Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 30.01.2018, 21:40   #111
strażak


Zarejestrowany: Jun 2013
Miasto: Południowa Wielkopolska
Posty: 17
Motocykl: motopompa
strażak jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 dni 20 godz 1 min 14 s
Domyślnie

Same przygody
strażak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 31.01.2018, 18:08   #112
Skydiverek
 
Skydiverek's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Kraków/Bielsko-Biała
Posty: 284
Motocykl: 6 rowerów
Skydiverek jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 4 dni 14 godz 53 min 14 s
Domyślnie

A ta stylowa kłódka na tarczy to zdobyta lokalnie czy rodzimy wyrób?
Skydiverek jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 31.01.2018, 20:24   #113
henry
 
henry's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: INOWŁÓDZ tel - 504894578
Posty: 283
Motocykl: RD03
henry jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 3 dni 4 godz 54 min 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Skydiverek Zobacz post
A ta stylowa kłódka na tarczy to zdobyta lokalnie czy rodzimy wyrób?
Widzę, że nie byłeś dość uważny ... wróć na Łotwę do trzeciego odcinka
henry jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 01.02.2018, 22:42   #114
Skydiverek
 
Skydiverek's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Kraków/Bielsko-Biała
Posty: 284
Motocykl: 6 rowerów
Skydiverek jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 4 dni 14 godz 53 min 14 s
Domyślnie

A racja, opuszczony dom z listą meldunkową.
Skydiverek jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04.02.2018, 11:10   #115
henry
 
henry's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: INOWŁÓDZ tel - 504894578
Posty: 283
Motocykl: RD03
henry jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 3 dni 4 godz 54 min 0
Domyślnie

Dzień 17
31 lipca 2017 Poniedziałek

Wstajemy o 5.00. Jemy śniadanie w barze i startujemy do Kostromy.



Pogoda piękna, ciepło, słonecznie, sama przyjemność z jazdy... tylko te moje hamulce.
Niby coś tam hamują, ale tylko niby. Okładziny nie są wytarte równolegle do tarcz i wytażnie słyszę tarcie metalu o metal podczas hamowania. Dlatego … nie hamuję. Jadę powoli, ostrożnie, widząc miejsca i sytuacje w których można spodziewać się konieczności zatrzymania, kiedy np. zbliżam się do jakiegoś skrzyżowania, wcześniej wyhamowuje silnikiem, tak żebym nie musiał używać ostrego hamowania. Dobrze, że na drodze prawie nie ma ruchu, od czasu do czasu mijamy się z jakimś samochodem, przynajmniej na razie. Co będzie dalej, jak będzie bliżej miasta i w samej Kostromie ?
W pewnym momencie, widzę że Dafik mruga do mnie światłem, więc zjeżdżam na najbliższy przystanek. Dafik ma propozycję. Ponieważ u niego na klockach zostało jeszcze troszkę okładzin, odda mi jeden zestaw, tak żebym miał przynajmniej jeden, pewny komplet.
Super pomysł, będziemy mogli spokojnie i bezpiecznie jechać dalej, przynajmniej do Kostromy, a tam, w dużym mieście, mam nadzieję, że jakieś Trampki tam jeżdżą, to i o klocki będzie łatwiej.
I tutaj czas na kolejną refleksję. Oczywiście, najlepiej wozić ze sobą wszystkie części zapasowe, ale co zrobić kiedy czegoś nie masz ? Ano … wszystkie motory na wyjeżdzie mają być takie same, bo
po pierwsze - wieziemy jeden zestaw części zamiennych.
po drugie – różne części od jednego, pasują do drugiego … i to jest fajne.









No to co … biorę się do roboty, czyli, wyjmuje jeden komplet klocków z XL700 i zakładam u siebie, a to znaczy, że będę miał jeden sprawny hamulec z przodu i nie całkiem sprawny z tyłu.

