|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#251 |
![]() |
Schola
|
|
|
|
|
|
#252 |
![]() |
Dziadek Stanisław Suchocki i babcia Józefa Mickiewicz byli, jak to się wtedy mówiło szlachetnie urodzeni. Nie urodzili się na dworze ale w zaścianku a zaścianki szlacheckie zamieszkiwała szlachta średnio zamożna. Ziemię uprawiali sami albo z kilkoma tylko parobkami. Jak dobrze wiesz określenie szlachta zaściankowa nabrało w polskiej kulturze dwóch przeciwstawnych znaczeń ale z całą pewnością rodzina babci Walerii była utożsamieniem polskiej tradycji związanej z patriotyzmem, szacunkiem dla Boga i Ojczyzny, poświęceniem dla ojczyzny, szczególnym przywiązaniem do religii katolickiej oraz przywiązaniem do cnót rycerskich.
|
|
|
|
|
|
#253 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2008
Miasto: Garwolin
Posty: 1,888
Motocykl: RD07A
Galeria: Zdjęcia
Online: 7 miesiące 5 dni 2 godz 38 min 23 s
|
Dzięki Artek za ciekawe fragmenty rodzinnej historii. Chętnie bym poczytał więcej...
Dzisiejsze święto skłoniło mnie do zebrania paru wcześniejszych myśli a te do obietnicy kontynuacji poszukiwań: KOLUMNY 3 MAJA Mimo utraty w 1772 wielu tysięcy km2 na rzecz Rosji, Prus i Austrii Polacy nadal byli niepodległym narodem. Choć wpływy współpracujących z Rosją magnatów skutecznie ograniczały niezbędne reformy chroniące przed rozkładem państwa, w 1791 w tajemnicy została przygotowana i podstępem uchwalona Konstytucja 3 Maja. Nowoczesna, pierwsza w Europie, druga w świecie konstytucja precyzowała ustrój prawny Rzeczpospolitej ograniczając wolność szlachecką (głównie destrukcyjne liberum veto) na rzecz mieszczan i chłopów. Mimo, że była „ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny” dawała nadzieję i siłę na nadchodzące trudne lata. Podobnie jak garbate były losy naszej Ojczyzny w powrocie na mapę, tak trudne były losy upamiętnienia Konstytucji 3 Maja jako podwaliny Rzeczpospolitej. Lokalnie, światli narodowcy w obrębie swoich małych ojczyzn wybudowali około 300 kolumn sławy ku czci pierwszej w Europie konstytucji. Największą i najpiękniejszą była kolumna w Leonpolu nieopodal Witebska, w majątku Łopacińskich- posłów na Sejm IRP, mecenasów sztuki i kolekcjonerów polskości. 11 metrową kolumnę wieńczył orzeł patrzący za Dźwinę… kolumna w Ososznikach.JPG Kolumna w Ososznikach (dziś Białoruś) 2021r. 52.865222, 24.669972 Według tablicy informacyjnej upamiętnia kurhan Dregowiczów z XIw. bezdzież kolumna2.JPG Bezdzież (obecnie Białoruś) 2021r. 52.321444, 25.297917 Kolumna w miejscu starego cmentarza z grobami Konfederatów Barskich ozdobiona jest wizerunkami świętych prawosławnych wraz z tablicami wspominającą polską burżuazyjną przeszłość. Kolejne lata to wojny w obronie osiągnięć ustaw konstytucyjnych z dnia 3 maja. Wojny bezpośredniej z Rosją, jak i zdradziecką konfederacją targowicką. Z tych lat warto przypomnieć „białoruskiego bohatera narodowego” Tadeusza Kościuszkę- organizatora insurekcji w obronie Konstytucji 3 maja, Naczelnika Sił Zbrojnych Narodowych. Za walki z Rosją i zwycięstwo pod Zieleńcami i Dubienką w1792, odznaczony, jako drugi Polak orderem Virtuti Militari i obok polskich królów pochowany na Wawelu. Niestety rok 1793 przyniósł drugi, a 1795 trzeci rozbiór Polski, który na 123 lata przekreślił istnienie niepodległego państwa polskiego. skoki2.png Kolumna w Skokach (dziś Białoruś) 2023. 