Africa Twin Forum - POLAND

Africa Twin Forum - POLAND (https://africatwin.com.pl/index.php)
-   Trochę dalej (https://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=76)
-   -   Montenegro 2026 (https://africatwin.com.pl/showthread.php?t=48687)

ramires 28.07.2026 17:58

Montenegro 2026
 
Życie płata figle.
Wszelkie problemy tego roku chce zostawić za sobą, dokonać resetu, dokonać…

Niestety właśnie te zawirowania sprawiły, że nie ukończyłem żadnej z Afryk aby móc palnąć poprawną motocyklową relację więc piszę to, co mogę a jednocześnie jeszcze bardziej utwierdzając się w przekonaniu, że jest to miejsce, ten kraj, który bardzo chętnie nazwałbym domem.

https://uploads.tapatalk-cdn.com/202...9bd96bfeee.jpg

Zaczęło się niewinnie, rezerwacja na ostatnią chwilę wszystkiego bowiem nic nie było pewnego…

Ani Miss Excel nie wiedziała czy będzie miała przedłużoną umowę, ani ja czy wypłata będzie na czas… tak…

Ten rok jest w ogóle pokręcony, totalnie dlatego ten urlop to nie plażing czy smażing ale bardziej ucieczka od wszystkiego co zabiera radość.

Tak więc niech się ta historia napisze każdym dniem, każdym nowym oddechem z dala od wielkomiejskiego zgiełku czy tego mojego zadupia.

Po prostu uciec, aby móc naładować baterie do dalszego działania.

https://uploads.tapatalk-cdn.com/202...327da485aa.jpg

Po drodze taki widok zaczął już koić nerwy.

https://uploads.tapatalk-cdn.com/202...948083132a.jpg

Dolecieliśmy
Odbiór samochodu i jazda. Po drodze tym razem przez Budve obowiązkowy punkthttps://uploads.tapatalk-cdn.com/202...93430ef80e.jpg
Bar Panorama czy jakoś tak

Trasa Budva -Tivat szybka, prawie ukończona więc sprawnie poszło.
Dzień pierwszy się nie zakończył jeszcze ale chyba już potrzebuje na bieżąco pisać, co przyjdzie na język


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Poncki 28.07.2026 18:02

Zazdroszczę - chętnie bym tam teraz był :)

matjas 28.07.2026 18:03

Z tą kokakolą to nie mydl nam oczu :)

Artek 28.07.2026 18:23

Jedna na pewno wyjechała sprawna:)
A mogłeś ją na kołach odstawić aby lepiej przetestować:)

Rano gębę do słońca!!!

ramires 28.07.2026 18:45

To nie pesel, że 3-ci raz jestem nawet w tym samym pokoju. Mieliśmy zupełnie gdzie indziej być tym razem. Wybraliśmy coś pewnego dla nas, sprawdzonego. Ograniczenie totalnie niewiadomych aby jeździć po starych śmieciach.

Jesteśmy pod Tivatem.
Może 3 km od Tivat drogą.

https://uploads.tapatalk-cdn.com/202...2a4e5cbf6f.jpg

Namiary na lokal dam później łącznie z kontaktem do Dragany, której mama tutaj rządzi.

Nie macie pojęcia jak ciężko ten rok do tej pory był w moim wypadku.

Także teraz najbliższe dni mam zamiar w pełni się zregenerować aby mieć siły na zmiany, które mnie czekają.

Cdn.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

rrolek 28.07.2026 20:26

Nie chcę ciebie martwić ale to jednak PESEL i może jeszcze priwyczka. Z każdym obrotem sekundnika coraz mniej się chce podejmowac wyzwanie niewygody czy niepewnosci i coś zmieniać. Nawet ten klimat ucieczki.... Jak ja to znam z autopsji.
Ale FORZA! Oddychaj! Pisz.