Jedziemy i … o kurcze, jaki to komfort fizyczny i psychiczny kiedy jedziesz i wiesz, że masz czym przyhamować.
Zbliża się pora obiadku, więc rozglądam się za jakimś „Kafe”. Jak wiemy, nie jest to łatwe, ale w końcu, w Sudislawju widzę bar „U Artura”. Zjeżdżamy.



Bar prowadzi ormiańskie małżeństwo i młody Gruzin o imieniu Toma.



Nie ma wielkiego tłoku, bo jesteśmy sami w barze, może dlatego, właściciele natychmiast się nami zajmują i zasypują oczywiście pytaniami.
Skąd, dokąd, po co, ile co kosztuje, gdzie jeżdzili, czy może byli w Gruzji lub Armenii ?
Kiedy wspomniałem, że byłem i w Gruzji i w Armenii, przynoszą laptopa i pokazują nam swoje zdjęcia z najciekawszych miejsc w swoich krajach. Jest przyjemnie … gadamy o różnych rzeczach.
Przy okazji wspominam, że mam mały problem z którym jedziemy do Kostromy.
Młody Gruzin Toma, mówi żebyśmy spokojnie zjedli obiad, a on się naszym problemem zajmie.



Kiedy my pałaszujemy wspaniale smaczne szaszłyki, on w tym czasie dzwoni pod różne numery, a na koniec daje nam namiary na motosalon „U Pawła” w Kostromie. Podobno tam, będziemy mogli wszystko załatwić. Super.
Przy okazji, Toma mówi, że jeżeli chcemy zobaczyć coś ciekawego, to całkiem niedaleko bo tylko 30 km, jest miejsce, gdzie pewien mnich wzięty na przewodnika, wyprowadził obce wojska na bagna i wprawdzie on sam tam zginął, ale i wiele wojska z tych bagien już nie wyszło.
Mnich nazywał się Iwan Susanin i dlatego miejscowość ta nosi nazwę Susanino, a na pamiątkę tych wydarzeń,postawili kapliczkę i wielki głaz.
Jak myślicie, czyje były wojska które Susanin wywiódł na bagna ? Oczywiście … Polacy !
Toma mówi nam o tym jakby nigdy nic i pokazuje zdjęcia na laptopie.
Dla mnie, nie ma tam nic ciekawego do oglądania, ale Dafikowi się spodobało, więc ok. jedziemy.
Z Sudislawla jedziemy skrótem przez pola, lasy i wioseczki, na północ do drogi P 99.
Po wyjechaniu na P99, już mamy 30 km, a gdzie Susanino ? Do Susanino trzeba jechać w prawo, czyli w przeciwnym kierunku od Kostromy, jeszcze ze 20 km. Jedziemy.
Toma mówił, że przy drodze będzie tablica i trzeba skręcić w prawo w las.
Widzę jakąś tablicę, skręcamy w prawo w las. Jedziemy około 2 km. po płytach betonowych, a na końcu drogi widzimy bramę i teren zagrodzony drutem kolczastym. Ojj to chyba nie jest właściwe miejsce. Okazuje się, że jest to zakład zamknięty dla chorych psychicznie, czyli „Dom wariatów”.
Kużwa, czyżby duch Susanina nadal tu krążył ?
Wracamy do drogi głównej, a że w tym czasie niebo się zachmurzyło, nadciągnęły ciemnie chmury i zaczęło lekko padać, straciliśmy ochotę na szukanie śladów po Susaninie.
Lecimy prosto do Kostromy do której mamy 60 km.



Wprowadzam do navi adres – Wolrzskaja 2B. Jedziemy, ale navi prowadzi jakoś tak dziwnie.
Na którymś skrzyżowaniu stajemy na czerwonym, a obok zatrzymuje się wypasiona terenówka, w środku, chyba małżeństwo w średnim wieku. Mówię, że szukamy ulicy Wolrzskaja. Nie wiedzą.
Ale czego tam szukamy. Motosalon „U Pawła” Aaa to wiedzą. Mamy jechać za nimi.
W pewnym miejscu zjeżdżają na pobocze i mówią, że za wiaduktem w prawo jest ulica Wolrzskaja, ale Wtaraja Wolrzskaja i tam jest salon „U Pawła” Dziękujemy.
Rzeczywiście, za wiaduktem zjazd w prawo i jesteśmy na ulicy 2-ja Wolrzskaja i za chwilę jest poszukiwany przez nas salon.



