|
|
#51 |
![]() |
Dla mnie najładniejszy kraj z Bełkanów - w tym roku byłem pierwszy raz i mimo że zapłaciłem mandat chciałbym wrócić
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa |
|
|
|
|
|
#52 |
![]() |
Cudnie. Byłem kilka razy i zawsze miejscówkę miałem obok Herceg we wsi Dienovici. Z Twojej relacji znów czegoś się dowiedziałem. Dziękuję.
|
|
|
|
|
|
#53 | |
|
Administrator
![]() |
Cytat:
Byliśmy zwiedzić Kanli Kulę a potem na stare miasto, które nie do końca nas porwało jak porwał nas Kotor czy Budva. Ma swój urok, nie ma wątpliwości, ale to już nie było to "stare miasto". Zaskoczeni byliśmy jak sprawnie przeprawa promowa tam działa. Wracaliśmy po 16-17 i wiedzieliśmy, że będą korki w Kotorze, które chcieliśmy przeskoczyć i to było dobrym wyborem. Prom kosztuje 5eu jak dobrze pamiętam i kursują w godzinach szczytu 4 naraz więc naprawdę idzie to sprawnie. Jedyne co nieco popsuło już odbiór tego wypadu to tradycyjne korki w samym Tivacie, tam zawsze ciasno jest dlatego aż tak bardzo nie spieszyliśmy się aby tam postać. Zamiast tracić czas wybraliśmy sobie trasę dokoła miasta, po tych wąskich nadbrzeżnych drogach. Oczywiście ciasno, często są zatory bo ktoś nie ogarnia, że gdy jest miejsce na schowanie się aby puścić pojazd, który już prawie trze o mur od strony wody lub ma 2cm do głębokiego uskoku wzdłuż końca asfaltu na boku drogi... Jak wspominałem, w takich sytuacjach bardzo szybko widać kto jest wprawiony i raczej "swój" od turysty, który totalnie nie ogarnia jazdy po tym rejonie i tych drogach. Przeglądam właśnie zdjęcia, typuję jakieś do wrzucenia i uświadamiam sobie bardziej, że NIC nie odda bycia tam na żywo, szczególnie z Durmitoru. Nic też nie odda klimatu jazdy wzdłuż kanionu rzeki Tara. Z ręką na sercu polecę/przymuszę/zachęcę aby tam się chociaż raz udać. Wcześniej zapomniałem napisać, że dopiero w tym roku zapłaciłem za przejazd przez Durmitor strażnikowi - wszak to park krajobrazowy. Łapię się właśnie, że mógłbym opisywać każdy kamień jaki widziałem po drodze ![]() Kraj, który gdy raz się odwiedzi, a szczególnie na moto (tak przypuszczam... jeszcze) wryje się głęboko w pamięć i serce, że często się tam będzie wracało myślami. Może jestem nieco sentymentalny co do takich spraw, ale urok pamięci emocjonalnej na wysokim poziomie. Wraz z obrazami w głowie rejestrowałem jaka muzyka, jaki utwór leciał w samochodzie, jaka pora dnia, jaki zapach... cykady, które są dla mnie nierozerwalne z tym krajem. Początkowo, podczas pierwszego pobytu tam były bardziej intensywne. W kolejnym roku już mniej, w tym były zbliżone. Wszechobecny zapach drzewa oliwnego, wiele plantacji, wiele dzikich mini parków, gdzie te drzewa po prostu nie tylko wyglądały majestatycznie ale ten zapach... te pnie, które są unikalne. W tym roku rekordowo dużo widziałem policji z suszarkami - serio. Na odcinku Tivat - Zabjak może 12 radarowców było - fakt, był weekend, więc BARDZO wzmożony ruch. Warto dodać, że właśnie ten weekend był rekordowym pod względem ilości turystów, którzy przekroczyli granicę w kierunku Czarnogóry - suma przekroczyła ilość mieszkańców - niecałe 700 tysięcy turystów, podczas gdy ludność to wg danych to 653 tysiące. Nie wspomniałem również o tym, że nie działa górny odcinek kolejki na Savin Kuk, działa tylko dolny odcinek. Ale i tak warto