Wątek: Plastyczna rama
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04.01.2026, 01:14   #21
syncronizator
 
syncronizator's Avatar


Zarejestrowany: Sep 2021
Miasto: Chrząszczyrzewoszyce powiat Łękołody
Posty: 603
Motocykl: CRF1100
Przebieg: 95000
syncronizator jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 2 dni 9 godz 7 min 18 s
Domyślnie

Taka dygresja:
Kiedyś , gdzieś w Internecie trafiłem na stronę warsztatu ze Słowacji gdzie kolesie zmajstrowali przyrząd/wzornik do naprostowywania ram do NAT.
Coś tam widziałem, że trzeba zawieźć gołą ramę i podobno prostują.

Ja wiem, że w dzisiejszych czasach i przy dzisiejszych standardach zgięta rama to dyskwalifikacja... ale nie zawsze tak było.
Ramy były prostowane i ludzie na tym dalej jeździli tysiące km ... a korona nikomu z głowy nie spadła.

Co się dziś dzieje z motocyklami które mają słynne wgięcie przy naklejce pod główką ramy?
Są rozbierane na części ?
Czy ludzie których spotka to nieszczęście... a nie stać ich na nowy motocykl jeżdżą dalej?
Co z motocyklem który ma już spory nalot/niską wartość i właściciel nie ma AC ... ale motocykl ogólnie poza krzywizną jest ok?
Wyrzucić na śmietnik ?
Kiedyś się wszystko naprawiało ..a dziś się kupuje się nowe.
Nowa rama to koszt 17,5tyś....więc nie opłaca się.
Skoro jest tych przypadków tak dużo .. dane Onufrego pochodzą z sytuacji znanych ze zgłoszeń tych osób które mają wykupione AC.
Ale przecież jest wielu takich którzy nie mają AC .... i potencjalnie ich ramy też się krzywią.
Odpukać prawie 100K przelatałem bezkolizyjnie i ramę mam prostą.
Ja chyba bym się nie załamywał gdyby mi się to przytrafiło.
Rozebrał bym moto, naprostował i jeździł dalej... w końcu to tylko żelastwo które jest narzędziem do dostarczania funu.
Dla mnie silnik ma cykać żeby dowiózł.
Moto ma być sprawne aby dowiozło.

Ostatnio mój kolega Szwajcar, opowiadał mi jak to miał kolizję z tramwajem w Turcji ...
Stara Yamaha T750 cała krzywa ... on prawie ok... motocykl wrócił do Szwajcarii na palecie.

Po wyzdrowieniu kolega rozebrał motocykl, ponaciągał, powycinał, wspawał co trzeba z innej ramy i potem jeszcze wysłał spawane moto samolotem do AdisAbeby by zaliczyć wyjazd z Etiopii do Kapsztadu.
Trasę zaliczył...potem jeszcze 3 inne trasy .. a na koniec motocykl sprzedał się do Kongo... który zapewne jeździ tam dalej.
Koledze nie było ani gorzej ani lepiej...w związku z faktem że jeździł spawanym moto z prostowaną ramą.

Tak sobie myślę, że im więcej nalotu ma motocykl (jeśli mamy go od nowości) i im mniej jest warty... tym bardziej można w niego ingerować i na coraz śmielsze naprawy sobie pozwalać.
syncronizator jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem