Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18.03.2026, 09:09   #1
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Nie kojarzę.
Może to przedwiosenny stan Łyny. Przekonam się zapewne, bo owa rzeka jest w kręgu zainteresowań i to poważnych. Dawno już ją sobie "opracowałem" i zrealizuję.

Reszel, to Pojezierze Mrągowskie. Tu kulminację mam zlokalizowaną.
Podobnie większość granicznych, północno-wschodnich mezoregionów. Od Ciebie - rzut beretem, jest do kulminacji Niziny Sępopolskiej. Niecałe 17km.

Temat północny zostawiam sobie na wiosnę. Brakuje mi tylko kulminacji wspomnianej Równiny Warmińskiej i Pojezierza Wschodniosuwalskiego, Równiny Augustowskiej, Kotliny Biebrzańskiej oraz Wysoczyzny Białostockiej na ten moment.
To bezpośrednio moje "noworodzinne" okolice. Wzgórza Sokólskie mam namierzone.

P.S.
Pojezierze Olsztyńskie ma kulminację w okolicy Ruska Wielkiego

Jednym ze sposobów "przeszukiwania" zasobów "górskich" są mapy topograficzne.

P.S`
Zimę chciałem pożegnać nad Wisłą po targach Ptak Expo (mam bilet) gdzieś nad Wisłą ale mam alternatywę. Dzisiaj jeszcze zdecyduję.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.04.2026, 19:25   #2
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Na zasadzie ciekawostki.

https://youtube.com/shorts/o11mzr7Eh...bsAz8u9l14sG5E
https://youtube.com/shorts/h5ShFXM-u...iYOMru5Flk8Wry

Było kilka przymiarek.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.04.2026, 20:32   #3
magneto
 
magneto's Avatar


Zarejestrowany: Nov 2018
Miasto: Olsztyn (Wa-Ma)
Posty: 343
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: mój 3,5
magneto jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 6 dni 16 godz 4 min 14 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał El Czariusz Zobacz post
Nie kojarzę.
Może to przedwiosenny stan Łyny. Przekonam się zapewne, bo owa rzeka jest w kręgu zainteresowań i to poważnych. Dawno już ją sobie "opracowałem" i zrealizuję.(...)
Jakbyś się kręcił nad Łyną to weź pod uwagę, że ona na pewnym odcinku ma dwa koryta. Od okolic elektrowni w Brąswałdzie (tama ziemna z mnichem) po trochę za Barkwedę są dwa (nowe - przekop i stare - pierwotne). Stara Łyna (tak się nazywa) płynie min. przez miejscowość Kajny, a tam można zobaczyć bodaj jedyny taki na nizinach taran wodny. O taki: https://przewodnikpomazurach.pl/2020...dny-w-kajnach/ ... choć Kajny to Warmia !!!
Od głównej drogi w okolicach przejazdu kolejowego na północny-wschód i w dół do leśniczówki...
__________________
Psy szczekają, a motocykl jedzie dalej...
magneto jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15.04.2026, 07:09   #4
fassi
Fazi przez Zet
 
fassi's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: Berlin
Posty: 8,436
Motocykl: RD07
Przebieg:
Galeria: Zdjęcia
fassi will become famous soon enough
Online: 11 miesiące 4 dni 10 godz 14 min 0
Domyślnie

Echh, Już ogrodzony, już zakaz wstepu a chciałem zawsze go zobaczyć.

Moi kumple w parowej wierze tam często pielgrzymowali
__________________
Za dwadzieścia lat
bardziej będziesz żałował
tego czego nie zrobiłeś,
niż tego co zrobiłeś.
fassi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15.04.2026, 09:42   #5
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Ledwie dwa lata minęły odkąd z Kartuz Doliną Łeby śmignąłem do Wejherowa...





Przeciskając się pomiędzy Wzgórzami Lęborskimi, tu...

...postanowiłem sie przez Łebę przeprawić.

Ale zanim...

...najpierw zjadłem obiad.

W urozmaiconym wzgórzami Pojezierza Kaszubskiego robiłem spokojnie setkę km.
Dzisiaj, kontemplując zdjęcia, jestem zmęczony od samego patrzenia.
Obecnie Przystanek Oliwa okupuje pani Pogoda z jakiejś dupy wzięta.

Równo trzy lata temu, w fatalnej, zimnej i deszczowej pogodzie (równiutko trzy lata temu) ze Świnoujścia mknąłem do Kołobrzegu, zdobywając wyniosłości Pobrzeża Szczecińskiego i nic sobie z Pani Pogody nie robiłem...







Biwakowałem, gdzie chciałem.





Kąpałem...

...gdzie chciałem.