tam pojechać chociażby dla knajpy Durmitorsko Sijelo, (https://maps.app.goo.gl/cQcERMcXCydkF9BY6) gdzie serwują naprawdę dobre jedzenie. Ponieważ zaczęło się ściemniać nieco szybciej niż myśleliśmy to skierowaliśmy się na nocleg - plan był taki, aby spędzić ten weekend naprawdę na cieszenie się widokiem. Spaliśmy raczej w podrzędnej noclegowni - Castle Tara Bridge (https://maps.app.goo.gl/hFjg8q16LVnCXZjJ9) co wydało się takim sobie pomysłem, ale w cenie chyba 40eu było śniadanie - nie żałowałem sobie ![]() Widok natomiast na most (w remoncie) był ogólnie fajny. Sporo motocyklistów akurat tam było z różnych stron. Sporo punktów widokowych odpuścić musiałem ze względu na samochód - raz, że to się mało co odpychało, a dwa, że ten cholerny lokalizator i szczerze mówiąc wolałem sobie oszczędzić problemów przy zwracaniu samochodu. Słyszałem bardzo dużo złego jak na turystach robią sobie za free wymiany opon czy innych elementów bo... zjechali z asfaltu. Nie wspomniałem też o innym aspekcie tego kraju - dzikich psach i kotach. Od pierwszej wizyty widywaliśmy sporo psów dzikich, które wyglądały po prostu źle. Jak to bezpańskie psy. W tamtym roku już była akcja, że wyłapano i uśpiono/ustrzelono (tak, strzelano do psów) aby nie były "kłopotem" dla turystów i nie psuły wizerunku kraju. Tak samo robią ponoć w Albanii. Powstała nawet grupa, która wskazuje miejsca, gdzie palą ciała psów po pacyfikacji, szczerze nie chcę nawet zgłębiać tego tematu. Wiem, że mamy jako Polacy inną mentalność niż ludzie w Czarnogórze. Nie mam zamiaru ich wrzucać do worka z napisem "...", jednakże takie czystki nie tak powinny wyglądać. Schronisk jest parę, ale opinia jest taka, że nawet jak zabiorą danego zwierzaka do schroniska, to najczęściej jest usypiany, ponieważ nie ma tam miejsca na przetrzymywanie. Jadąc przez Durmitor było jedno miejsce gdzie jest trochę dramatycznie jeśli chodzi o los psów. https://maps.app.goo.gl/qbd6DjGGZyTCsve1A Więc wykorzystując samochód zawsze mieliśmy jakąś karmę czy to dla kotów czy psów ze sobą. Moja Miss Excel jest bardzo wrażliwa na tym punkcie, więc co zobaczyła zwierzaka to obowiązkowo był postój i chociaż na chwilę miała satysfakcję, że nie będzie głodował dany zwierzak. W tym miejscu jest ultra biedna rodzina. Mają krowy i mają kilka (7) psów, które są na 2 metrowym łańcuchu zakotwiczone do pala. Początkowe opinie, które moja Miss Excel znalazła były takie, że to jawne znęcanie się nad nimi przez sposób ich przechowywania... Prawda okazała się ciut inna - może dla psów to bez znaczenia, ale ogólnie powód jest inny. Jest tam rodzina, która chyba utrzymuje się tylko ze sprzedaży serów, bida piszczy jak nie wiem co. Początkowo dotarliśmy tam z nastawieniem, że chcemy zrobić zdjęcia, udokumentować to jakoś, ale po dotarciu na miejsce zobaczyliśmy powód - bieda, może trochę niewiedza, może po prostu podejście do zwierząt, że nie są jak dla wielu z nas towarzyszami a tam są narzędziami, przedmiotami, bardzo możliwe właśnie, że to wszystko wynika z mentalności czy kultury tego miejsca. Psy były faktycznie jak wcześniej wspomniałem przywiązane do grubych pali, nie wszystkie łańcuchy były ruchome wobec tego pala/belki więc pies kręcąc się wokół niego zacieśniał coraz bardziej łańcuch... Przy 3 palach widać było, że ktoś niedawno przywiózł prowizoryczne