Ósmy dzień, 16 Marca. Leżymy.

Noc była spokojna, choć nad ranem usłyszałem jakieś dziwne szmery w przedsionku mojego namiotu. Na początku myślałem, że ktoś chce śmignąć mi jakieś rzeczy pozostawione poza sypialnią. Potem jednak okazało się, że był to krab-złodziej...:-)
[YOUTUBEHD]JQS1MVJrjIE[/YOUTUBEHD]
Po tym przebudzeniu udało mi się jeszcze na chwilę zasnąć, ale chwilę później jakieś wredne ptaszysko usiadło na gałęzi dokładnie nad moim namiotem i zaczęło śpiewać serenady:-) Było pięknie:-)
[YOUTUBEHD]621_5jyYoGE[/YOUTUBEHD]
Resztę dnia spędziliśmy na odpoczynku, nawadnianiu i jedzeniu. Ramadan w połączeniu z wysoką temperaturą w ostatnich dniach naprawdę nas wyczerpały i nie mieliśmy nawet ochoty wybrać się do Saint Louis. Wieczorem udało się złapać złodzieja na gorącym uczynku!:-)
[YOUTUBEHD]KEJ3Iusse5E[/YOUTUBEHD]