Nigdy na to nie zwracałem uwagi i pod wpływem zjawiska przeprowadziłem pewien eksperyment. O nim przy okazji, jego wynikach, bo były zastanawiające co najmniej.
Prosta zaś obserwacja prowadzi mnie dzisiaj do tego, że każda moja interakcja, zwłaszcza po dłuższej przerwie wywoluje wzrost zainteresowania tym/o czym piszę.
To, co mnie bardzo cieszy, że nikt mi nie przerywa, od czasu do czasu interakcje o ile nie poruszam jakiegoś drażliwszego tematu.
Jak np. ten wywiad z Konecznym.
Ten wywiad to kwintesencja mojej mózgowej esencji. Poprzedni post pisany był na szybko z telefonu, teraz siadłem do kompa. Akurat muszę zrobić skan dwóch dokumentów. Z ZUS i US o niezaleganiu w podatkach.
Konieczne one są jako załączniki do aneksu do umowy. Część prac jest wykonana i rozliczona protokołem oraz f-rą. bez tych dwóch załączników nie było by płatności.
Umowa, ankes, załączniki, to razem łącznie 112 stron. Aneks 49.
Roboczo robotę z aneksu nazwałem szukaniem obrączki premiera. W kanałach. Robota prosta 49 stron plus kilka załączników.
Budowa prestiżowa.
Opowiem wam historię.
Na weekend w ramach fuchy dorobił sobie u mnie stosunkowo młody człowiek.
Robota prosta. Chłopak też prosty. Uprzedził mnie, że wyszedł niedawno z więzienia.
Dzisiaj odwożąc go do jego lokum (wynajmuje pokój) zagaja:
- Po raz pierwszy od momentu wyjścia z paki nikt mnie o nic nie pytał. Zwraca się bezpośrednio do mnie. Pracuję, zero rozmów, cisza, spokój, zero presji, zero pytań, krótkie konkretne polecenia... Dawno nie byłem tak zrelaksowany... pracą.
Nie odzywam się, bo mam zapalenie krtani.
- Zero pytań o więzienie, za co siedziałem, praca...
Za co siedziałeś?
-------------------------------------------------------------
Każden qpek wie od dawna, że jest mnie dwóch czasami trzech. Normalni nie zadają pytań, nie komentują. Czytają lub nie. Jednych chuj obchodzi, co piszę, drudzy czytają. Ci, co czytają mogą od kilku dni żałować, bo nie będę już pisał więcej, bo miałem możliwość edycji posta. To były dość osobiste sprawy, teraz już takiej opcji nie ma. Przeczytane, ja kasuje lub konkretnie edytuję. Zscalam posty, wątek mimo wszystko pozostaje przejrzysty.
Zostawiałem to, co mnie satysfakcjonowało.
--------------------------------------------------------------
Podoba ci się taka robota?
- Tak.
Kiedyś zatrudniałem wiele ludzi. Problem w tym, ze ja nie umiem zarządzać ludźmi. W sensie większymi zespołami. Straciłem przez to kilka milionów złotych, zyskałem ponad trzy miliony długu i doświadczenie.
Długi wygenerowała moja inteligencja, spłaciła fizyczna praca i wsparcie Strażnika Domowego. Ile siedziałeś?
- Wyszedłem po ośmiu.
Ja siedziałem w gównie (długów) trzy razy dłużej.
---------------------------------------------------------------
Długów jeszcze nie spłaciłem ale... obecny front robot (do końca lutego) może już mnie od nich uwolnić.
Uwolnić od stresu przede wszystkim. Mnie i Strażnika Domowego.
hacjenda na Podlasiu to barter. Inna pula.
Ten stres narastał latami. Batalia z ZUSem wielu ludzi kosztowała zdrowie, wielu życie. ZUSowi poświęcę jeden rozdziała w mojej książce.
Dlatego tak "wrażliwy" jestem na system i polityków, którzy go hodują. Patrz - Koneczny.
Niestety. Ma rację. Tylko ofiara w postaci trupów po jakiejś kolejnej SWO w środku naszej dupy chwilowo przywróci/zresetuje system. Zresetuje do zera.
------------------------------------------------------------------
Jeszcze dwa lata temu średnia temperatura zimą w moim Przystanku Oliwa wynosiła 13,5st. Dla gości 15.
Dzisiaj to już 15 wyjściowo. Dorabiamy się. Tylko ja mam 63 lata... Przydałby się mózg bardziej niż fizyka. Niestety... Mózgiem to ja nie potrafię. Musze napierdalać fizycznie do 80-tki.
Pani Laura z finansowego (fajna babka) dała mi 40 lat (z ponczem na głowie). Mam 20 lat w suchym zatem.
Jutro przez trzy dni wnuki będą demolować chatę jak dziadek będzie w pracy. Potem razem z dziadkiem. Zatem jutro i pojutrze tylko 8h, by się tałatajstwem nacieszyć trochę.
A pogoda przecudna. Wreszcie prawdziwa zima. Kiedyś zima zaczynała się od -10st. Człowiek/dziecko wracało z dworu spocone, przemoczone, z mokrymi butami i czerwonymi rękoma, które amatorzy ogrzewali na kaloryferze, by potem jeszcze bardziej cierpieć. I co z tego? Dnia następnego powtórka z rozrywki i znowu ręce na kolryfer.
Kto nie sprawdzał, czy się język na mrozie lepi do metalowej barierki niech siedzi jak mysz pod miotłą i się nie odzywa. Jak jutro sprawdzi, niech pisze.
Tymczasem w tv kolejna dobra afera. Zima właśnie i prorocze wizje. Zresztą nie tylko w tv. W tym małym gównie z ekranikiem to samo. By nakręcić gówno na patyk obrazy z Kamczatki na topie.
ten drugi, co w Iranie swoim siedzi długo się nie odezwie. Będzie składał stodołę, grał na gitarze... Kompletnie oderwane od rzeczywistość/realu dziecko. Jutro będzie miał dobre towarzystwo... I ja na to muszę zapierdalać...
__________________
Jam nie Babinicz...
|