ramires 28.07.2026 21:07

Wiesz co? Ja wciąż mam pod skórą buntownika, niezależnego człowieka ale ten rok dał mi naprawdę w kość.
Zaczęło się od niepewności etatu mojej kobitki, potem zawirowania u mnie w pracy i problemy ze zdrowiem na całego, blisko 3 tygodnie plackiem leżałem bez sił aby nawet po schodach iść.
Potem ciężki wypadek szwagra gdzie trzeba było zrobić pospolite ruszenie w rodzinie i wydawać kasę na ośrodek rehabilitacyjny, potem u mnie w pracy różnie bywało z wypłatami, gdzie człowiek nigdy nie wiedział jak cokolwiek planować…

Praca po 16-18h na dobę łączne z garażem aby jakoś podreperować budżet…

Stwierdzam, że wypaliłem się na maksa, wypaliłem na tyle, że przestało mnie wiele rzeczy cieszyć. Przestałem zauważać jak dni mijają…

Tak więc teraz upragniony urlop, gdzie w pełni mam wyłączony polski numer i wszyscy mogą mnie cmoknąć…

Nie powiem, to w pewnym sensie drugi urlop, gdzie staram się naładować baterie, pierwszy był u Chomika, chociaż 3/4 niego spędziłem w garażu ale to na własne życzenie, zresztą Chomik mnie na siłę starał odciągać hehe.

Teraz tu, z moją Miss Excel, więc mam wszystko :)

Coraz częściej się łapie, że nie miejsce ale osoby, z którymi można się dzielić tym wszystkim jest najistotniejsze.

Plan na Durmitor, aby tam zanocować i spędzić nieco czasu tylko tam. Rok temu sam Durmitor w deszczu a gdy juz wyjechaliśmy to doznaliśmy takiego spektaku światła, że zapragnęliśmy raz jeszcze tam być łącznie z wjechaniem na Savin Kuk kolejką.

Mam typowy zespół odstawienia pracy, orki raczej… więc już szukam sobie zajęcia hehe.

Nie mam bogatego portfolio podróżnego, dla wielu z Was to pewnie kolejny kraj, który dawno temu zaliczyliście ale dla mnie to ten pierwszy chociaż jestem tutaj już trzeci raz. Ma symboliczne znaczenie.

Wracając do tematu pesela, raz jeszcze to ujmę tak - wyjazd z kobitką, która ma lekką nerwice natręctw na punkcie organizacji to tutaj nie ma miejsca na „ryzyko”.
Ja mogę iść na żywioł, w ciemno, a jakby nie było noclegu albo coś innego to zawsze coś mogę improwizować. Wyjazd z moją Miss Excel nie jest spontanem zdecydowanie :haha2:

Za rok może w końcu pojadę na moto. Przez zimę chcę sobie go dobrze przygotować. Wyjazd solo, pewnie dobre dwa tygodnie, bez zbędnego planu, azymut, kilka czy tam kilkanaście opcjonalnych punktów na mapie i tyle. Bez spinania się o cokolwiek.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

rrolek 28.07.2026 21:18

Niechcący wybiłem cię z narracji. Nie celowo, ot nie ja jeden nie potrafię się czasem ogarnąć i otwieram gębę. Może kwestia podobnego punktu.
Na podsumowanie zacytuję kogoś (Oskar Wilde? - nie pamiętam) kto ują to zwięźle: w starości najgorsze jest to, że wciąż jesteśmy młodzi.

CzarnyEZG 29.07.2026 08:00

Pisz dalej. Nie szkodzi, że bez Afry :)

Najważniejsi są ludzie :)

ramires 29.07.2026 09:19

Cytat:

Napisał rrolek (Post 913216)
Niechcący wybiłem cię z narracji. Nie celowo, ot nie ja jeden nie potrafię się czasem ogarnąć i otwieram gębę. Może kwestia podobnego punktu.
Na podsumowanie zacytuję kogoś (Oskar Wilde? - nie pamiętam) kto ują to zwięźle: w starości najgorsze jest to, że wciąż jesteśmy młodzi.


Totalnie się zgadzam.

A póki co to jest 9:17
Nie jestem uwalony w smarach czy olejach.
Nie muszę iść do garażu robić kolejnego moto

Taka realna przerwa.