52.169389, 23.613667 Według tablic sławi dziś św Rafała, a stoi w środku pola kukurydzy w kołchozie, na miejscu dawnego majątku Juliana Ursyna Niemcewicza, którego wkład w tworzenie konstytucji obok Hugona Kołłątaja i Komisji Edukacji Narodowej był znaczący. Z 300 kolumn sławy do dziś pozostało zaledwie kilkanaście, a tylko jedna z nich przetrwała w szerszej pamięci z prawdziwą dedykacją. Wiele z nich przetrwało tylko dlatego, że zafałszowano ich pochodzenie: niby to po klęsce Napoleona, niby to wspomnienie praprzodków Białorusinów- XI wiecznych Krywiczów, może wspomnienie Powstańców Styczniowych… Dla rozróżniających historię prawdziwą są do dziś żywym znakiem troski tamtego pokolenia o zachowanie i przyszłość Polski. Kwestią ogólnonarodową pozostawała budowa Świątyni Opatrzność Bożej jako wotum za 3Maja. Jej pierwszym projektantem był Jakub Kubicki. Z racji wojen, szybkiej utraty niepodległości i w konsekwencji zaborów, centralna realizacja projektu wciąż odsuwała się w czasie. Jan Onufry Ossoliński dla podkreślenia wagi projektu budowy świątyni jako wotum narodowe zrealizował go tam ,gdzie mógł, czyli w Mokobodach na Podlasiu. Projekt Kubickiego został stosownie do miejsca proporcjonalnie pomniejszony i w 1793 budowę rozpoczęto. Ukończono w 1818, ale dopiero po dwóch dekadach konsekrowano. mokobody.png Kościół we wsi Mokobody (zdj.2026) jest czterokrotnie pomniejszonym projektem Świątyni Opatrzności Bożej autorstwa Jakuba Kubickiego, wyróżnionego w konkursie architektonicznym na świątynię – votum za Konstytucję 3 maja, ogłoszonym przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w XVIIIw. Stoi do dziś świadcząc o uporze i konsekwencji w polskiej sprawie, łącząc pokolenia Polaków. skoki.png z cyklu „Motocyklem do źródeł” |
|
|
|
|
|
#254 |
|
Moderator
![]() |
Dzięki za okolicznościowy wpis
__________________
www.kolejnydzienmija.pl 2014: Żatki Bolek na promie kosmicznym 2015: Veni Vidi Wypici 2016: Muflon na latającym gobelinie 2017: Garbaty Jednorożec 2018: Czarny Jaszczomp 2019: Rodzina 50ccm plus 2020: Żółwik Tuptuś 2021: Chiński Syndrom 2022: Nie lubię zapierdalać 2023: Statek bezpieczny jest w porcie, ale nie od tego są statki 2024: Uwaga bo ja fruwam 2025: Ekwipunek Załogi Gogurka 2025: Cztery i pół Afryki 2026: Bambo ze Zgierza |
|
|
|
|
|
#255 |
|
Ajde Jano
![]() Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Rataje Słupskie
Posty: 7,626
Motocykl: Raczej nie będę miał AT
Galeria: Zdjęcia
Online: 10 miesiące 1 tydzień 3 dni 3 godz 3 min 58 s
|
A w obecnych granicach nie ma takiej kolumny co by ją nawiedzić ?
__________________
BMW Club Praha 001 1.Nigdy nie polemizuj z idiotą. Sprowadzi cię do swojego poziomu a później pokona doświadczeniem. 2.Czasami lepiej milczeć i sprawić wrażenie idioty, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości. |
|
|
|
|
|
#256 |
![]() |
Dziękuję Atom - jesteś naprawdę Wyjątkowym Człowiekiem. Zdrowia. M
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa |
|
|
|
|
|
#257 |
![]() |
Dzieki za ten wpis
__________________
XRV750 RD07 / BMW R1200RT |
|
|
|
|
|
#258 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2008
Miasto: Garwolin
Posty: 1,888
Motocykl: RD07A
Galeria: Zdjęcia
Online: 7 miesiące 5 dni 2 godz 38 min 23 s
|
Istota wątku i odpowiedź skąd...