W morzu też.
Zimno było sobie i... nic. Suszyłem fanty przy ognisku, jak nie padało. jak padało, nie suszyłem.
Dzisiaj zaatakowany przez wiosennego wirusa patrzę na to i... nie wierzę.
Wlazł we mnie ten wirus dwa tygodnie temu. Wczoraj na dokładkę pośliznąłem się na gównie...

Tej zimy były wspaniałe warunki by ustanowić kilka około rowerowych rekordów. Mam przecież od ponad roku świetne oponki na lód. Sam nabijałem kolce... Można było zaliczyć kilka solidnie zamarzniętych akwenów. Wyjątkowa okazja... Nie skorzystałem.

Ale... sam za siebie trzymam kciuki.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15.04.2026, 10:18   #6
Melon
 
Melon's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2012
Miasto: Lublin
Posty: 7,615
Motocykl: cz350/ bandit600/ zx12r/ varadero/vfr1200xd
Melon jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 miesiące 3 tygodni 5 dni 8 godz 54 min 19 s
Domyślnie

Też czymam kciuki za Ciebie chyba bardziej za siebie jak mnie jazda rowerem nigdy nie podniecała
__________________
kto smaruje ten jedzie
Z pozytywów styka być 22dni po pierwszej dawce i nic nie trzeba mieć więcej.
Melon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15.04.2026, 15:16   #7
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

13 lat temu.



3 lata temu...









Zimowe i wiosenne krótkie, dwu/trzydniowe (najczęściej dwa noclegi) wypady dolinami rzek. Najlepiej w środku tygodnia. Taką porą, wieczorem nikt cie nie nawiedzi, w sensie straż leśna np. A jak nawiedzi przypadkowo, co się zdarzało, to nie była wstanie znaleźć po mnie niemal żadnego śladu.
To tylko budziło szacunek i wskazanie jeszcze bardziej atrakcyjnych miejscówek.

Tutaj wystarczy moja kilkudniowa nadaktywność, by wzbudzać niezdrowe emocje. No... ale jeżeli ludzie ci mówią z sarkazmem, że wiesz wszystko, to lepiej... w to wierzyć.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 15.04.2026, 16:52   #8
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Podjąłem decyzję.
To w tym wątku i w wątku Ochrona Środowiska (niedostępnym dla niezalogowanych) będę wylewał w eter swoje frustracje.
Zbudowałem swoją pozycję frustrata na tyle, że nie da się rozpieprzyć tego wątku przez adwersarzy, choćby skały sikały. Zaszczekam ich.
To będzie tylko napędzać odsłony, bo elektorat planety nie oczekuje sukcesów.
Wątek podwórkowy dokładnie na tej zasadzie funkcjonował a ja nie wiedziałem dlaczego. Teraz wiem.

Tu będę się produkował, jako skończony nieudacznik rowerowy.
Dobrze zacząłem, bo już mi się dwa razy nie chce.

Słońce mnie właśnie chłosta po twarzy. Podnosi temperaturę, rośnie we mnie energia. Antyenergia!
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27.04.2026, 14:59   #9
CzarnyEZG
Moderator
 
CzarnyEZG's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Aug 2013
Posty: 3,223
Motocykl: RD04
CzarnyEZG jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 6 dni 6 godz 20 min 35 s
Domyślnie

Takiś mondry?

A dzieciakom wytłumaczyłeś dlaczego jak wrzucają do wody kwadratowy kamień, to się fale w formie kółek robią?
__________________
www.kolejnydzienmija.pl

2014: Żatki Bolek na promie kosmicznym
2015: Veni Vidi Wypici
2016: Muflon na latającym gobelinie
2017: Garbaty Jednorożec
2018: Czarny Jaszczomp
2019: Rodzina 50ccm plus
2020: Żółwik Tuptuś
2021: Chiński Syndrom
2022: Nie lubię zapierdalać
2023: Statek bezpieczny jest w porcie,
ale nie od tego są statki
2024: Uwaga bo ja fruwam
2025: Ekwipunek Załogi Gogurka
2025: Cztery i pół Afryki
2026: Bambo ze Zgierza
CzarnyEZG jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27.04.2026, 16:38   #10
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Jo! Po płaskim uważasz Szanowny, że kółek nie będzie? Ja wiem, że będą ale ja wiem... wszystko

Wracamy do ...!!
Marysia zalicza fik... na szutrze przed kierownicą i ...ołek za. Uślizg przedniego koła pod górkę. Zbiera się jednak szybko i... nic! Otrzepuje się z szutrowego kurzu.
- Dobrze, że założyłam długie spodnie! Były by kolana zdarte.
Po chwili:
- Dziadek! Jeszcze łańcuch mi spadł!
Zakładam. Ani śladu po sztucznym dziadku. Dłonie dziadka klasyka. Ubrudzone konkretnie. To już trzeci łańcuch tego dnia. Jeden Kacprowi, dwa razy Marysi ale jazda konkret.
Kto tam pamięta o mokrych butach.