Na koniec dnia coś naskrobie znowu

Dobrego dnia dla wszystkich

https://uploads.tapatalk-cdn.com/202...8f999cf366.jpg

nabrU 29.07.2026 10:09

Miłego 'resetu' ramires :Thumbs_Up:

Adagiio 29.07.2026 12:53

Opowiadaj, wszystko jest w głowie i wystarczy tylko chcieć.
Pozdrowienia.

ramires 30.07.2026 00:07

1 Załącznik(ów)
Tak dzisiaj taki totalny luz, plażowanie, którego nie lubię, dlatego większość czasu spędziłem w wodzie. Z zeszłego roku miałem maskę i rurkę aby coś tam pooglądać pod wodą. Przyznam szczerze, że trochę musiałem przywyknąć zanim odruch wymiotny ustał od trzymania ustnika.

Jednakże moja Miss Excel miała swój raj, spiekła się nieco, więc miałem a zasadzie nadal mam niezły ubaw :haha2:

Ten czas jakoś tak pozostał dla mnie mimo wszystko, poza jakimiś zdawkowymi rozmowami cieszyliśmy się spokojem, którego tak bardzo nam brakowało.
Łapałem się na tym, że nerwowo sprawdzałem telefon czy nikt nie dzwonił itp, ale… przypomniałem sobie po chwili, że mam PL numer wyłączony.

Dziwne to uczucie, gdy telefon normalnie dzwoni co chwila, czasami wręcz męczy.

Teraz bloga cisza. Czasem popatrzę na whatsapp i tyle. Spokój.
Łapie się co chwilę na tym, że jestem chyba pracoholikiem w pewnym sensie.
Jednakże jest to tylko pozorne. Problem jest inny, bardziej złożony pod każdym względem.

Nie uda mi się oczyścić z tego, co siedzi we mnie podczas tego wyjazdu, to już wiem doskonale. Chodzi o to, że potrzebuje czegoś innego. O ile zawsze lubię jeździć i poznawać nowe rzeczy z moją Miss Excel to tym razem do pelńi szczęścia potrzebuję samotności. Cóż, nie tym razem.

Jestem w Montenegro 3 raz z rzędu, rok w rok. Zakochałem się w tym kraju pomimo jego wad. Pokochałem natomiast dzięki pobocznym miejscom to, czego tak bardzo brakuje mi w Polsce, takiej normalności, spontaniczności, którą już dawno zatraciliśmy jako naród, chociaż wciąż w zakątkach z dala od wielkomiejskiego można tego doświadczyć.

Mówiłem wcześniej, że dosłownie mamy ten sam pokój 3 raz z rzędu. Nie jest to dla mnie pesel, bo ja osobiście potrzebuję suchego rowu i moskitery aby się przespać. Taki cichy konflikt pomiędzy mną a moją piękniejsza połową, która nieznosi niepewności.

Ja każdego dnia wyczekuję tego momentu, gdy oznajmię - jadę - to będzie tylko moje, tylko ja i moto, tylko ja i wlane myśli przeplatane kolejnymi kilometrami, które będą nieokreślone bowiem jak wspomniałem, plan będzie tylko ogólny - odnaleźć siebie - przy okazji zahaczając kilka punktów, które chcę osiągnąć wlasnie samemu. Móc usiąść, oddać się refleksji, dokonać oczyszczenia samego siebie.

Nie mam pojęcia czy będą fajerwerki czy tylko wpatrywanie się wieczorem w ognisko patrząc na palące się polana jako symbol przemijania. Kompletnie nie mam pojęcia.

