Mój dziadek, a ojciec mojej matki pochodził z dawnych ziem wschodnich. Był wykształconym człowiekiem, umiał pisać i liczyć na liczydle. Mam z tyłu głowy jego obraz ruchomy: jak chodzi po polu i z owalnej misy sieje nawóz.
Raz na kilka lat ciotki robią zjazd rodzinny. Najmują salę lub rozstawiają stoły na polu, jak podczas wiejskiego wesela. Zjeżdża się czasem kilkaset osób.
Kilka tygodni temu byłem na pogrzebie rodzinnym i znów, jak szeptuchy gdzieś po kątach knuły zrobić taki zjazd.
A dzisiaj wpadła mi w ręce historia spisaną przez kilka "ciotek". To zaledwie 37 stron ze zdjęciami.
Ostatnio edytowane przez Artek : 20.03.2026 o 19:34
|