No mnie właśnie te dwa ślady w kontekście wody (zwłaszcza morskiej) zaintrygowały, ropucha raczej zębów nie ma.
A'propos krokodyli: widziałem kiedyś u kumpla na zdjęciu z Indii taką tabliczkę stojącą gdzieś nad Gangą:
"Swimming forbidden. Beware of crocodiles. Survivors will be prosecuted."
No nie kąpał się, bał się mandatu.
---
Brzeszczot, w tym szczęściu (w tym sensie, że nie skończyło się całkiem źle), masz też dużo nieszczęścia, bo jak od trzech dekad sporo włóczę się po okolicach zainfekowanych stworzeniami pełzającymi, które chcą cię zabić jadem, to przez ten czas widziałem raptem 2x skorpiona (KZH), jedną solfugę (KZH), jednego ptasznika (TJK) i ze 2x żmiję zygzakowatą (te ostatnie w Polsce). "Gady" z reguły wiedzą sporo wcześniej, że coś dużego nadchodzi i się kryją albo uciekają, więc de facto o wiele łatwiej niedźwiedzia spotkać (choć on też wie).
Z tych powyżej spotkanych najgorsza jest solfuga, bo agresywna, goni za tobą i chce atakować. Nie ma własnego jadu, ale to padlinożerca i ma pełno jadu kiełbasianego na gębie, po ukąszeniu występuje po prostu zakażenie. Musiałem się nastarać, żeby złapać ją w kadr aparatu - cały czas sie cofałem, tak zapierniczała ku mnie.