Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Polska

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 13.06.2017, 14:36   #1
Vee
BRAAP BRAAP
 
Vee's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Nov 2015
Miasto: ZK
Posty: 174
Motocykl: była AT RD07a jest XTeresa i DL
Przebieg: rosnący
Vee jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 1 dzień 2 godz 1 min 49 s
Post Pojezierze Drawskie - tajemniczy rejon zachodniej Polski

Wstęp

Jednym z regionów, który mnie bardzo intryguje, jest Pojezierze Drawskie. Zdarza mi się tamtędy przemykać czy to służbowo czy w innych celach. Zazwyczaj bez refleksji. Ot kolejna droga do przejechania w gonitwie dnia codziennego. Wychodzi na to, że wiem o nim niewiele, a co nieznane - przyciąga.

Jednak gdyby się tak zastanowić. Jest to bogaty obszar poniemiecki, szlak bojowy "Wału Pomorskiego", liczne poligony, poradzieckie obiekty wojskowe, malownicze tereny, jeziora, pagórki, łąki i lasy. Wydaje się, że nie tak popularny jak rejon nadmorski, Kaszuby, Mazury czy polskie góry, niezniszczony, nie "zmanierowany" turystycznie.

Człowiek zawsze coś przeczyta czy usłyszy, czegoś dowie się z drugiej ręki. Jednak ostatnimi czasy zaczęło mnie mocno kręcić samodzielne "wgryzanie się" w otaczającą mnie historię... Przecież jest ona dosłownie na wyciągnięcie ręki. Bardzo lubię czytać literaturę historyczną, ale prawda jest taka, że przeczytać, to nie to samo co zobaczyć i dotknąć. Jedno doskonale uzupełnia drugie.

Wypad w tamten rejon planowałem już od jakiegoś czasu. Po drodze trafiłem jednak najpierw w Bieszczady, potem na Kaszuby. Inny powód, dla którego go odwlekałem to nieprzygotowany motocykl. Oczywiście mógłbym pojechać na "osiołku" (V-Stromie), ale nie o to mi chodziło w tym wyjeździe i nie tego typu jazdy oczekiwałem.

O co chodzi - zobaczycie.

W każdym razie potrzebna była mi "koza".



Jak to mówią co odwlecze, to nie uciecze... Nadszedł czas eksploracji.

D-1 (08.06.2017 - czwartek) - Prolog


Dzień przed wyjazdem był trochę szalony. Na ostatnią chwilę okazało się, że trzeba lecieć do pracy, a potem przygotować dokumentację i sprawozdania. Po południu ostatnie sprawdzenie motocykla: płyny, ciśnienie w oponach, światła, sygnalizacja itd. Wszystko gra.

Marszrutę miałem z grubsza przygotowaną już wcześniej. Wieczorem okazało się jednak, że pracując nad nią w Basecampie dysponowałem inną wersją mapy, niż wykorzystywaną w nawigacji. Tak więc około godziny 21.00 przy próbnym odpaleniu nawigowania wynikły błędy z przeliczaniem. Kolejne 2h spędziłem na ponownym wyznaczaniu tras, tym razem na właściwej mapie.

Zgrałem je na urządzenie, odpaliłem, chwila niepewności i... uff, działa.

Spać poszedłem później niż planowałem, a więc wyjazd też przesunąłem. Zamiast o 6.00 startuję o 7.30.

cdn.

Ostatnio edytowane przez Vee : 24.06.2017 o 15:13
Vee jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.06.2017, 17:53   #2
Poncki
 
Poncki's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Apr 2008
Miasto: Warszawa
Posty: 1,856
Motocykl: XR250R
Przebieg: ły
Galeria: Zdjęcia
Poncki jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 6 dni 21 godz 46 min 10 s
Domyślnie

Będę śledził!
Poncki jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.06.2017, 20:54   #3
wojtekk
Moderator
 
wojtekk's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2009
Miasto: Warszawa - Saska Kępa
Posty: 1,084
Motocykl: Były: TA, Yamaha Super Terene Xtz 750, DR 650 SE. Motocykla już będzie tylko w duszy.
Przebieg: 20 000
wojtekk jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 4 dni 18 godz 2 min 36 s
Domyślnie

Jadę z Tobą!
wojtekk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.06.2017, 20:57   #4
Raviking
 
Raviking's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2009
Miasto: Kamieniec Wrocławski
Posty: 2,244
Motocykl: RD03
Przebieg: Ł
Raviking jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 2 tygodni 11 godz 42 min 57 s
Domyślnie

" Wieczorem okazało się jednak, że pracując nad nią w Basecampie dysponowałem inną wersją mapy, niż wykorzystywaną w nawigacji."