Czekali na nas od dłuższego czasu, wiedzą o co chodzi, ale muszą się upewnić dokładnie o co nam chodzi. Podaję markę, model, rocznik i chłopaki dzwonią. Po chwili mamy informację, że klocki, cały zestaw, czyli trzy komplety klocków TRW, będą jutro o 14.00 i będą kosztowały 4500 Rubli.
Cena całkiem niezła, u nas zapłaciłbym podobnie, albo nawet więcej.
Ok. teraz pozostaje nam znaleźć jakieś tanie (lub nie) spanko.
Szukam w navi. Hoteli jest dużo, ale najbliższy w jakimś kompleksie sportowym. Jedziemy.
Na miejscu, okazuje się, że hotelu nie prowadzą. Na ulicy pytam faceta (widziałem go „U Pawła”)
o hotel. Mówi, żeby jechać dalej uliczką, hotel będzie za trzysta metrów. Jedziemy.
Uliczka wąska, domki jednorodzinne, potem jakieś bloki. W pewnym momencie widzę na poboczu motocykl, coś w rodzaju czopera, a przy nim dwóch chłopaków. Jeden robi sobie foto na motocyklu, drugi jest jego właścicielem. Właściciel czoperka ma na imię Michaił, czyli Misza, pytam go o hotel. Nie uwierzycie … jeden hotel jest naprzeciwko nas, jednopiętrowy budynek, na parterze sklep spożywczy, a drugi pięćdziesiąt metrów dalej, za skrzyżowaniem.
Idę z Miszą do pierwszego. Wejście po stromych schodach na pierwsze piętro, ale właścicielka karze zdjąć buty w korytarzyku na dole. Nie wiem czy skarpety już śmierdzą, ale idziemy na górę.
Pokoiki małe, dwu, trzy i czteroosobowe z piętrowymi łóżkami. Łazienka i toaleta na korytarzu.
Cena pokoiku dwuosobowego – 900 RUB. OK. sprawdzimy drugi hotel.
Schodzimy na ulicę do Dafika i w tym momencie jesteśmy świadkami scenki rodzajowej, obyczajowej, albo raczej kryminalnej. Stoimy na poboczu przy naszych motorach, jakieś dwadzieścia metrów od skrzyżowania za którym jest drugi hotel. Obok nas przejeżdża powoli czarne BMW z ciemnymi szybami, nie zwracałem na niego uwagi, dlatego nie wiem jaki model, ale raczej drogie.
Jedzie powoli i zatrzymuje się na skrzyżowaniu. Tylne drzwi się otwierają i wysiada dziewczyna. Wysoka, szpilki, krótka obcisła spódniczka, torebka, długie włosy. Gestykuluje, coś wykrzykuje.
Zza kierownicy wysiada facet. Podchodzi do dziewczyny, coś do niej mówi, tłumaczy, przekonuje. Mówią coraz głośniej. Facet bierze ją za rękę, prowadzi do samochodu, ona się wyrywa.
Wtedy on chwyta ją za włosy i po prostu ciągnie za sobą. Otwiera tylne drzwi samochodu i wrzuca dziewczynę do środka, a potem wsiada za kierownicę i odjeżdża.
My tymczasem, stoimy jak sparaliżowani, jak zahipnotyzowani, żadnego ruchu.
Coś takiego ? … w Rosji ? … w Kostromie ? … i to na naszych oczach ?
Po chwili szok mija … byliśmy świadkami sprzeczki małżeńskiej, czy raczej czegoś innego ?

