Przejechałem w tym roku, odwrotnie, bo na powrocie na stelvio miał być śnieg, ale nie było.
Francuskie alpy , to creme de la creme motocyklowych zakrętów. Wróciłem z bardziej zużytymi bokami ,niż środkiem opony.
Polecam pociąg Wiedeń-Feldkirch, omija się to tłuczenie się autostradą, no chyba że ktoś ma dużo czasu...
Najładniejsza przełęcz spoza głównego nurtu to jednak col della Nivolette, też polecam, chociaż trzeba nadrobić kilkset km, mimo, że w lini prostej od bonette do kilkanaście km.
Zdecydowanie polecam tez początek września, jak nie ma już takich tłumów.
Mnie z Gardą i Lazurowym starczylo 10 dni + 2 pociąg
|