Kolumna ku pokrzepieniu serc polskich... https://polonika.pl/polonik-tygodnia...aja-w-leonpolu W gminie leonpolskiej, w lesie, nad samą Dźwiną i tuż nad bolszewicką granicą, stoi potężna, mocno podniszczona, stara kolumna. Historja jej jest taka: 22 sierpnia roku 1791 pisze […] Jan Nikodem Łopaciński: «...umyśliłem upamiętnić tu na rubieży Rzeczpospolitej w obliczu groźnego wroga naszego — wielkie dzieło Konstytucji 3 Maja, w którem i moja pars fuit, chociaż skromna. W tym celu kazałem wymurować słup wysoki podług mego obrysu na odkrytem miejscu prawie nad samą Dźwiną, aby był zdaleka widoczny nieszczęśliwym braciom naszym za kordonem i nadzieją serca ich krzepił. W dniu 18-go praesentis odbyliśmy poświęcenie tej pamiątki […]. JWielmożny Biskup miał piękną mowę, którą wielu do łez rzewnych pobudził, osobliwie, gdy obróciwszy się na Północ, wspomniał oderwany kraj od Rzpltej i współbraci w niewoli... Na słupie umieściłem tablicę ze stosownym napisem». Nie przewidywał Jan Nikodem, że po ośmiu miesiącach «słup z napisem» będzie już pod panowaniem „groźnego wroga naszego". Stosowna tablica białoruskiego konserwatora zabytków potwierdza jej pochodzenie, co jest szczególnie ważne. Nawet na mapie Google jest pod nazwą "Kolumna pamiątkowa konstytucji Rzeczpospolitej przyjętej 3 maja 1791" Nie wiem, Marek o żadnej takiej opisanej w obecnej Polsce, choć każda stara kapliczka kolumnowa nie opisana daje taką możliwość. Wiele takich w pobliżu dawnych dworów jest opisane tylko jako XVIII wieczne. Dzisiaj ustrzeliłem taką w Jędrzejniku, ale to za mało na snucie historii Jędrzejnik.jpg |
|
|
|
|
|
#259 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2008
Miasto: Garwolin
Posty: 1,888
Motocykl: RD07A
Galeria: Zdjęcia
Online: 7 miesiące 5 dni 2 godz 38 min 23 s
|
olesko.jpg
zamek w Olesku zdjęcie Renant luty 2026 Temat wciąż nierozwiązany. Chciałbym się podzielić artykułem, w którym zwięźle i zrozumiale autor tłumaczy pochodzenie "samych swoich", ale tych tzw. urodzonych, rozgrywających losy Pierwszej i kolejnych Rzeczpospolitych. Artykuł powstał na fali oburzenia autora o zarzut rzekomego kolonializmu Rzeczpospolitej, bardzo modnego ostatnio argumentu wśród naszych wschodnich sąsiadów. Od siebie dodałbym historię rodu Daniłowiczów (matka króla Jana III Sobieskiego) jako przykład tego, czym był pochód Rzeczpospolitej na wschód. "Rodowe oligarchie z terenu dzisiejszej Ukrainy, np. Ostrogscy, Wiśniowieccy, Czartoryscy czy Zasławscy, z pochodzenia były ruskimi książętami, czyli to byli „sami swoi". ...teza o „polskim kolonializmie" na Kresach Wschodnich w czasach I Rzeczypospolitej w świetle metodologii badań historycznych oraz faktów jest to głębokie nadużycie. Współczesna nauka, m.in. historycy tacy jak prof. Andrzej Nowak czy prof. Daniel Beauvois ostro oddzielają zachodnioeuropejski model kolonialny od specyfiki dawnego państwa polsko-litewskiego. Choć system pańszczyźniany doprowadził do skrajnego wyzysku ruskiego chłopstwa, struktura polityczna I Rzeczypospolitej wykluczała klasyczny kolonializm. Korona Polska nie podbiła militarnie Wielkiego Księstwa Litewskiego, w którego skład wchodziły dzisiejsze ziemie Białorusi i Ukrainy. Włączenie tych obszarów nastąpiło na mocy aktów prawnych (zwieńczonych