No dobra, wracamy do naszych spraw.
Drugi hotel, nazywa się „ Снегурочка „ gwiazdek nie widzę, ale na oko trzy, albo i cztery.
Pokój dla nas dwóch – 3900 RUB. Który wybieramy ?
No oczywiście … jednogłośnie … ten z czterema gwiazdkami … przecież nie będziemy wnosić naszych tobołów na pierwsze piętro i to bez butów !!!
Parking strzeżony z tyłu, wejście do hotelu od parkingu wprost na korytarz i do naszego pokoju.
Misza, oczywiście idzie z nami. Misza pochodzi z Jarosławia, a w Kostromie studiuje prawo i pracuje, a mieszka w bloku tuż obok naszego hotelu. Razem rozpakowujemy nasze bagaże.





Takich suwenirów na Rosję trzeba mieć więcej, tym razem przydał się komin Hądy.



Misza idzie do siebie, a my tymczasem bierzemy kąpiel, a potem idziemy do sklepu obok po coś konkretnego. Po pewnym czasie Misza wraca z kolacją. Przynosi gotowane kartofle z kotletami, gotowane jajka, majonez, keczup, cebulę, słoninę, konserwę, chleb, napój. My mamy „Putinkę” i Colę, to powinno wystarczyć.













Siedzimy długo … o polityce nie gadamy, raczej o podróżach i o normalnym życiu u nas i u nich.
Czas płynie miło i przyjemnie. Fajny chłopak ten Misza. Żegnamy się dłuuugo po północy.



Dystans 350 km Temperatura 26 oC
henry jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05.02.2018, 07:27   #116
Rychu72
 
Rychu72's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Oct 2010
Miasto: wilidż Opole
Posty: 1,985
Motocykl: RD07a+DR650SE
Przebieg: 55 kkm
Rychu72 jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 5 dni 22 godz 49 min 35 s
Domyślnie

Trzech facetów w łóżku i w objęciach ........ robi się grubo
__________________
Afryczka RD07a 1997r + DR 650 SE 1997r + żonka pojmana w 1997r ... stare, ale jare
Rychu72 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05.02.2018, 16:24   #117
Tommy16V
 
Tommy16V's Avatar


Zarejestrowany: Dec 2017
Miasto: Krosno
Posty: 17
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Tommy16V jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 dzień 56 min 28 s
Domyślnie

super. czekam na kolejne odcinki.
Tommy16V jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10.02.2018, 15:25   #118
henry
 
henry's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: INOWŁÓDZ tel - 504894578
Posty: 283
Motocykl: RD03
henry jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 3 dni 4 godz 54 min 0
Domyślnie

Dzień 18
1 sierpnia 2017 Wtorek

Śpimy długo, wstajemy póżno, bo jak wiemy, nie bardzo nam się spieszy, ale dzisiaj powód mamy inny, moje klocki będą o 14.00.
Ponieważ śniadanie mamy w cenie, idziemy na piękną, białą salę udekorowaną zgodnie z nazwą hotelu, zjeść nasz posiłek.
Wybór mamy naprawdę duży (prawie jak w Lipie) , a nie jakieś tam serdelki i kawałek serka.





Po śniadanku, idziemy popatrzeć, jak wygląda typowe, radzieckie miasto. Nasz hotel zlokalizowany jest na wysokiej skarpie nad rzeką Wołga, ale nazwa ulicy pozytywnie raczej się nie kojarzy.



My tymczasem, idziemy sobie Zaułkiem Zmartwychwstania w kierunku dwóch cerkwi widocznych troszkę dalej za naszym hotelem. Ten pierwszy, biało niebieski, to klasztor żeński który okazał się być zamkniętym.
Drugi z czerwonej cegły z kopułami, to cerkiew Chrystusa Zmartwychwstałego z XVII wieku.











Idziemy dalej na miasto, ale nic ciekawego nie zwróciło naszej uwagi, poza starymi, drewnianymi budynkami mającymi zapewne sporo lat. Niektóre z nich, pomimo wieku, są w całkiem dobrym stanie i nadal są zamieszkałe.







