|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#791 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,001
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 5 godz 54 min 49 s
|
Podsumowanie.
Książka gotowa. Format 2xA4. Nie wiem jaki to ale na takim pisałem. Znalazłem w piwnicy pożółkły papier "po ojcu". ![]() Jego pogrzeb miał miejsce w moje imieniny. W szczycie szałkowita. W tym największym. Nawet kruki z wronami się pochowały, choć to nie ich pogrzeb byl. Cmentarz był pusty. Przed wejściem ja, Strażnik Domowy i babcia Ela. Babcia Ela jest hipochondrykiem. To mama Strażnika Domowego. Wiem, jakie to było dla niej wyzwanie. Junior z synową wpadli "na chwilę". Trzymali dystans. Przeprosili, że nie wezmą udziału w ceremonii, bo wirus... Szybki uścisk dłoni, żadnych egzaltacji. Stoisz tak na tym pustym cmentarzu, przed kaplicą. Nikogo z rodziny tej dalszej, to już w ogóle. Wiadomo... wirus. W koronie... I wtedy na plac przed cmentarzem wjeżdża bus... Konieczna pauza. Łzy krokodyle lecą mi po policzkach.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#792 |
|
Fazi przez Zet
![]() Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: Berlin
Posty: 8,010
Motocykl: RD07
Przebieg: ∞
Galeria: Zdjęcia
Online: 10 miesiące 3 tygodni 5 dni 7 godz 5 min 19 s
|
Może byś w końcu wlazł z tej chaupy i zrobił normalne zdjęcie ze śniegiem, dla ludzi lubiących śnieg? Nawet nie widać ile go tam leży.
Dla mnie to ważne, bo mamy w tej chwili najzimniejsza fale upałów w najgorętszym lutym wszechczasów, podczas epoki największego oglupienia ludzi , myślących że płacąc podatek schlodzisz planetę.
__________________
Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. |
|
|
|
|
|
#793 | |
![]() Zarejestrowany: Mar 2019
Miasto: Leśna Dzicz
Posty: 892
Motocykl: KTM R
Przebieg: jest
Online: 2 miesiące 5 dni 6 godz 36 min 35 s
|
Cytat:
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
|
|
#794 |
![]() |
Koalicja rządowa to jednak nie to samo co Koalicja Obywatelska.
Słówka mają znaczenie. Zwłaszcza jak chcesz kręcić pseudoafery. No ale skoro tak stajesz w jego obronie, to może ty potrafisz wskazać gdzie PE przegłosował, że |
|
|
|
|
|
#795 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,001
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 5 godz 54 min 49 s
|
224 strony zapisane gęsim piórem.
Na 112 pożółkłych kartkach, mających kilkadziesiąt lat. Zapisanych "w moim stylu". Drobnym, lekko pochyłym maczkiem, który zawsze budził zdziwienie. Dla większości jestem niepoukładanym gościem. Jedyne jednak, co u mnie poukładane jest, to pismo. Regularny kształt. Taki mój znak rozpoznawczy. Drugie... Jak się na coś uprę, to mnie wolami z drogi nie zawrócisz. Intuicyjnie, idę swoją drogą do Piekła. Piekło, to formalnie zbieg granic. Jeżeli zdążę, to wyjaśnię i moje Piekło. Wracając do pisma. Format mojej książki był dla mnie ważny. Wybór był tylko jeden. Wybór łatwy (dla mnie) wykonanie nie. Bardzo trudne... Nie stać mnie było na wydanie książki. Dlatego postanowiłem napisać ją w dwóch egzemplarzach. Tradycyjnie - dla siebie. Nieparzyste strony zapisałem lewą ręką wspak. Parzyste ich odbiciem lustrzanym. Pół roku przed 50-tymi urodzinami Karpika, specjalnie dla niego wróciłem do gry na gitarze. na moim defilu nie dało się już grać. Uczyła się na nim grać Marysia, uczył Kacperek. Defil nie przeżył. Przeżył jednak ze mną kupę lat zatem "pochowany" został w szczególnym miejscu. ![]() Symbolika niezamierzona. Wzruszenie silne 2.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#796 | |
![]() Zarejestrowany: Mar 2019
Miasto: Leśna Dzicz
Posty: 892
Motocykl: KTM R
Przebieg: jest
Online: 2 miesiące 5 dni 6 godz 36 min 35 s
|
Cytat:
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
|
|
|
#797 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,001
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 5 godz 54 min 49 s
|
Jako, że lubię się motywować postanowiłem w dniu jego urodzin zagrać mu coś nad Pilicą.
