|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
I CAN'T KEEP CALM I'M FROM POLAND KU_WA Słońce do 04.09.24
![]() |
Jak przykrywalem szmatką to lubił czasem spleśnieć. Od dawna zalewam wodą po czubek słoja aż sie przelewa i zakręcam. Ani razu nie zapleśniał.
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,404
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 1 godz 15 min 52 s
|
Nawiązujac do zakwasu i buraków, troszkę o mnie cudzym piórem i ustami:
Według psychologów głośno częściej mówią ekstrawertycy - mają tendencję do wyrażania w ten sposób intensywnych emocji, a głośny ton jest dla nich narzędziem ekspresji. W ten sposób porozumiewają się też osoby pewne siebie i o mocnym charakterze. To urodzeni liderzy obdarzeni naturalną charyzmą i zaangażowaniem. Głośne mówienie wiąże się też z negatywnymi cechami charakteru, takimi jak potrzeba dominacji i kontroli. Niektóre osoby, które nie panują nad tonem głosu, mogą być impulsywne i mieć problem z panowaniem nad własnymi emocjami, co powoduje częsty dyskomfort u ich rozmówców. Wnioski. Dlatego warto przeanalizować, jak porozumiewamy się na co dzień i ćwiczyć właściwe wzorce. W tym celu warto nawet nagrać filmik, żeby zobaczyć, jak mogą odbierać nas inne osoby. Aby uniknąć zbyt głośnego mówienia, często wystarczy wziąć kilka głębokich wdechów powietrza. Ważne jest też mówienie w nieco wolniejszy sposób - robienie pauz pomaga kontrolować ton głosu. To tylko jedno z moich ostatnich odkryć, które wstrząsnęło mną w maju. Tu przykład płaszczowy, ustami cudzymi o mnie. W sensie jakiś mógłbym być, by być lepszym? Jak dojedzie do mnie klawiatura, to opublikuję kilka moich selfików. Akurat tu taki egzaltowany nie jestem ale kilka pięknych selfie mam. Powoli będę też oswajał moje szerokie wąskie grono kolegów do mojego milczenia ale najpierw siebie. To mega wyzwanie. Chodzi naturalnie o milczenie płaszczowe. Uwielbiam być sam. Zwłaszcza na wycieczkach tych bliższych i dalszych. Zatęskniłem i to się dobrze składa.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#3 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,404
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 1 godz 15 min 52 s
|
Jestem daleki od polityki. Coraz bardziej, bo zaczynam na tarasie bardziej cenić gołębie placki w spokoju niż bezkompromisową deltę force.
Chciałbym jednakowoż zaprotestować nad rzekomą indolencją służb rosyjskich, która przy okazji pewnej operacji próbowała porwać prezydenta bliskiego sobie kraju. Cofając się ledwie kilkadziesiąt lat wcześniej (12 marca 1956), Chruszczow wydał rozkaz dekapitacji prezydenta bliskiego sobie kraju i... zdekapitował. Cała akcja dekapitacji kosztowała Chruszczowa grosze. Tyle, co trumna, państwowy pochówek itp. Porwanie Maduro to grube miliony dolarów.. Za sprowadzenie zwłok do bliskiego kraju, zapłacił bliski kraj. Co mnie najbardziej zauroczyło po tej spektakularnej akcji porwania wenezuelskiego Bieruta, to protesty na ulicach niektórych miast. Owe protesty niezbyt liczne ale krzykliwe, z wiankiem flag Wenezueli i otulonych w nie portetów Maduro miały być protestami Wenezualczyków. No i zdziwienie, bo obejrzałem krótki spot, w którym prawdziwy Wenezuelczyk pyta protestujących, skąd pochodzą. Okazało się, że