Doba hotelowa kończy nam się o 12.00, wracamy więc, pakujemy nasze osiołki i jedziemy do motosalonu „U Pawła”.



Do 14.00 mamy trochę czasu, jest więc możliwość, żeby rozejrzeć się po salonie. Skutery śnieżne, kłady, trójkołowce typu Can-Am Spyder, do tego wszelkiego rodzaju wyposażenie i odzież, wszystko z górnej półki.
Komplet przeciwdeszczowy – 25000 RUB, a to daje – 1480 PLN.







Gdzieś po godzinie przyjeżdża Iwan Sziszigin, syn właściciela który praktycznie zarządza salonem. Zaprasza nas na zaplecze gdzie mają warsztat, żebyśmy mogli rozebrać co trzeba i przygotować się na wymianę. Swoich narzędziówek nie musimy nawet otwierać, bo do dyspozycji dostajemy wszystkie niezbędne narzędzia, włącznie z rozpuszczalnikami, czyścikami i smarami. Kiedy przyjeżdżają klocki, pozostaje mi tylko zainstalować je w zaciskach, a zaciski zamontować na swoich miejscach. Pożyczony komplet, zakładam z powrotem w XL700 Dafika i w ten sposób, mamy sprzęty gotowe do jazdy.







Po umyciu rąk, oglądamy to co stoi na zapleczu, a Dafik przymierza się do terenowego Can-Ama.





Po robocie, Iwan zaprasza nas na kawę do biura szefa, gdzie na ścianie oglądamy portrety właścicieli, czyli rodziców Iwana, a na miejscu honorowym, czyli nad głową prezesa, portret Putina.
Co kraj, to obyczaj.







No cóż, czas jechać dalej. Żegnamy się z Iwanem, dziękujemy za pomoc, wspólna fotka przed salonem i jedziemy.



Żeby wyjechać z Kostromy w kierunku Jarosławia, trzeba przejechać przez jedyny most na Wołdze. Nie dość, że jedyny, to jeszcze częściowo nieczynny, ponieważ połowa mostu, czyli dwa pasy są w remoncie. Ruch odbywa się po dwóch pasach, czyli po jednym w każdym kierunku. Na dojeżdzie do mostu ze dwa kilometry korka, ale dwa koła nie muszą stać, więc powoli przebijamy się do przodu.
Dalej to już tylko droga … droga …

Gdzieś w tej drodze, widząc bar zjeżdżamy na posiłek, ale nie ma w tym przecież nic nadzwyczajnego. Zamawiamy coś do jedzenia, a że mamy trochę czasu wolnego, idę skorzystać z toalety. Po chwili wracam jednak, poprosić również Dafika, ponieważ nadarza się wyjątkowa okazja, która może się nigdy nie powtórzyć, żeby skorzystać z niej razem. Dafik jednak, na razie nie ma takiej potrzeby, może po objedzie było by łatwiej ?







Lecimy dalej drogą M-8 w kierunku Moskwy.
Było już ciemno, kiedy zjechaliśmy na drogę A-107 w kierunku Sofrino. Navi pokazuje, że najbliższy hotel mamy właśnie w Sofrino, więc jedziemy.
Rosja i generalnie wschód, to kierunek egzotyczny pod wieloma względami, właśnie dlatego jest to mój kierunek ulubiony, bo tam, zawsze czeka na ciebie jakaś przygoda, a kolejna przed nami.
Jedziemy pod hotel, Dafik zostaje ja idę załatwić formalności.