Unią Lubelską w 1569 r.) na prośbę tamtejszych elit. Szlachta litewska i ruska otrzymały dokładnie takie same prawa, wolności i przywileje jak szlachta polska. Kolonializm Klasyczny kolonializm (angielski czy francuski) opierał się na wysysaniu kapitału z kolonii do centrum (metropolii). W I RP podatki z ziem ukraińskich czy litewskich nie trafiały do Warszawy czy Krakowa, lecz były konsumowane na miejscu przez lokalnych magnatów (często zresztą zrodzonych z rodów rdzennie ruskich, jak Wiśniowieccy, Ostrogscy czy Potoccy, którzy ulegli dobrowolnej polonizacji). Ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego zachowały do końca istnienia państwa własne wojsko, własny skarb, urzędy oraz odrębne prawo (Statuty Litewskie), co całkowicie zaprzecza kolonialnemu podporządkowaniu. Zachodni kolonializm oznaczał podbój militarny, brak praw dla podbitych ludów, zaś I RP została stworzona poprzez dobrowolne unie polityczne. Dlatego nastąpiła w niej pełna integracja elit. W modelu zachodniej kolonizacji lokalne elity były marginalizowane lub likwidowane przez gubernatorów, w I RP lokalne elity miały równe prawa (szlachta ruska stała się częścią narodu politycznego). Zachodni kolonializm to eksploatacja surowców i wywóz bogactw do metropolii, zaś w I RP były one używane na miejscu i wpływały na bogacenie się lokalnych rodów magnackich. Typowa dla zachodnich kolonii była.segregacja rasowa/etniczna przeprowadzana odgórnie. W I RP podział klasowy (feudalny) wynikał z przynależności do określonego stanu, a nie zależał od narodowości. Prawda W I Rzeczypospolitej to magnaci z ziem ukraińskich i litewskich kolonizowali oraz dominowali politycznie nad tymi z zachodu, ale ekspansja ta odbywała się na terytorium Ukrainy (Rusi), a nie na ziemiach Wielkopolski, Małopolski czy Mazowsza. Magnaci z Wołynia, Kijowszczyzny (te województwa włączono do Korony w 1569 r.) czy Wielkiego Księstwa Litewskiego byli nieporównywalnie potężniejsi od rodów z Wielkopolski, Małopolski czy Mazowsza. Posiadłości takich rodów, jak Ostrogscy, Wiśniowieccy, Zasławscy, Koniecpolscy (na Ukrainie) czy Radziwiłłowie i Sapiehowie (na Litwie) były wielkości średnich państw europejskich. Dla porównania, magnat z Wielkopolski czy Mazowsza posiadał kilkanaście lub kilkadziesiąt wsi. Jeremi Wiśniowiecki tylko na Ukrainie Zadnieprzańskiej posiadał 38 miast i ponad 3600 wsi, zamieszkanych przez ponad 200 tysięcy poddanych. W XVI i XVII wieku doszło do paradoksu, który całkowicie zaciera granicę między „Koroną" a „Rusią". Rodowe oligarchie z terenu dzisiejszej Ukrainy (np. Ostrogscy, Wiśniowieccy, Czartoryscy, Zasławscy, Zbarascy) z pochodzenia były książętami ruskimi, jednak w XVII wieku uległy one całkowitej polonizacji i przeszły na katolicyzm. To byli „sami swoi", choć ich losy różnie się potoczyły, czego najlepiej dowodzą biografie Dymitra Wiśniowieckiego (zm. 1563) i Jeremiego (Jaremy) Wiśniowieckiego (zm. 1651). Obaj należeli do tego samego potężnego rodu książęcego pieczętującego się herbem Korybut. Ukraińska pamięć zbiorowa dokonała całkowitego rozdzielenia tych dwóch postaci, oceniając je wyłącznie przez pryzmat mitu kozackiego. Dymitr Wiśniowiecki „Bajda", jest uznawany za legendarnego ojca kozaczyzny i na współczesnej Ukrainie