Wątek: Pamir 26
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03.01.2026, 22:22   #2
arbo
arbozeniak


Zarejestrowany: Jul 2023
Posty: 267
Motocykl: xd
arbo jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 5 dni 4 godz 10 min 8 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał Władek Zobacz post
wiadomo jak aktualnie jest
W Rosji jest normalnie, tzn. nic się nie zmieniło po 2022 prócz okolic linii frontu. W tamtym roku przekraczałem 16 granic z kontrolami (nie wliczam granic wewnętrznych Szengen), Rosjanie byli najsympatyczniejsi ze wszystkich pograniczników i celników, pomijając jednego pana z FSB na granicy z Gruzją, który kontrolował telefony pod względem ukraińskich flag na fejsukowych nakładkach (zdziwił się, gdy ode mnie dostał Samsunga Solida); ten miał posagową minę sfinksa i niewiele mówił. W drodze powrotnej koleś z FSB był fajniejszy, może dlatego, że ruski Kazach (ten przeglądał tylko foty z ciekawości). Z pozostałymi mundurowymi można było nawet pożartować. Normalne rozmowy, atkuda, skolka dniej na darogie, kak maszyna, maładcy. Kontrola celna - proszę otworzyć kapot, bagażnik, spasiba, wsio. Nawet z GAIcznikami, którzy mnie kilka razy zatrzymywali (mam rejestrację na masce, bo niżej wyciągarka i dość spore baranie rogi na niej). Nie zapłaciłem ani pół mandatu i ani pół wziatki. Wytłumaczenie, że auto zarejestrowane w Polsce tak może mieć, z reguły stykało, choć raz zdarzyło mi się, że jeden GAIcznik powiedział "nie ucz mnie zakonu". W okolicach Kazukazu kontrole na granicach obłastii, goście z długa bronią, ale wszystko kulturalnie, tu proszę do okienka, tu paszport, prawo jazdy, tiechpasport. Czasem rentgen plecaka luźno leżącego w aucie, czasem rzut okiem do środka. 2 minuty i wio.

A "cywilni" Rosjanie? Z racji tego, że w okolicach Kazukazu nie działa GPS (jest zagłuszany) spytałem we Władykaukazie przypadkowego kierowcę, którędy na Astrachań (takich drogowskazów brak), bo jechałem do KZH tą trasą pierwszy raz, normalnie via Urkaina albo Białoruś. Tym razem przez Ukrainę nie jechałem, bo... szkoda auta. Linię frontu da się ominąć (np. trójstyk), ale jak trafisz na "patrol", który zechce skonfiskować Twój pojazd na potrzeby frontu, to będziesz szczęśliwy, jak Cię tylko wyrzucą z auta, a nie dostaniesz kulki. W Rosji państwo dalej trzyma wszystko w ryzach, na Ukrainie po 2022 pod tym względem zapanowała zwykła bandyterka. Ta sama, która z ulic porywa dwudziestoletnie dzieciaki w kamasze.

No więc ten zaczepiony miejscowy Rusek kazał jechać za sobą, przeprowadził mnie przez całe miasto i na koniec rzucił "ściastliwo puti" nie chcąc ani grosza za paliwo, a przejechaliśmy całe miasto, kilkanaście kilometrów. W powrotną stronę podobnie, tylko kilometrów mniej, bo zdążyłem się już zorientować w topografii miasta, ale i tak się w końcu zgubiłem na jednokierunkowych w centrum.
No jak widać straszni ci Rosjanie, normalnie ludożercy - a my przecież z Polszy (tak, wiele razy pytali skąd, na ulicy, w sklepie, w banku, a ja nie mam oporów mówić skąd - z reguły w odpowiedzi szłyszałem "maładcy").

Prócz Ruskich ciągle fajni są Tadżycy na Kyzył Art (po zachodniej stronie kraju są już cwani i oczeją na jakiś hajc, nie dawać ani grosza!), za to Kirgizi zrobili się wredni. Na granicach poustawiali na "starszych" jakichś gnojków z ledwo sypiącym się wąsem, najczęściej w okularkach i z inteligencją "młodych-pięknych-wykształconych-z-wielkich-miast", więc starych wiarusów prawie nie ma i nie ma z kim pogadać. W ogóle Kirgizi (nawet "cywilni", no może prócz pasterzy w jurtach gdzieś na odludziu) stali się chamscy dla obcokrajowców, przyczyną są panoszący się wszędzie Kitajce, którzy Kirgizów traktują hmmm... źle (to eufemizm), więc vice versa obok Chińczyków załapują się wszyscy obcy.

O Turkach nie wspomnę. Rentgen na granicy to standard. Do turystów na granicach warczenie i olewactwo, czasem również krzyki, generalnie traktują jak przestępcę. To nie ci sami Turcy co 15 lat nazad, "uelkam tu turki" z uśmiechem od ucha do ucha.

O fajnych Gruzinach też zapomnij - już nie jesteśmy polskimi przyjaciółmi, jesteśmy bogatym eurokołchozowym celem do oskubania. Warczą i czepiają się o pierdoły, chętnie by coś dostali. Legandarną gruzińską gościnność i to, że podobno Polaków szczególnie lubią (m.in. za L.Kaczyńskiego) można dawno między bajki wsadzić, również wliczam to Gruzinów cywilnych w głębi kraju.
Przy okazji - w Gruzji w każdej wsi są kamery ustawione na 50km/h (a czasem i na 30 nawet). Jedziesz 51 i płacisz na granicy. W każdej - i to dosłownie. Mnie się udało, bo uważałem, ale sporo mnie to kosztowało stresu (no kurde, nie umiem jechać powolutku).

Kazachstan pod względem granic niewiele się zmienił, Uzbekistan też, czyli jest w miarę normalnie. Granica przez Karakałpakstan zamknięta, przejedziesz tylko TIRem (remont robią i będą robić jeszcze kilka lat, choc termin zakończenia dawno minął).

Do Rosji największy problem widzę teraz... w uzyskaniu wizy. Została jedna ambasada w Wawie. Kolejki będa pewnie po 2-3 miesiące i rozmowa z konsulem może być mało przyjemna. A i kasa za wizę pewnie wzrośnie niemało.

Ale tu podziękujmy Radkowi, mężowi swojej żony.
Dekiel zdążył zamknąć w ostatnim czasie trzy ruskie konsulaty w PL (Poznań, Kraków, Gdańsk). Kilkaset tysięcy naszych rodaków na Syberii jest z tego powodu przeszczęśliwych, bo musi z każdą sprawą zapierdalać do Moskwy (w dyplomacji obowiązuje symetria, więc Rosja zamknęła m.in. konsulat PL w Irkucku, który obsługiwał całą syberyjską Polonię). A zapierdalać jednakowoż nie będą, bo mało kogo stać na wycieczkę przez pół Rosji i z powrotem. Ergo - uśmiechnięty Radzio odciął ich całkowicie od Ojczyzny.

A, nie, czekaj, co ja piszę, przecież to ruskoonuctwo.
Kajam się.
arbo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem