10 Dzień, 5 września. Powrót do Gilgit.

Pogoda rano była piękna, a łeb wypełniony pięknymi wspomnieniami z ostatnich dni. Można spokojnie wracać do Gilgit:-).Jechaliśmy powoli ciesząc się słoneczkiem i widokami po drodze.
[YOUTUBEHD]qfb7K7TKB2U[/YOUTUBEHD]

[YOUTUBEHD]tAf9B8U63lM[/YOUTUBEHD]

Po dojezdzie do Gilgit zostawiliśmy motorki w warsztacie obok hotelu na wymianę oleju i maly przegląd, a sami po szybkim prysznicu ruszyliśmy do miasta na małe jedzonko...
[YOUTUBEHD]M03YXl6USao?si=ffLzm-k9etgJk_ur[/YOUTUBEHD]
i zakupy
[YOUTUBEHD]Ffcd9PNQ0cw?si=Jucdk0m6Qqz8sDDv[/YOUTUBEHD]
Po powrocie odebraliśmy motorki z serwisu
[YOUTUBEHD]4bfUskeksMM?si=3_2oZFluKLXtvEf_[/YOUTUBEHD]
i to był koniec tego pieknego dzionka.
Lubię być w Gilgit-jest tam wszystko, co lubie i potrzebuję do życia: ruch na ulicach, fajni ludzie, ciepełko (bardzo ważne:-)), fajny klimat dużego miasta...no ogólnie lubię bardzo tam być:-)