Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Prev Poprzedni post   Następny post Next
Stary Wczoraj, 21:22   #31
mareksz007
 
mareksz007's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Białystok
Posty: 1,098
Motocykl: Honda XR 600, RD03 i 1/2
Przebieg: 62000
mareksz007 jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 2 tygodni 8 godz 4 min 19 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał El Czariusz Zobacz post
Policzę dokładniej.
Junior miał wtedy 16 lat. Odstawił wyczynowe pływanie po swoich ostatnich MP w Puławach.
Zatem El czterdziestolatek miał wtedy 42 lata.
Z początkiem jesieni junior przyszedł z propozycją:
- Vader... choć pójdziemy na siłownię. Samemu to trochę słabo, byś mi pomógł, doradził... Własnie otworzyli w jednym biurowcu mega siłownię, widziałem.
Nie ma wszystkiego.
- Byłeś tam?
Nie.
- To skąd wiesz?
Ja wiem wszystko.

Mimo zajmowaniem się sportem przez wiele młodzieńczych i nie tylko lat nigdy nie zrobiłem przysiadu ze sztangą 100kg i nie wycisnąłem na ławeczce tożsamego ciężaru. Sam ważyłem wtedy tych kilo 97.
Taki sobie postawiłem zatem cel. przysiąść i wycisnąć te 100kg na sztandze.
To, czego nie było na tej nowej siłowni, to klimatu.
Wybrałem osiedlową, z luźnymi ciężarami, zapachem setek litrów wylanego potu i półświatkiem, który schodził się tam z kikudzieciotysięcznego osiedla, jednej z sypialni Trójmiasta.

Ja zostałem "tatą", junior "młodym".
Na początku z nas pokpiwano. Klasyka. Ojciec z synem... na ile im starczy zapału, garstka słomy?
3 m-ce później było już tylko przybijanie piątek i rosnący szacunek. Podziwiali juniora.
- Będą z niego ludzie! Wytrzymuje taki reżim...
Nie wiedzieli, że przez 9 lat zaliczał dwa treningi dziennie, ucząc się w szkole sportowej. 6.00 - 8.00 i 16.00 - 18.00. Samo rozpływanie na treningu, to było 2/3km a potem w dupę.
Tę samą szkołę przeszła jego mama.

W kwietniu "tato" podszedł do sprawdzianu.
Cała siłownia bila "tacie" brawo. Klepali po plecach goście co setką się rozgrzewali.



Po trzech m-cach masa ciała spadła mi do 90-ciu kg ale cały czas chudłem. Ubywający tłuszcz zamieniał się po prostu we mięśnie. Oczywiście odpowiednia dieta itd.
Październik 2005 - obwód w bicepsie 33cm.
Kwiecień 2006 - 37cm.
Jeden z obserwowanych parametrów.

Młody jeszcze cały czas rósł ale zachwycał konsekwencją.

Front robót (a teraz zapalenie krtani) spowolniło mój tegoroczny start ale na koniec czerwca limit wynosi 3x 85. Ciało, ławka, nogi. Wracam na tę samą, osiedlową siłownię w marcu.
Dodatkowo - bieg godzinny. Tu już dystans nie odgrywa takiej roli. Będzie to forma dużej zabawy biegowej docelowo z elementami skocznościowymi.
20 lat temu bym tylko prychnął i brał się do roboty...

W kolejnym poście uzasadnię i rozwinę.
Dawaj dalej z tą historią.
__________________
"Podróż jest lepsza niż dotarcie do celu"
mareksz007 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
 


Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:50.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.