budy, aby chociaż mogły nie leżeć cały dzień w żarze słońca czy miały schronienie gdy pada deszcz. Serio, serce pękało, ale... daliśmy karmy, które mieliśmy wcześniej przygotowane. Tuż przed nami było dwóch raczej lokalnych ludzi i przywieźli w workach jakieś ziarno, chyba chleby i coś jeszcze. Trochę mieliśmy kaca moralnego, że nie mieliśmy nic dla tych ludzi... nie wiedzieliśmy czego się spodziewać... wyszło trochę tak, że bardziej byliśmy zaaferowani losem zwierząt a tu też ta matka z dwójką dzieci była też w potrzebie... O kotach słów parę. Nie chcę już sprawdzać czy pisałem o tym podczas poprzednich relacji, ale sytuacja z kotami nie jest taka różowa jak to jest na folderach reklamowych. Najlepiej "dzikie" koty mają się w Budvie w starym mieście. Widać, że nie są wychudzone, wręcz przeciwnie. Sytuacja ma się zupełnie inaczej w mieście kotów - Kotorze. Zapuszczone, nie sterylizowane, wychudzone naprawdę mocno koty tam można spotkać - też w starym mieście. Niby jest tam jedna pani, która stara się zajmować, która za pierwszym razem ujęła nas tą opieką, to w tym roku mieliśmy wrażenie, że to wszystko jest coraz bardziej pod publikę. Otrzymuje sporo datków od turystów, ale patrząc na koty mieliśmy wrażenie, że te pieniądze nie idą na karmy, domki czy inne potrzeby... takie coraz bardziej mieszane uczucia mieliśmy do tego miejsca. Oczywiście to bardzo subiektywne wszystko... cdn... (chyba jeszcze coś naskrobię)
__________________
Ramires ...okręt mój płynie dalej... gdzieś tam... |
|
|
|
|
|
|
#54 |
![]() |
Zwierzęta i CAŁE Bałkany - od Rumunii po Grecję - to jest temat, którego wolę nie poruszać bo właśnie to jest ta rzecz z powodu której bym już tam nigdy nie jechał.
Z szuszary stukneli mnie na tej pięknej wijącej się drodze - dosłownie przed Zjazdem do Zabljaka. Wjeżdżałem od Savnik. Było 5C i spieszyłem się na kawę bo jechałem z NoviPazar od 6 rano. Dopiero w Zabljak wpadłem na to że grzana kamizelka rozwiąże temat. Przełęcz niestety zobaczyłem z oddali. Zabrakło pewnie tygodnia.
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa |
|
|
|
|
|
#55 |
|
Administrator
![]() |
Wiesz, opisuję najszczerzej jak tylko mogę własne odczucia, nie chcę i nie umiem inaczej.
Celowo nie tykam polityki tego kraju a już trochę wiem.
__________________
Ramires ...okręt mój płynie dalej... gdzieś tam... |
|
|
|
|
|
#56 |
|
Zakonserwowany
![]() |
Bardzo lubię czytać takie opowieści bo sam nie potrafię i nie chcę dzielić się osobistymi doznaniami. Jestem egoistą i trzymam wszystko dla siebie. I nie liczy się czy pomachałeś na koniec świata czy do sąsiedniej wsi, zawsze to lepsze od igrzysk w mierzeniu długości siusiaka, które nie tak dawno tu miały miejsce.
Zdrowia.
__________________
Non si invecchia in base al tempo che si ha alle spalle, si invecchia quando si inizia a dimenticare i sogni . |
|
|
|
![]() |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Montenegro 2025 - (nie moto) | ramires | Trochę dalej | 30 | 12.09.2025 08:27 |
| Montenegro - 2024 (nie moto) | ramires | Trochę dalej | 40 | 24.03.2025 16:53 |
| Montenegro - wrzesień 2023 | Janek-2004 | Umawianie i propozycje wyjazdów | 7 | 04.09.2023 14:08 |
| TET Montenegro | Tomasa | Trochę dalej | 3 | 19.09.2018 15:53 |
| Montenegro express | felkowski | Trochę dalej | 31 | 03.10.2008 17:54 |