Mówię pani w recepcji, że potrzebuję jeden pokój dwuosobowy.
- Pani prosi paszport.
- Podaję swój.
- Pani pyta, czy mam drugi paszport.
- Jaki drugi paszport ?
- Paszport rosyjski, albo któregoś z krajów WNP.
- To chyba jakiś żart, nie mam.
- To ona nie może dać nam pokoju.
- Jak to, to jakaś niedorzeczność, nigdzie tak nie ma.
- Tak, ale ona nie może dać nam pokoju.
No nie, różnych rzeczy można się było spodziewać, ale coś takiego rozwaliło mnie zupełnie, tym bardziej, że nigdy, nigdzie o czymś takim nie słyszałem. To przecież bez sensu jest, nie dadzą ci pokoju, bo nie masz ich paszportu ? Takie rzeczy tylko w ROSJI !!!
No ale … szukaliśmy przygód, a to chyba też jest coś w rodzaju przygody ? Może gdybym nie był tak zmęczony, pewnie bym powalczył, np. rozłożył materac w recepcji i poczekał na milicję, albo postawił namiot w parku przed hotelem … a tak …
Sprawdzam w navi … następny nocleg za jakieś 20 km. jedziemy.
Navi prowadzi dobrze, ale pod jakimś sklepem pytam dwóch chłopaków o hotel. Zaczynają tłumaczyć, ale po chwili mówią, żebyśmy jechali za nimi, zaprowadzą nas. Jest ciemno, póżna noc.
Po kilku kilometrach wjeżdżamy na teren ośrodka wypoczynkowego „Sołoncowo” gdzie bierzemy domek kempingowy za 2400 RUB.
Jemy coś na szybko, do tego „Putinka” dla zdrowotności i koło północy idziemy spać.









Dystans 350 km. Temperatura 23 oC
henry jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.02.2018, 08:36   #119
henry
 
henry's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: INOWŁÓDZ tel - 504894578
Posty: 283
Motocykl: RD03
henry jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 3 dni 4 godz 54 min 0
Domyślnie

Dzień 19
2 sierpnia 2017 Środa

Ośrodek „Sołoncowo” opuszczamy o 9.00.





W planach na dzisiaj mamy tylko jazdę, więc generalnie będzie nudno. Jazda, tankowanie, jazda, jakiś posiłek itd.
Jedzie się ciężko, ruch na drodze A-107 duży, ciągle jakieś remonty, światła, korki. W pewnym momencie, czuję znużenie, oczy mi się zamykają, zaczynam przysypiać. Czas na przerwę, dlatego szukam jakiegoś zjazdu w las.
Jest dróżka w prawo, jedziemy. Kiedy w końcu się zatrzymujemy i już mamy zamiar rozłożyć się na trawie, Dafik zwraca uwagę, że w tylnym kole mam za mało powietrza. Rzeczywiście. Wyjmuję kompresor, pompuję, ale w kole powietrza nie przybywa. Obracam kołem i widzę dwie zerwane szprychy ... no to jest problem.
Ściągam koło, wyjmuję zerwane szprychy, zakładam nową dętkę, pompuję … trzyma, jest ok, możemy jechać dalej.
Pomijając uszkodzone koło, na odpoczynek i tak nie było większych szans, a to ze względu na … oczywiście komary.







Po trzech kilometrach, mamy po prawej duży kompleks: bary, motel, warsztat, szinomontaż, od razu zjeżdżamy naprawić dętkę. Okazało się, że mam w dętce dwie dziury, a operacja naprawy kosztowała 300 RUB.

Obiad jemy w przydrożnym barze.



Jedziemy i gdzieś w drodze dochodzimy samotnego motocyklistę. Okazuje się, że jest to Koreańczyk jadący do zachodniej europy .









Lecimy. Pogoda się psuje, a my zbliżamy się do Rżewa.



Navi, prowadząc do hotelu, wyprowadza nas gdzieś w pola poza miastem. Wracamy, ale nawałnica nadciąga szybko i jesteśmy zmuszeni schronić się pod wiatą przystanku. Wiatr się wzmaga, zaczyna lać. Nagle, na przystanku zaczynają pojawiać się ludzie, raczej starsi. Okazuje się, że za przystankiem znajdują się ogródki działkowe i ludzie przyszli na przystanek, bo za chwile przyjedzie autobus.





