gołym okiem. Mentalność bałkańska jest inna od naszej. Tak samo kultura.
Przeszli wiele i chcą normalności, tyle, że ich główne źródła dochodu obecnie to właśnie turystyka. Przemysłu tam nie ma jako tako. Ale ten kraj z drugiej strony ma wszystko (jeszcze, bo pchają się do EU jak tylko mogą).
Mają jeszcze w sobie normalność, życzliwość wobec siebie. Towarzyskie życie, otwartość, spontaniczność. Widziałem dzwon dwóch samochodów. Wyskoczyli do siebie, coś tam krzyczeli a potem podali sobie ręce, jeden drugiemu pomógł zepchnąć auto z drogi, był korek to mogłem to wszystko obserwować. Jak już auta stały na poboczu to jeden wyciągnął dwie wody i dał drugiemu. Może to śmieszne, ale urzekło mnie to.

6. Krajobraz
Ten kraj chociaż niewielki jest niesamowity.
Od przepięknego nabrzeża, głównie skaliste po niesamowite góry i jeziora.
Nie da się jeden raz przejechać tego kraju, aby czegoś nowego nie zobaczyć nawet jadąc głównymi drogami.

Kilka naprawdę urokliwych miast jak Perast, który trochę nawet odstaje architekturą i pięknem od reszty. Kilka starych miast - tych zabytkowych fragmentów jak Kotor, Budva, Bar (Stary Bar), Herceg-Novi. Po prostu bajka.

Nie można również zapomnieć o kanionach i zaporze, gdzie sama trasa przez "100" tuneli też wyrywa z butów - wrzucę surowe filmy z gopro z przejazdu w stronę granicy i z powrotem do Pluzine jak również przejazd samochodem przez Durmitor.


Kilka potężnych portów dla jachtów i motorówek. Do Kotoru wpływają wielkie wycieczkowce co też robi wrażenie.

7. Śmieci
Tu nie pozostawię suchej nitki, ale nie na kraju, ale na turystach.
Mało kiedy jestem agresywny, ale puściły mi nerwy, gdy przy mnie pier...ny żabojad dosłownie wypierniczył górę śmieci z kampera na parkingu. Wyskoczyła nawet jego kobieta i zaczęła coś w swoim narzeczu do mnie się wydzierać, koleś ewidentnie miał takie akcje w zwyczaju, bo stwierdził, że niby wszyscy tak robią. Zastawiłem mu samochodem drogę wyjazdu i kazałem to wszystko zabrać. Ignorował mnie. Cóż... wziąłem ze sobą swój słowiański wkurw i chwyciłem za jeden z worków za jego kamperem, które wywalił i wpierniczyłem mu przez tylne drzwi z powrotem do środka. Coś tam wymachiwał i groził, ale w narzeczu wkurwu mojego pozbierał resztę swoich śmieci. W międzyczasie jakiś tubylec widząc co odstawiam, bił brawo po czym podszedł i pytał, skąd jestem, poczęstował papierosem i patrzył z podziwem, jak ten zapyziały żabojad sprząta po sobie. Wywiązała się rozmowa, gdzie opowiedział, że owszem, widzą takie sytuacje, ale nie mają siły sprawczej, aby temu przeciwdziałać. W Durmitorze są określone miejsca, gdzie działają służby odpowiedzialne za wywóz śmieci i nie zawsze to dobrze działa.
Faktem jest, że kosze tam są rzadkością w pobliżu atrakcji, ale powiedział, że nawet jakby były to nie zmieni to faktu, że ludzie są problemem.

Kraj ten, do którego na bank wrócę jeszcze kilka razu jest dla mnie wyjątkowy - taki pierwszy, z którym mam tak mocno związane emocje. W tym kraju/miejscu mogę naprawdę odetchnąć psychicznie. Nie pamiętam już kiedy mogłem nie myśleć o pracy, o tegorocznym cyrku jaki mam. Wyłączony telefon, pozostawiony whatsapp i tyle. Dzisiaj tak naprawdę zacząłem myśleć bardziej o przyziemnych sprawach. Niesamowite. Jedyne czego mi brakowało w tym roku to opcji, aby przenocować samym Durmitorze i obudzić się tam z widokiem na piękno tego parku.