po godzą ale nie z Wenezueli. Taka sytuacja. Naród globusa pl po śmierci Bieruta odetchnął z ulgą. Zastąpł go finałnie Gonułka. To ten, co jadł kanapki jak pani Krystyna i nikt mu tego nie wyrzucał. Przesadził z kiszoną kapustą nieco, bo ta miała jego zdaniem (i słusznie) zaspokoić zapotrzebowanie polskiego robotnika na wit. Co w miejsce importowanej i drogiej cytryny. No bo sok z kiszonej kapusty do herbaty nie bardzo. Tak, że ten... I my mieliśmy swojego Maduro i w Wenezueli będzie jak u nas. ZSRR zastąpi USA. Nomen omen polecam świetny wywiad u Lichmańskiego z Rogowskim. Ten drugi za komuny chodził do biblioteki amerykańskiej ulokowanej przy ambasadzie USA w W-wie, gdzie miał swobodny dostęp do periodyków, z których czerpał wiedzę o wydarzeniach muzycznych za żelazną kurtyną. Co ciekawe, nie było wtedy (czasy zimnej wojny) żadnych zasieków przed USA embassy a dostęp do biblioteki swobodny. Wystarczyło strażnika zagadać po angielsku. Taka sytuacja ![]() Wznowiłem ćwiczenia nad Sonatą księżycową, która bodaj otwiera ten wątek. Zawiesiłem naukę ostatnich dwóch stron zapisu nutowego po trzecie w maju. To dobra informacja. Już tylko 4 dni dzieła sześciu króli od okrągłych 125 lat bytowania w kosmosie Strażnika Domowego i mnie. Co równie ważne, znowu marzę. Rościgniew zasypuję mnie pięknymi kadrami z Mauretanii. Dalej nie wie, gdzie jest. Wcale mnie to nie dziwi. Wygląda na spełniajacego się. Lublin jedzie, daje cień maruderom. Mam tylko nadzieję, że przywiezie mi z Afryki jakieś nakrycie głowy. Równie ładne, jakie dostałem od Karpia z nadzieją jednakowoż, że nie będzie padowało ledwie na głowę mojego Kacpra. Dzisiaj brzdąc miał imieniny a Marysia już za m-c ósme urodziny! Jak ten czas leci... Pięknie ten popęd tłumaczyła pani Liliana w cytowanym, świątecznym poście. Ja wiem jedno. Marzeniami wydłużamy sobie szczęśliwe życie. Tego wam drodzy i tani z okazji Trzech Króli życzę.
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 07.01.2026 o 09:42 |
|
|
|
|
|
#4 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,404
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 1 godz 15 min 52 s
|
PKwK nie pełne bo popisuję z tableta Strażnika. Poprzedni post pisany na telefonie wieczorem dnia poprzedniego z morzem błędów drobnych ale irytujących.
Mnie oczywista, bo tu zagląda głównie mój antyelektorat - tak domniemam. Jeżeli się mylę, to i tak pies to trąca jak ja głową mój wieszak na lampy nad stołem. Wieszak bardzo ładny dla mnie. Na wieszaku małe, drewniane choinki ustawiła Strażnik Domowy i już im pnie poutrącałem. Wczoraj miałem otworzyć sezon plażowy ale się nie udało. Robimy to zawsze ze Strażnikiem Domowym wspólnie ale bidula po niedzielnej migrenie chciała jeszcze sobie odpocząć w cieple domowego zacisza, bo dzisiaj do szkoły. Współczesna podstawówka to dramat. Największy dramat, to rodzice. No bo kto te dzieci wychowuje? Nie szkoła tylko rodzice ale zdaniem rodziców, powinna szkoła. Gówno prawda. Z powodu mrozów zamykane są pierwsze szkoły. Nie chodzi o to, by: "u nas w twoim wieku, dziewczynki puszczają się już same" (skąd cytat?) ale...
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,404
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 1 godz 15 min 52 s
|
Internety.