funkcjonuje jako postać jednoznacznie pozytywna, wręcz pomnikowa. W ukraińskiej świadomości zlał się w jedno z postacią „Bajdy" – bohatera niezwykle popularnej ukraińskiej pieśni ludowej („Duma o Bajdzie"). Według legendy, uwięziony przez Turków i powieszony na haku za żebro, do końca drwił z sułtana. Jego pomniki stoją m.in. w Zaporożu oraz w rodzinnym Wiśniowcu. Ukraińskie ulice noszą jego imię, a w podręcznikach jest przedstawiany jako pierwszy wielki obrońca Ukrainy przed najazdami tureckimi. Jeremi to w ukraińskim dyskursie historycznym postać skrajnie negatywna. Jego czarna legenda – ukształtowana w XIX wieku przez literaturę (m.in. Tarasa Szewczenkę) – dominuje do dziś. Jeremi urodził się w rodzinie prawosławnej (jego stryjem był słynny metropolita Piotr Mohyła). Jego przejście na katolicyzm w 1632 r. jest na Ukrainie interpretowane jako akt zdrady własnego narodu i wiary dla kariery politycznej w Rzeczypospolitej. Dla Ukraińców Jarema to przede wszystkim bezwzględny pacyfikator powstania Chmielnickiego. Pamięta mu się wbijanie Kozaków na pale i palenie zbuntowanych wsi. Jednak funkcjonują też na Ukrainie historycy, którzy zwracają uwagę na wielki wkład Jaremy w rozwój gospodarczy Ukrainy Zadnieprzańskiej. Przed 1648 rokiem stworzył on na pustkowiach „Państwo Wiśniowieckich" (z główną siedzibą w Łubniach), budując od zera dziesiątki miast i cerkwi. Jarema bywa więc postrzegany nie jako „polski okupant", lecz jako potężny, rdzennie ruski magnat, który bronił po prostu własnego imperium przed rebelią chłopsko-kozacką. Magnaci ze wschodu Królewięta ruscy i litewscy utrzymywali regularne wojska liczące tysiące żołnierzy. Magnaci z głębi Polski (np. z Wielkopolski) nie mieli ani takich funduszy, ani militarnej potrzeby posiadania prywatnych armii..Gigantyczna przewaga finansowa pozwalała magnatom ze wschodu masowo korumpować i kupować głosy ubogiej szlachty mazowieckiej czy małopolskiej na sejmikach i elekcjach, przez co realna władza w państwie w XVII i XVIII wieku przesunęła się na wschód. Wpływ prywatnych armii magnackich (zwłaszcza tych z Kresów Wschodnich i Litwy) na królów w Warszawie w XVII i XVIII wieku był destrukcyjny dla centralnej władzy państwowej. W realiach ustrojowych I Rzeczypospolitej prywatne wojska oligarchów były potężniejszym narzędziem politycznym niż oficjalne wojsko państwowe (kwarciane i komputowe). W wielu momentach historycznych prywatne armie ruskich magnatów przewyższały liczebnością siły, którymi dysponował król. Podczas rokoszów magnaci rzucali swoje prywatne pułki przeciwko wojskom królewskim. W czasie rokoszu Zebrzydowskiego (1606–1609) czy rokoszu Lubomirskiego (1665–1666) królowie musieli walczyć na polu bitwy z własnymi poddanymi. Zwycięstwo Jerzego Lubomirskiego pod Mątwami (1666 r.) nad wojskami króla Jana Kazimierza całkowicie złamało plany reformy państwa i wprowadzenia elekcji vivente rege.