|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Nie kojarzę.
Może to przedwiosenny stan Łyny. Przekonam się zapewne, bo owa rzeka jest w kręgu zainteresowań i to poważnych. Dawno już ją sobie "opracowałem" i zrealizuję. Reszel, to Pojezierze Mrągowskie. Tu kulminację mam zlokalizowaną. Podobnie większość granicznych, północno-wschodnich mezoregionów. Od Ciebie - rzut beretem, jest do kulminacji Niziny Sępopolskiej. Niecałe 17km. Temat północny zostawiam sobie na wiosnę. Brakuje mi tylko kulminacji wspomnianej Równiny Warmińskiej i Pojezierza Wschodniosuwalskiego, Równiny Augustowskiej, Kotliny Biebrzańskiej oraz Wysoczyzny Białostockiej na ten moment. To bezpośrednio moje "noworodzinne" okolice. Wzgórza Sokólskie mam namierzone. P.S. Pojezierze Olsztyńskie ma kulminację w okolicy Ruska Wielkiego ![]() Jednym ze sposobów "przeszukiwania" zasobów "górskich" są mapy topograficzne. P.S` Zimę chciałem pożegnać nad Wisłą po targach Ptak Expo (mam bilet) gdzieś nad Wisłą ale mam alternatywę. Dzisiaj jeszcze zdecyduję. |
|
|
|
#2 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Na zasadzie ciekawostki.
https://youtube.com/shorts/o11mzr7Eh...bsAz8u9l14sG5E https://youtube.com/shorts/h5ShFXM-u...iYOMru5Flk8Wry Było kilka przymiarek. |
|
|
|
#3 | |
![]() Zarejestrowany: Nov 2018
Miasto: Olsztyn (Wa-Ma)
Posty: 343
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: mój 3,5
Online: 1 tydzień 6 dni 16 godz 4 min 14 s
|
Cytat:
Od głównej drogi w okolicach przejazdu kolejowego na północny-wschód i w dół do leśniczówki...
__________________
Psy szczekają, a motocykl jedzie dalej... |
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
Fazi przez Zet
![]() Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: Berlin
Posty: 8,436
Motocykl: RD07
Przebieg: ∞
Galeria: Zdjęcia
Online: 11 miesiące 4 dni 10 godz 14 min 0
|
Echh, Już ogrodzony, już zakaz wstepu a chciałem zawsze go zobaczyć.
Moi kumple w parowej wierze tam często pielgrzymowali
__________________
Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Ledwie dwa lata minęły odkąd z Kartuz Doliną Łeby śmignąłem do Wejherowa...
![]() ![]() Przeciskając się pomiędzy Wzgórzami Lęborskimi, tu... ![]() ...postanowiłem sie przez Łebę przeprawić. Ale zanim... ![]() ...najpierw zjadłem obiad. W urozmaiconym wzgórzami Pojezierza Kaszubskiego robiłem spokojnie setkę km. Dzisiaj, kontemplując zdjęcia, jestem zmęczony od samego patrzenia. Obecnie Przystanek Oliwa okupuje pani Pogoda z jakiejś dupy wzięta. Równo trzy lata temu, w fatalnej, zimnej i deszczowej pogodzie (równiutko trzy lata temu) ze Świnoujścia mknąłem do Kołobrzegu, zdobywając wyniosłości Pobrzeża Szczecińskiego i nic sobie z Pani Pogody nie robiłem... ![]() ![]() ![]() Biwakowałem, gdzie chciałem. ![]() ![]() Kąpałem... ![]() ...gdzie chciałem. W morzu też. Zimno było sobie i... nic. Suszyłem fanty przy ognisku, jak nie padało. jak padało, nie suszyłem. Dzisiaj zaatakowany przez wiosennego wirusa patrzę na to i... nie wierzę. Wlazł we mnie ten wirus dwa tygodnie temu. Wczoraj na dokładkę pośliznąłem się na gównie... Tej zimy były wspaniałe warunki by ustanowić kilka około rowerowych rekordów. Mam przecież od ponad roku świetne oponki na lód. Sam nabijałem kolce... Można było zaliczyć kilka solidnie zamarzniętych akwenów. Wyjątkowa okazja... Nie skorzystałem. Ale... sam za siebie trzymam kciuki. |
|
|
|
#6 |
![]() |
Też czymam kciuki za Ciebie chyba bardziej za siebie jak mnie jazda rowerem nigdy nie podniecała
__________________
kto smaruje ten jedzie Z pozytywów styka być 22dni po pierwszej dawce i nic nie trzeba mieć więcej. |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
13 lat temu.