Pizga konkretnie. Wracamy pod silny wiatr ale wrażeń tyle, że nikomu to nie przeszkadza. Dwa spore podjazdy przed nami.


To już ostatni. No prawie.

Kacper goni Marysię. Nie dogonił. Ale za górką "ucieka". Szatan musi wygrać cały etap. I wygrywa.

Nam z Marysią został jeszcze ostatni odcinek.


Dopiero tu czuje, że jest umordowana.

Do domu rzut beretem.
Wpadamy na chatę. Kacper już babci melduje, że... Marysia dodaje bo...
Ja siadam na kanapie. Podbiega do mnie Mikołaj. Wspina się mozolnie po nodze na kolana, staje przy barku i manifestuje swoją radość waląc dziadka rączka po głowie. Na koniec próbuje się na dziadka wspiąć...
Jak to robi Marysia i Kacper do dzisiaj. Tradycja.

Kacper niezmordowany...



Marysiu... Patrzę na obraz za oknem. Może... poczytamy coś? rzucam w eter z nadzieją, że będzie chwila spokoju.
- Dobra dziadek... Chwilę się zastanawia... A może zagramy w ping ponga?
Matko Bosko...

Czytamy wieczorem. To znaczy Marysia czyta. Czyta jak z nut.
Co to za bzdurna bajka? Pytam.
- Eee... to dla czterolatka i czyta dalej.
Płynnie, z intonacją.
- Ty przypadkiem nie znasz ją na pamięć?
Nieee... Czytałam ją ostatni raz chyba z pół roku termu.
Babcia w międzyczasie szuka miotły, by "coś tam pozamiatać" jak to babcia. Chodzi po całym domu i nie może znaleźć.
- Marysiu, nie wiesz gdzie w tym domu jest miotła?!

Babciu... Pytana się uśmiecha.
W TYM DOMU MIOTŁA MOŻE BYĆ... WSZĘDZIE.

Kładziemy dzieci spać. babcia układa Marysię, ja Kacpra do snu. Muszę się położyć koło gagatka. Okłada mnie swoimi maskotkami, przytula, ściskając mnie mocno. Leżę na za małym łóżku, jak na madejowym. Skręcony, opatulony. Mijają minuty. Oddech Kacpra staje się regularny.
Powolutku wstaję. Kacper się przewraca, szuka lewą rączką czegoś/kogoś, kogo tam nie ma. Wracam na pozycję. Podsuwam moją dłoń pod jego rączkę. Ściska ja mocno i przyciąga do siebie.

Czuję w takiej chwili ogromną więź z tym małym ciałem. Nie ma lepszej terapii, leku jak ten kontakt.

Matjas... Choćby twoje skały srały od Śląska po Pomorze, nie będę samotny, pisząc tu dla siebie.

P.S.
Wracamy że Strażnikiem Domowym do domu. Jutro jednak ponownie się spotkamy. Będę niespodzianką o poranku i kibicował im na poważnych zawodach w judo.
Marysia osiągnie pierwszy taki "życiowy sukces". Stanie na najwyższym stopniu podium. Kacper tym razem na trzecim miejscu ale po wspaniałym boju, w ostatniej walce.

Na 7 sekund przed końcem walki sędziowie zatrzymują zegar. W tym momencie drapichrust jest upominany, za nieprawidłowy chwyt. Przegrywa przez wazari. Ma już za sobą dwie przegrane walki. Do tej pory walczył, jakby nie był sobą. Jego trenerka (mistrzyni Polski, medalistka mistrzostw Europy) powie potem.
- Nie nie wiem, co się stalo... Na treningach rzucał kolegami jak workiem kartofli a tu...
Zegar pokazuje 7 sekund. Na przeciw niego chłopak wyższy o głowę, masywniejszy, cięższy... Sędzia wydaje komendę hajime! Zacisdkam pięści, wargi i wszystko!
7...6...5...4...3...2...1 RZUT!! W ostatniej sekundzie!! Wazari! Ale to remis... Sędziowie się naradzają. Sędzia na macie podchodzi, każe ustawić się zawodnikom na przeciw siebie. Ręką wskazuje... Kacperka!!



2h później walczy Marysia. IPPON, WAZARI, IPPON. Hurrra, hurrra, hurrra!!



Z wrażenia podwoiłem liczbę klubów.
Ale impreza na 6 fajerek była.



Na matach powyżej tylko młodsze roczniki. Połowa startujących zawodników.

Do zobaczenia!


Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 27.04.2026 o 17:15
  Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:51.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.