Tak, jest to kraj, który się zmienia, komercjalizuje, ale tam komercjalizacja postępuje wokół wybrzeża podczas, gdy północna część kraju jest nadal niemalże bez zmian. Remonty i poprawa infrastruktury jest widoczna, budowanie domków czy wręcz apartamentowców jest widoczna. Kiedyś muszą to zrobić więc nie ma co winić nikogo, że czasem są roboty.

Polecę KAŻDEMU ten kraj, kto jest normalny i myślący (nie będzie oczekiwał chorych standardów, tylko potrafi przyjąć kraj takim jaki jest).
Przeraża mnie fakt, że dużo ludzi jadąc do obcego kraju spodziewa się, że wszystko będzie jak w "domu", gdzie jest cywilizacja jak to niektórzy określają. Dla mnie jest to chore. W Podgoricy spotkałem się z sytuacją, że turyści narzekali, że nie działa 5G... że trzeba przejść te 200m z samolotu po płycie lotniska do budynku...

Podsumowując - CZARNOGÓRA jest i będzie na stałej liście krajów, gdzie z niekłamaną przyjemnością wrócę i w przyszłym roku zdecydowanie na moto.

Atrakcji militarnych jest sporo, chociaż większości nie zwiedziłem - nie roztrząsajmy tego tematu (kobieta)

Fotograficznie nie spinałem się, wziąłem lustrzankę, ale gównie użyłem jej kilka razy w Durmitorze. Powód? Nie planowaliśmy wyjazdu foto, gdzie robiłbym wcześniej rekonesans pod określone kadry i porę dnia, więc telefon w 90% mi wystarczał (to był powód, dla którego kiedyś podpisałem cyrograf z operatorem, aby wziąć iPhone, co jest strzałem w dziesiątkę).


Całe te wakacje - całe 9 dni naładowały moje baterie. Na długi czas. Nawet coraz częściej przez głowę przelatuje myśl, że mógłbym tam mieszkać, chociaż jak wiecie - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Nie mam pojęcia jak tam rynek pracy wygląda poza turystyką. Język bym raczej szybko opanował, co jakoś specjalnie trudny nie jest. Nie potrafię póki co sklecić zdania ale coraz więcej rozumiem. Coraz bardziej korci mnie zobaczyć ten kraj jesienią, poza sezonem lub wręcz zimą, kto wie... może kiedyś.

Pobyt tam wyczyścił skutecznie moje negatywne emocje, pozwolił na poczucie spokoju, którego tak bardzo mi brakowało. Piękne uczucie. Teraz czas na działanie. Na ułożenie sobie spraw zawodowych, zmianę toksycznego miejsca na coś lepszego (mam nadzieję).

Może przydługawe, ale szczerze mówię (piszę) jak jest. Wyjazd jako oczyszczenie przepiękny, gdyby nie fundusze a raczej ich brak mógłbym tam jeszcze dłużej posiedzieć, ale sami rozumiecie, to tylko wakacje. Przepiękny oddech jeszcze normalnością, przepięknymi widokami w jednym miejscu (zatoka kotorska), gdzie macie morze, góry, przepiękne panoramy w jednym miejscu. Wiem, że zachwycam się obcym krajem, podczas gdy mamy tu, w Polsce przepiękne różnorodne miejsca, ale cała ta Czarnogóra to też dawne marzenie, które nabyłem czytając wielu z Was tutaj na forum. Słuchając o tym egzotycznym (wówczas) dla mnie kraju. Teraz z perspektywy czasu, gdy mogę powiedzieć, że już znam ten kraj chcę mieć jego obraz taki, jaki poznałem, nawet jeśli się zmieni. Zawsze będzie miejscem, gdzie czuję się po prostu wybornie i gdy zaznam jeszcze dzikości krajobrazów, która dostępna jest na motocyklu jadąc bezdrożami to będę mógł wewnętrznie postawić kropkę nad "i" i wiedzieć, że marzenie jest zupełne.