![]() 3 lata temu... ![]() ![]() ![]() ![]() Zimowe i wiosenne krótkie, dwu/trzydniowe (najczęściej dwa noclegi) wypady dolinami rzek. Najlepiej w środku tygodnia. Taką porą, wieczorem nikt cie nie nawiedzi, w sensie straż leśna np. A jak nawiedzi przypadkowo, co się zdarzało, to nie była wstanie znaleźć po mnie niemal żadnego śladu. To tylko budziło szacunek i wskazanie jeszcze bardziej atrakcyjnych miejscówek. Tutaj wystarczy moja kilkudniowa nadaktywność, by wzbudzać niezdrowe emocje. No... ale jeżeli ludzie ci mówią z sarkazmem, że wiesz wszystko, to lepiej... w to wierzyć. |
|
|
|
#8 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Podjąłem decyzję.
To w tym wątku i w wątku Ochrona Środowiska (niedostępnym dla niezalogowanych) będę wylewał w eter swoje frustracje. Zbudowałem swoją pozycję frustrata na tyle, że nie da się rozpieprzyć tego wątku przez adwersarzy, choćby skały sikały. Zaszczekam ich. To będzie tylko napędzać odsłony, bo elektorat planety nie oczekuje sukcesów. Wątek podwórkowy dokładnie na tej zasadzie funkcjonował a ja nie wiedziałem dlaczego. Teraz wiem. Tu będę się produkował, jako skończony nieudacznik rowerowy. Dobrze zacząłem, bo już mi się dwa razy nie chce. Słońce mnie właśnie chłosta po twarzy. Podnosi temperaturę, rośnie we mnie energia. Antyenergia! |
|
|
|
#9 |
|
Moderator
![]() |
Takiś mondry?
A dzieciakom wytłumaczyłeś dlaczego jak wrzucają do wody kwadratowy kamień, to się fale w formie kółek robią?
__________________
www.kolejnydzienmija.pl 2014: Żatki Bolek na promie kosmicznym 2015: Veni Vidi Wypici 2016: Muflon na latającym gobelinie 2017: Garbaty Jednorożec 2018: Czarny Jaszczomp 2019: Rodzina 50ccm plus 2020: Żółwik Tuptuś 2021: Chiński Syndrom 2022: Nie lubię zapierdalać 2023: Statek bezpieczny jest w porcie, ale nie od tego są statki 2024: Uwaga bo ja fruwam 2025: Ekwipunek Załogi Gogurka 2025: Cztery i pół Afryki 2026: Bambo ze Zgierza |
|
|
|
|
|
#10 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Jo! Po płaskim uważasz Szanowny, że kółek nie będzie? Ja wiem, że będą ale ja wiem... wszystko
![]() Wracamy do ...!! Marysia zalicza fik... na szutrze przed kierownicą i ...ołek za. Uślizg przedniego koła pod górkę. Zbiera się jednak szybko i... nic! Otrzepuje się z szutrowego kurzu. - Dobrze, że założyłam długie spodnie! Były by kolana zdarte. Po chwili: - Dziadek! Jeszcze łańcuch mi spadł! Zakładam. Ani śladu po sztucznym dziadku. Dłonie dziadka klasyka. Ubrudzone konkretnie. To już trzeci łańcuch tego dnia. Jeden Kacprowi, dwa razy Marysi ale jazda konkret. Kto tam pamięta o mokrych butach. Pizga konkretnie. Wracamy pod silny wiatr ale wrażeń tyle, że nikomu to nie przeszkadza. Dwa spore podjazdy przed nami. ![]() To już ostatni. No prawie. Kacper goni Marysię. Nie dogonił. Ale za górką "ucieka". Szatan musi wygrać cały etap. I wygrywa. Nam z Marysią został jeszcze ostatni odcinek. ![]() Dopiero tu czuje, że jest umordowana. Do domu rzut beretem. Wpadamy na chatę. Kacper już babci melduje, że... Marysia dodaje bo... Ja