25ty dzień wyprawy, 9 września. Bania u Iwana

Taki poranek:
Pobudka, myju myju w potoku, kawka, śniadanie, pakowanie, jazda....jak ja to uwielbiam!!
Celem dzisiejszej jazdy była moja ulubiona miejscówka, czyli "U gościnnych Bojków" w Husnem Wyżnem. Postanowiliśmy jechać przez Chust i Mżchiriję i to był zajebisty wybór. Asfalt prowadził nas pięknymi, zielonymi dolinami. Czasami zdarzały się małe wioski, do tego oczywiście dwa większe miasteczka wymienione wyżej. Mimo tylu dni jazdy i zmęczenia nadal byłem w stanie cieszyć się urodą tego kraju, przyrody, gościnnością ludzi no i oczywiście moim ulubionym prostym, ale super smacznym jedzonkiem

Do tej pory każdy dzień jazdy był pełen przygód, pięknych widoków, spotkań z fajnymi ludźmi. Dzisiaj też tak było - może bez wodotrysków, ale za to spokojnie, zielono, z fajnymi zakrętami w pięknych głębokich dolinach. Za Mżchiriją złapała nas porządna burza i ostatnią godzinę jazdy spędziliśmy w ulewnym deszczu. W końcu dojechaliśmy do Husnego
Następny dzień spędziliśmy na spaniu, obżeraniu się miejscowymi smakołykami (Iwan robi najlepszy miód na świecie!:-)), spacerowaniu po wiosce, gadaniu z Iwanem. Wieczorem była bania i słodki sen. Iwan ma do dyspozycji dom dla turystów z wszystkimi wygodami, ale my zawsze bierzemy starą chatę bojkowską, którą wybudował Dziadek Iwana. Śpię tam jak kamień mimo chronicznych problemów ze snem. Nawet wojtkowe chrapanie mi nie przeszkadza!:-)