Chciałem też podziękować z całego serca Wam, którzy zaszczepili mniej lub bardziej świadomie tego wirusa chęci zwiedzania Bałkan. Za wszelkie sugestie co do punktów, uwagi co robić a czego nie robić.
Za cierpliwość do moich czasem dziwnych pytań o ten kraj.

Krótko mówiąc macie w ryj - nic już nie będzie takie, jakie było zanim nie dołączyłem na to forum


--
Mieszkaliśmy jak co roku w tym miejscu:
https://maps.app.goo.gl/LWotuSHm5auRZ3B57

Kontakt: Dragana +382 69 508 549 (czarnogórski i angielski) - również ten telefon to whatsapp - możecie się na mnie powołać, nic z tego nie mam poza satysfakcją.
Można rezerwować przez Booking (60-65eu) jak i osobiście (40eu)

Tym razem wszystko poza booking ogarnęliśmy sprawnie i bez żadnego problemu. Właścicielka (de facto mama Dragany) nie mówi po angielsku, jej mąż owszem - ale przywitała nas jak swoich, z takim szczerym serdecznym uśmiechem.
Mieliśmy pokój za 40eu/doba z prywatną (wewnątrz pokoju) łazienką, klimatyzacją, TV (którego ani razu nie użyliśmy). Wspólny taras (dorzucę film/zdjęcia)

Miejsce sprawdzone. Naprawdę dobra baza wypadowa niemalże w każdym kierunku a jednocześnie poza centrum. W pobliżu 2 sklepy lokalne i świetna mała pizzeria (https://maps.app.goo.gl/GHcrxAyXG6o7Hkoe6)

Jest parking pod winoroślą, też fajny klimat.


CZARNOGÓRA jak dla mnie jest wciąż przepięknym klejnotem, który minimum raz w życiu trzeba zobaczyć. Mnie wciąż mało!
__________________
Ramires

...okręt mój płynie dalej... gdzieś tam...
ramires jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 14:31   #49
CzarnyEZG
Moderator
 
CzarnyEZG's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Aug 2013
Posty: 3,474
Motocykl: RD04
CzarnyEZG jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 2 godz 12 min 34 s
Domyślnie

I pięknie
__________________
www.kolejnydzienmija.pl

2014: Żatki Bolek na promie kosmicznym
2015: Veni Vidi Wypici
2016: Muflon na latającym gobelinie
2017: Garbaty Jednorożec
2018: Czarny Jaszczomp
2019: Rodzina 50ccm plus
2020: Żółwik Tuptuś
2021: Chiński Syndrom
2022: Nie lubię zapierdalać
2023: Statek bezpieczny jest w porcie,
ale nie od tego są statki
2024: Uwaga bo ja fruwam
2025: Ekwipunek Załogi Gogurka
2025: Cztery i pół Afryki
2026: Bambo ze Zgierza
CzarnyEZG jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 15:16   #50
Melon
 
Melon's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2012
Miasto: Lublin
Posty: 8,045
Motocykl: cz350/ bandit600/ zx12r/ varadero/vfr1200xd
Melon jest na dystyngowanej drodze
Online: 5 miesiące 1 dzień 22 godz 5 min 12 s
Domyślnie

Musisz się zwrócić do Ministry of Tourism o subwencję za taką piękną reklamę, wieczności z tym optymizmem i co by baterie się nie rozładowały
Melon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Montenegro 2025 - (nie moto) ramires Trochę dalej 30 12.09.2025 08:27
Montenegro - wrzesień 2023 Janek-2004 Umawianie i propozycje wyjazdów 7 04.09.2023 14:08
TET Montenegro Tomasa Trochę dalej 3 19.09.2018 15:53
No i odhaczone. Montenegro i kawałek Albani simon1977 Trochę dalej 20 07.08.2014 11:23
Montenegro express felkowski Trochę dalej 31 03.10.2008 17:54


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:47.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.