siadam na kanapie. Podbiega do mnie Mikołaj. Wspina się mozolnie po nodze na kolana, staje przy barku i manifestuje swoją radość waląc dziadka rączka po głowie. Na koniec próbuje się na dziadka wspiąć... Jak to robi Marysia i Kacper do dzisiaj. Tradycja. Kacper niezmordowany... ![]() Marysiu... Patrzę na obraz za oknem. Może... poczytamy coś? rzucam w eter z nadzieją, że będzie chwila spokoju. - Dobra dziadek... Chwilę się zastanawia... A może zagramy w ping ponga? Matko Bosko... Czytamy wieczorem. To znaczy Marysia czyta. Czyta jak z nut. Co to za bzdurna bajka? Pytam. - Eee... to dla czterolatka i czyta dalej. Płynnie, z intonacją. - Ty przypadkiem nie znasz ją na pamięć? Nieee... Czytałam ją ostatni raz chyba z pół roku termu. Babcia w międzyczasie szuka miotły, by "coś tam pozamiatać" jak to babcia. Chodzi po całym domu i nie może znaleźć. - Marysiu, nie wiesz gdzie w tym domu jest miotła?! Babciu... Pytana się uśmiecha. W TYM DOMU MIOTŁA MOŻE BYĆ... WSZĘDZIE. Kładziemy dzieci spać. babcia układa Marysię, ja Kacpra do snu. Muszę się położyć koło gagatka. Okłada mnie swoimi maskotkami, przytula, ściskając mnie mocno. Leżę na za małym łóżku, jak na madejowym. Skręcony, opatulony. Mijają minuty. Oddech Kacpra staje się regularny. Powolutku wstaję. Kacper się przewraca, szuka lewą rączką czegoś/kogoś, kogo tam nie ma. Wracam na pozycję. Podsuwam moją dłoń pod jego rączkę. Ściska ja mocno i przyciąga do siebie. Czuję w takiej chwili ogromną więź z tym małym ciałem. Nie ma lepszej terapii, leku jak ten kontakt. Matjas... Choćby twoje skały srały od Śląska po Pomorze, nie będę samotny, pisząc tu dla siebie. P.S. Wracamy że Strażnikiem Domowym do domu. Jutro jednak ponownie się spotkamy. Będę niespodzianką o poranku i kibicował im na poważnych zawodach w judo. Marysia osiągnie pierwszy taki "życiowy sukces". Stanie na najwyższym stopniu podium. Kacper tym razem na trzecim miejscu ale po wspaniałym boju, w ostatniej walce. Na 7 sekund przed końcem walki sędziowie zatrzymują zegar. W tym momencie drapichrust jest upominany, za nieprawidłowy chwyt. Przegrywa przez wazari. Ma już za sobą dwie przegrane walki. Do tej pory walczył, jakby nie był sobą. Jego trenerka (mistrzyni Polski, medalistka mistrzostw Europy) powie potem. - Nie nie wiem, co się stalo... Na treningach rzucał kolegami jak workiem kartofli a tu... Zegar pokazuje 7 sekund. Na przeciw niego chłopak wyższy o głowę, masywniejszy, cięższy... Sędzia wydaje komendę hajime! Zacisdkam pięści, wargi i wszystko! 7...6...5...4...3...2...1 RZUT!! W ostatniej sekundzie!! Wazari! Ale to remis... Sędziowie się naradzają. Sędzia na macie podchodzi, każe ustawić się zawodnikom na przeciw siebie. Ręką wskazuje... Kacperka!! ![]() 2h później walczy Marysia. IPPON, WAZARI, IPPON. Hurrra, hurrra, hurrra!! Z wrażenia podwoiłem liczbę klubów. Ale impreza na 6 fajerek była. Na matach powyżej tylko młodsze roczniki. Połowa startujących zawodników. Do zobaczenia!
Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 27.04.2026 o 17:15 |
|