45 lat wcześniej przez pół roku uczyłem się tego, do stanu wykonania. Takie wspomnienie z z dawnej mojej determinacji. Słabo to grałem ale grałem. Wtedy nie było dzisiejszych poradników (to jest duży plus) na tubie. Najpierw młody człowiek musiał się samemu nauczyć nut, potem je czytać, poznać teorię z zeszytów i książek, by w końcu zdobyć zeszyt pt: Mistrzowskie Utwory Gitarowe pana Powroźniaka i dzień w dzień, tydzień w tydzień, m-c w m-c próbować to zagrać, nigdy tego utworu wcześniej nie słysząc. 45 lat później kupiłem Yamachę 30M i zacząłem ćwiczyć. Cała moja literatura gitarowa (dzisiaj rarytas) zaginęła gdzieś po drodze licznych przeprowadzek. Kupiłem zatem jeszcze dość drogie wydanie/zbiór 50-ciu klasyków, stanowiących podstawę koncertów. W tym zbiorze są utwory, które będę grał. Gitarowo poprzedni post otworzyłem wspaniałym wykonaniem Asturias. To nie jest trudny utwór dla kogoś, kto opanował technikę tremolo i grę arpeggio. Opanował w stopniu minimum podstawowym. To mi się akurat udało. Nad Pilicą Karpikowi Wspomnienie zagrałem. Wtedy jeszcze słabo ale pierwszy krok zrobiłem. Dzięki poradnikom w necie udało mi się w ciągu dwóch lat poprawić technikę gry do stopnia, który mnie zadziwił. A nie powinien. Dalej gram słabo ale coraz lepiej. 50-tka Karpika skończyła się potworną migreną Strażnika Domowego. Wszyscy wyjeżdżali a my nie mogliśmy. Do tego przed 16-tą zaczęło padać... Normalnie powinniśmy zostać ale nie było za bardzo jak. W przerwach między wymiotami siedziałem zbity jak pies i doglądałem Strażnika, wiedząc, że nic jej nie pomogę. Ta migrena to stygmat. Wiąże go ze sobą. Cierpienia Strażnika jako odkupienie (za każdym razem) mej niepokornej duszy. Siedząc tak, czekając na deszcz przyszło mi do głowy, by napisać książkę. Napisać ją w takim formacie. Bo to, że w ogóle napisać to już było dawno bezdyskusyjne. Postawiłem sobie jednak warunek. Pismo wspak musi oddawać charakter lustrzanego czyli "normalnego". Dokładniej - musi to być technika płynna. W tym sensie "charakter". Nie jakieś gnioty. Po prostu pismo wyćwiczone. Już po, obecnym etapie Marysi.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#798 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,001
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 5 godz 54 min 49 s
|
Nie chcesz być Lonardo ale musisz...?
Nie tędy droga. Nic nie muszę. Chciałem. Nie chciałem być Leonardo da Vinci. To był jego znak rozpoznawczy. Mój o tyle, że jak się o tym jego piśmie dowiedziałem 50 lat wcześniej, to po prostu wziąłem ołówek i zacząłem pisać. Wspominałem o tym. Wspominałem też, że tę rzadką cechę "odziedziczyła" po dziadku Marysia. Zatem kupiłem sobie zeszyt w linię i zacząłem ćwiczyć. Pierwszy zapisałem zgodnie z nowa metodą nauki pisania. Drugi - etiudami. I tak do dnia, kiedy zszedłem do piwnicy, po pożółkły papier... W międzyczasie kupiłem drugą gitarę, yamahę 40M. Trochę czasu w Wiśle upłynie ale jest w kolejce.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#799 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,001
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 5 godz 54 min 49 s
|
Gram coraz lepiej, piszę coraz lepiej ale łamię mały palec lewej ręki.
Na rowerze. Jedziemy ze Strażnikiem Domowym zbadać teren sopockiego grodziska. Ma być tam jakaś fajna impreza dla dzieci i młodzieży, dla wszystkich chętnych kilka dni później. Zabierzemy tam nasze szkraby. Zanim jednak, za słabo podrywam koło przednie, by pokonać krawężnik przed wejściem głównym. Fikam takiego orła, że aż się ludzie zbiegli by mi pomóc. Wszyscy, poza Strażnikiem Domowym, która pokłada się ze śmiechu. Z tego powodu nie jest wstanie mi pomóc. Wzdycham i wstaję. Chodnik elegancki, antypoślizgowy. Wstaję z oporami. Cały. Dlatego Strażnik Domowy się śmieje. Dobrze wie, że ja zawsze spadam na cztery łapy. W lewej ręce zostają mi już tylko cztery w pełni sprawne palce. Przerwa w pisaniu i graniu trwała z dobry m-c. Pal sześć, że trochę się krwi polało przy tym ale ja już stary jestem i rany goją się na mnie dużo dłużej albo wcale. Mieliśmy w planie tego pięknego, słonecznego letniego dnia zobaczyć jeszcze odremontowany Dom Zdrojowy w Brzeźnie i zaparkować na chwilę przy Wisłoujściu. To na drugim końcu 3city. No to pojechaliśmy, tylko musiałem trochę uważać, bo lewą rękę, to ja mogłem tylko na kierownicy oprzeć.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#800 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,001
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 5 godz 54 min 49 s
|
Wiem, że o zespolonych miało być jeszcze ale to innym razem.
W teorii może z urlopu wrócę ale powoli wpadam w stan "zniechęcenia". Innym razem z mojej strony albo wcale, bo tu jest genialne ujęcie wstępu do zrozumienia mojego świata. By go zrozumieć, trzeba założyć coś, co wydaje się irracjonalne. Bywamy strasznie ślepi. Zaślepieni znaczy. Widząc druty wysokiego napięcia nie widzimy nic więcej. Nie widzimy pochodu mrówek, które sobie na jednej z linii przesyłowych urządziły karnawał. By je dostrzec trzeba się mocno przybliżyć. Ale... może cię zdrowo kopnąć. I... nagle są! Zrozumieć "minus jeden". To pierwszy krok. No więc, żegnam się państwem.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|