Dzisiejsze plażowanie, moczenie się, bycie blisko najbliższej osoby a jednocześnie samemu z własnymi myślami była dla odmiany ciekawym doświadczeniem. Wiem jak to brzmi, ale to właśnie tutaj w tym miejscu umiem się totalnie wyciszyć. Czarnogórę odwiedzam już trochę jak dom rodzinny, który jest zamieszkiwany przez kogoś innego. Są emocje i wspomnienia ale każde odwiedziny dobitnie pokazują, że czas tego miejsca nie omija. Nie jest to w negatywnym aspekcie. Jest to po prostu świadomość tego, że nigdy się nie wchodzi do tej samej rzeki dwa razy. Nigdy nie będzie taką sama. Tak samo jak każdy rok nas samych zmienia. Czasem robimy się bardziej nerwowi a czasem uczymy się jeszcze bardziej utrzymywać dystans do wszystkiego.

Nie jestem żadnym podróżnikiem, odwiedziłem niewiele miejsc poza Polską ale ten szczególny dla mnie kraj zawsze mnie ciągnie. Gdy ten rok był jak domtej pory okrutny dla mnie tak myśl o tym, że w Durmitorze rok temu mocno nas zlało aby potem otrzymać tak fantazyjny spektakl światła… to naprawdę pozwala często przeciwstawić się wielu przeciwnością losu. Posiadanie takiej emocjonalnej kotwicy tutaj jest niesamowita.

Wyjazd dla mnie totalnie budżetowy, mam 200eu na rozrywkę i zatankowanie auta z wypożyczalni w dniu jego zdania. Wiecie co, totalnie mam to gdzieś. Cieszę się drobnostkami, mam teraz czas na to, aby właśnie skupić się na tym, aby móc doznawać tych emocji, ktore zawsze z automatu człowiek pomija.

Jutro chcemy zwiedzić Herzeg-Novi.
Od dwóch lat jakoś ciągle nie było po drodze. Zwiedzić starówkę, popatrzeć na to czy tamto. Napić się z tej studni, która kilka osób mi polecało. Wiem, że będzie fajnie. W weekend plan na dwa dni spędzone w Durmitorze. Nocleg oczywiście już moja Miss Excel musiała ogarnąć na całego. Śmieje się z tej nerwicy natręctw, gdzie nie ma miejsca na coś bez planu podczas gdy ja operuje w chaosie i na ostatnią chwilę. :haha2:

Więc jutrzejsze wojaże będą znowu odkrywaniem kojonego miasta, które jakoś nam uciekało.


Nieco informacji z pierwszej ręki.
Dużo usług jak i atrakcji podrożało średnio od 30-50% względem poprzedniego roku. Najbardziej mnie zabolał wynajem samochodu. Rok temu po lekkim targowaniu się miałem samochód dla ludu za 30eu/doba.
Ten rok to 50eu…
Tak więc w tym roku poznałem coś nowego zamiast kolejnego pojazdu kierowanego dla ludu (vw). Poznaję francuską myśl techniczną marki reno z klanu mechaników samochodowych herbu podnośnika samochodowego na masce.

Załącznik 152234

Na szczęście nocleg jest taki sam, a nawet tańszy. Za moją namową olaliśmy booking.com i zarezerwowaliśmy bezpośrednio ten sam pokój.
Różnica była bardzo duża.
Booking.com - 66€
Bezpośrednio - 40€

Czarnogóra idzie złą drogą z podnoszeniem cen na siłę. Chorwacja przypłaciła to strata obrotów. Dawny ukryty klejnot na Bałkanach przestaje być klejnotem.
Kraj zdecydowanie urokliwy i mający olbrzymi potencjał, obowiązkowo minimum raz do zwiedzenia ale próba zachłyśnięcia na fali wzrostu popularności może się odbić czkawką. To oczywiście subiektywna opinia, ale poparta 3 wizytami, które już mam niemalże za sobą.

Wracając do samego siebie, do tego czasu jaki teraz jest nadal będę chciał szukać samego siebie, szukać pokładów swojej spontaniczności i szczerości przed samym sobą.
Dla tych, którzy czytali poprzednie moje relacje z MNE szybko zauważą, że jest inna, bardziej nacechowana poszukiwaniem samego siebie będąc w tym przepięknym kraju niż nacechowanym sarkazmem opowieścią, która dobrze wchodzi ale na drugi dzień już się o niej nie pamięta.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:44.

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.