(wyboru następców za życia króla). Magnat otoczony tysiącami lojalnych, opłacanych przez siebie żołnierzy mógł ignorować wyroki sądów królewskich. Gdy król ogłaszał kogoś infamisem, jak np. Samuela Zborowskiego czy Janusza Radziwiłła, wykonanie wyroku bez zgody innych magnatów było nierealne, bo urzędnicy królewscy bali się prywatnych wojsk skazanego. Najpotężniejsi magnaci prowadzili własną, niezależną dyplomację i wojny, często wciągając całe państwo w konflikty wbrew woli monarchy w Warszawie..To prywatne armie magnatów (głównie Jerzego Mniszcha i Konstantego Wiśniowieckiego) wyruszyły w 1604 r. na Moskwę, aby osadzić na tronie Dymitra Samozwańca. Król Zygmunt III Waza oficjalnie odcinał się od tej wyprawy, ale nie miał siły jej zatrzymać. Ostatecznie awantura ta doprowadziła do krwawej wojny z Rosją. Magnaci z południowo-wschodnich Kresów (np. Potoccy, Koreccy) regularnie najeżdżali Mołdawię, próbując osadzać tam swoich krewnych na tronie. Działania te prowadzili bez zgody króla, prowokując imperium osmańskie, co bezpośrednio doprowadziło do tragicznych w skutkach wojen z Turcją (w tym bitwy pod Cecorą w 1620 r.). Prywatne wojska magnatów były głównym narzędziem paraliżowania prac państwa na poziomie lokalnym i centralnym. Szlachta zjeżdżająca na sejmiki ziemskie czy sejm walny do Warszawy często stawała w obliczu „argumentu siły". Magnaci wprowadzali do miast swoje oddziały, które otaczały miejsca obrad. Pod lufami muszkietów i szablami prywatnych żołnierzy uciszano posłów lojalnych wobec króla, zmuszano do zrywania sejmów (liberum veto) oraz wymuszano na królu nadawanie urzędów i ziem (królewszczyzn) dla konkretnych rodów magnackich. W rzadkich momentach, gdy państwo było bankrutem, a król nie miał za co wystawić wojska, prywatne armie magnatów ratowały Rzeczpospolitą przed zagładą. Podczas powstania Chmielnickiego (1648 r.), gdy wojska koronne zostały rozbite pod Żółtymi Wodami i Korsuniem, jedyną realną siłą powstrzymującą Kozaków była prywatna armia księcia Jeremiego Wiśniowieckiego (licząca do 6 tysięcy świetnie wyszkolonych żołnierzy). Podobnie na Litwie Radziwiłłowie z własnych kieszeni opłacali pułki, które broniły granic przed najazdami moskiewskimi i szwedzkimi. Państwo w państwie W XVII i XVIII wieku posiadanie prywatnej armii czyniło z magnata „państwo w państwie". Król w Warszawie zamiast być suwerennym władcą, stawał się często jedynie mediatorem pomiędzy potężnymi oligarchami, którzy siłą swoich wojsk dyktowali warunki polityczne całej Rzeczypospolitej. Wielkopolska, Małopolska i Mazowsze były regionami gęsto zaludnionymi, o w pełni uregulowanej strukturze własnościowej od stuleci. Nie było tam „wolnych" latyfundiów do przejęcia. Przedmiotem ekspansji były „Dzikie Pola" oraz wschodnie rubieże województw kijowskiego, bracławskiego i czernihowskiego. To tam znajdowały się gigantyczne, niezagospodarowane przestrzenie. To rdzenni mieszkańcy Mazowsza, Małopolski i Lubelszczyzny (chłopi szukający wolności od pańszczyzny oraz uboga szlachta) uciekali lub byli sprowadzani przez magnatów na wschód, by zasiedlać tamtejsze pustki. To może i była demograficzna ekspansja Korony na Ruś, ale zarządzana przez tamtejszych magnatów. W sensie politycznym i ekonomicznym, magnateria ze wschodu zdominowała i podporządkowała sobie szlachecką demokrację rdzennej Polski (Korony). Taki to był ten rzekomy „polski kolonializm". Stanisław Janecki |
|
|
|
![]() |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Dla tych co chcą sami... | Pastor | Wszystko dla Afryki | 37 | 15.05.2014 01:17 |
| Skąd wziąć IGO? | Fausto | Mapy | 12 | 01.05.2013 11:32 |