8km jechałem w Serbii poboczem autostrady żeby dobić do parkingu. CHYBA złapałem jakiś drut zbrojeniowy w oponę tylną na przejściu BiH/SRB w tych jebanych płytach co tam lezą a oczywiście jechałem OBOK samochodów więc możliwe całkiem. Najpierw poczułem, że moto idzie ospale i muszę więcej dawać gazu a chwilę później zaczęło bić tylne koło.
Po stwierdzeniu flaka wywiesiłem się na podnóżkach nad zbiornik i tak przekulałem kolejne 8km na parking gdzie już 'spokojnie' czekałem na lawetę na patelni 38C dzieląc się resztą wody z jakimś bezdomnym psemsuką... jeszcze raz dzięki Ramiresowi, że ogarnął mi lawetę od ubezczyciela bo nie byłem w stanie się dodzwonić...
NAWET gdybym miał narzędzia, kompletnie zmieliło opaskę na oponie. O dziwo dętka przeżyła i jeżdżę na niej po dziś dzień z dobrym Serbskim powietrzem. Niemniej smutno mi sie zrobiło z tymi dętkami. Chujnia z grzybnią.
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa
|