Piramida żywienia kontra historia człowieka czyli jak cywilizacja postanowiła zagłodzić wojownika Historia człowieka jest brutalnie prosta. Przez setki tysięcy lat zabijaliśmy, żeby żyć. Polowaliśmy, rozbieraliśmy zwierzęta, jedliśmy mięso, tłuszcz, szpik. Od tego rosły nam mózgi, mięśnie i ambicje. Od tego powstała cywilizacja. Nie od kiełków lucerny. Nie od jarmużu. Nie od "miski mocy". Człowiek nie wspiął się na szczyt łańcucha pokarmowego dlatego, że był miły. Wspiął się, bo był silny, agresywny, wytrzymały i jadł to, co dawało energię. Mamuty nie padały od nadmiaru błonnika. A dziś? Dziś ten sam gatunek słyszy, że mięso jest "problematyczne", tłuszcz "niebezpieczny", a siła "toksyczna". Że najlepiej jeść jak królik, myśleć jak owca i przepraszać planetę za to, że oddychamy. Zamiast wojownika mamy konsumenta. Zamiast łowcy klienta siłowni bez energii. Zamiast instynktu â aplikację liczącą liście sałaty. Zamiast biologii - ideologię żywieniową. I nikt nie mówi wprost, że to eksperyment na żywym człowieku. Bo kiedy gatunek drapieżny zaczyna żywić się jak roślinożerca, kończy się to zawsze tak samo: spadkiem energii, hormonów, płodności, odporności i zdolności do walki nie tylko fizycznej, ale i mentalnej. Przypadek? Nie. Biologia nie zna litości dla narracji. Dlatego ta grafika z wojownikiem i współczesnym "zielonym ascetą" boli. Bo obnaża prawdę, której nie wolno dziś mówić: coś poszło wstecz. I to nie dlatego, że ewolucja się pomyliła. Tylko dlatego, że cywilizacja uznała, iż jest mądrzejsza od własnego DNA. Można zakłamać pochodzenie. Można wyśmiać instynkt. Można zrobić z siły coś wstydliwego. Można z mięsa zrobić wroga publicznego. Ale organizm i tak upomni się o swoje. Zmęczeniem. Depresją. Brakiem napędu. Rozsypaną psychiką. Bo człowiek nie został stworzony do wiecznego siedzenia, liczenia kalorii i jedzenia paszy. Został stworzony do ruchu, wysiłku, ryzyka i pożywienia, które ten wysiłek wspiera. Ewolucję można zagłuszyć trendami. Można ją spowolnić ideologią. Można ją chwilowo oszukać marketingiem. Ale nie da się jej unieważnić.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#6 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,404
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 1 godz 15 min 52 s
|
Teraz usiądźcie. Przed wami krótka historia upadku III RP w pigułce
Resztę upadku wygóglacie sobie bez problemu ale moim zdaniem wystarczy drugi odcinek, by westchnąć i... Przejedzona koniunktura, moralny upadek, korupcja. Z wygaszeniem ostatniej elektrowni, zamknięcie i zatopienie kopalni - bieda. Zostaną nam po okresie prospekty nakrętki plastikowe, którymi będziemy palić albo kopać miast piłki na pustych podwórkach. Dziury w dżinsach zaczniemy zszywać, skarpety cerować, jak onegdaj wasze matki czy babcie. Wrócimy do chlania w bramach, do maku, bo na fenantyl będziemy za biedni. Ech... rozmarzyłem się.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,404
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 1 godz 15 min 52 s
|
Zwiedziliśmy Wenezuelę, prawda, że uroczo spier... przyszłość?
Chcę na chwilę wrócić do Polski i zim stulecia, które przeżyłem i te które pamiętam ale zanim, to wybierzemy się na Grenlandię. Wydawało się, że w Europie po 2014-stym trudno będzie się pożegnać z kawałkiem jednego kraju, by zaraz potem stojąc w tym samym miejscu, wylądować w drugim. Danii pozostało jedno - sprzedać Grenlandię, bo na drugim już nic nie zarobią a i tak do końca kadencji Trumpa ją stracą. No chyba, że ktoś porwie Trumpa. Sami Amerykanie nakręcili kilka filmów z tej serii ale zawsze kończyło się szczęśliwym endem. Wyobraźmy sobie, że jakaś organizacja porywa prezydenta i... nikt nie jest zainteresowany jego odzyskaniem. Nikt. Co by mnie nie zdziwiło. Podobnie jak moich kolegów, kiedy padło hasło, że ktoś mnie porwie np. Od razu ktoś rzucił, że po dwóch mcach najdalej zostałbym zwrócony z dopłatą... Nie mam do tej prasy. O zimach stulecia moich jutro. Tak nawiasem jak w jednym stuleciu może być kilka zim stulecia?
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 07.01.2026 o 17:07 Powód: Jak zwykle błędy |
|
|
|