Jest ich coraz więcej, robi się ciasno,my ustępujemy miejsca na ławeczce i stajemy pod ścianą, byle pod daszkiem. Zaczynają się standardowe pytania: wy skąd, dokąd jedziecie, po co, czy ktoś nam za to płaci, czy stać nas na to, czym się zajmujemy. Mówię, że jestem pensjaner, czyli emeryt. A ile mam emerytury, ale w dolarach. 550 $.
- Patrz Wania, a my mamy 150 – 200 $ i to my wygraliśmy wojnę a teraz musimy na działce dorabiać.
Z tym dorabianiem chodzi o to, że emeryci uprawiają ogródki i nadwyżki sprzedają, żeby dorobić do emerytur.
W większych miastach, widzieliśmy obrazki, gdzie starci ludzie stoją z koszyczkami czy wózkami i sprzedają to co wyprodukują.
W pewnym momencie, na przystanek wchodzi starszy pan, patrzy na nas zdziwiony.
- Kto eto ? - Pyta.
- Paliaki – odpowiada mu kolega.
Pan patrzy na nas dłuższą chwilę i w końcu mówi.
- A my Hitlera ubili …

Właśnie podjechał autobus i emeryci odjeżdżają, a my zostajemy sami … to znaczy, a towarzystwie kota.









Deszcz ciągle pada, więc ja czuwam a Dafik idzie spać. Ławka jest na tyle długa, że w ostateczności, będziemy spać na przystanku całą noc





Gdzieś po dwóch godzinach, deszcz przestaje padać, nie wiem jednak, na stałe, czy tylko na chwilę.



Navi pokazuje pięć kilometrów do hotelu „Rżew” w centrum miasta przy ulicy Karola Marksa.
Budzę Dafika i lecimy. Kiedy jesteśmy na moście na rzece Wołga, znowu zaczyna padać, a kiedy wjeżdżamy pod daszek pod hotelem, deszcz leje już na maksa.
Idę do recepcji, mając w głowie lekki niepokój, bo przecież nie mam rosyjskiego paszportu, a deszcz leje okrutnie.
Nie muszę się jednak niczego obawiać, za 2000 RUB, pokój dostajemy bez problemu.







Dystans 260 km. Temperatura 27 oC.
henry jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.02.2018, 08:45   #120
henry
 
henry's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: INOWŁÓDZ tel - 504894578
Posty: 283
Motocykl: RD03
henry jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 3 dni 4 godz 54 min 0
Domyślnie

Dzień 20
3 sierpnia 2017 Czwartek

Startujemy o 7.30. Do granicy pozostało nam 400 km. więc powinniśmy dać radę, oczywiście, jeżeli nic się nie wydarzy.









Jedziemy … na drodze monotonia … jedyny moment godny uwagi to … kilka kilometrów za Rżewem, na przystanku, widzę Koreańczyka pakującego się do drogi … poza tym, nuuda.







Na granicy rosyjskiej jesteśmy o 16.00, przed nami siedem samochodów, powinno być szybko, ale zjeżdżamy z niej o 17.30.





Tymczasem, łotewska stoi całkowicie … masakra, szkoda pisać.
To jakaś komedia chyba … Łotwa w ogóle jest w Unii ?
Łotwa może i jest, ale granica łotewska jest w Uzbekistanie.
Zjeżdżamy o 20.00.



Navi mówi, że najbliższy nocleg mamy za 18 km. Jedziemy.
Baza „Meldri” w Nirza nad jeziorem Nirzas.
Jesteśmy w innym świecie. Trawa wykoszona, porządek, wszędzie czyściutko, na gnieżdzie cztery gandrasy.
Nasze osiołki dostają miejsca noclegowe w salonie, a my za 10 Euro od osoby, mamy do dyspozycji cały domek.
Kąpiel, kolacja, coś dla zdrowotności i udajemy się na zasłużony odpoczynek.













Dystans 430 km. Temperatura 25 oC
henry jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:56.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.