Zajebiście ,ja bym nie poprawiał
__________________
GSM 505044743
Raviking jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.06.2017, 21:58   #5
HarryLey4x4
 
HarryLey4x4's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Feb 2015
Miasto: Wlkp
Posty: 386
Motocykl: CRF 1000D Transalp-XL650V CB750 BMW-R850R
Przebieg: 400
HarryLey4x4 jest na dystyngowanej drodze
Online: 5 dni 4 godz 17 min 46 s
Domyślnie

dawaj !
HarryLey4x4 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.06.2017, 22:31   #6
Vee
BRAAP BRAAP
 
Vee's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Nov 2015
Miasto: ZK
Posty: 174
Motocykl: była AT RD07a jest XTeresa i DL
Przebieg: rosnący
Vee jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 1 dzień 2 godz 1 min 49 s
Domyślnie

Raviking - życie zweryfikowało plan. Uchylę rąbka tajemnicy, że trasy, które wyznaczyłem to mogłem sobie w rzeczywistości o kant dupska rozbić.

Dzięki za doping. Ciąg dalszy się pisze. Cierpliwości.
Vee jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.06.2017, 22:35   #7
walther_white


Zarejestrowany: May 2015
Posty: 97
Motocykl: RD03
walther_white jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 1 dzień 7 godz 49 min 28 s
Domyślnie

Czyta się
walther_white jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.06.2017, 22:37   #8
Raviking
 
Raviking's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2009
Miasto: Kamieniec Wrocławski
Posty: 2,244
Motocykl: RD03
Przebieg: Ł
Raviking jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 2 tygodni 11 godz 42 min 57 s
Domyślnie

Vee ,jeżdżę raczej na kreskę a papierową mapę mam na zbiorniku co by za bardzo z kursu nie zejść
Czekam na więcej.
__________________
GSM 505044743
Raviking jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.06.2017, 16:54   #9
Vee
BRAAP BRAAP
 
Vee's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Nov 2015
Miasto: ZK
Posty: 174
Motocykl: była AT RD07a jest XTeresa i DL
Przebieg: rosnący
Vee jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 1 dzień 2 godz 1 min 49 s
Domyślnie

D-Day (09.06.2017 - piątek) - Droga cz.1


Na ten dzień zaplanowałem przejazd z domu do punktu noclegowego w Stawnie k. Złocieńca. Ogólne założenie: jak najwięcej offu, jak najmniej asfaltu.
Punkty orientacyjne zaplanowane, motocykl zatankowany i przygotowany. Ruszam w drogę, a w głowie przygrywa mi "Kino"



Od samego początku trzymam się planu: off, off, off. Zamiast wybrać oczywistą drogę, czyli krajową 11, wybieram leśny szlak, przechodzący pod koniec w betonowe płyty.



Sprawnie docieram do Manowa pod Koszalinem. Szybko wskakuję na asfalt i kilkaset metrów dalej, przed lokalną parafią zjeżdżam ponownie do lasu, tym razem na dłużej.



Jazda lasem jest bardzo przyjemna. Czuć w powietrzu poranną świeżość i podnoszącą się wilgoć. Słońce nieśmiało wychyla się zza chmur. Na przecinkach i pomiędzy drzewami widzę młode sarny. Na wszelki wypadek zwalniam. Cieszę się jazdą.

Wkrótce docieram do czegoś czego nie planowałem i czego nie widać było podczas planowania trasy na mapie...



Bród przez strumień.

Niezbyt głęboki, dno pokryte płytami, nurt leniwy.

"No i co to za wyzwanie?" pomyślicie. Cóż, dla mnie było. Nigdy wcześniej się na coś takiego nie porywałem.

Motocykl zostawiłem na zjeździe i zrobiłem szybki rekonesans. Na dnie nie widać nic podejrzanego - płyty trochę krzywe, zjazd do wody - nic szczególnego, wyjazd śliski i stromy, ale niski. Na przeciwnym brzegu teren prywatny, brama zamknięta, ale obok wywalona dziura w płocie - motocykl przejedzie. Kilkanaście metrów za nią dalszy ciąg mojej wymarzonej trasy. Nie chcę zawracać i szukać objazdów.

"Raz się żyje" mówię pod nosem.

Trochę spękany odpalam maszynę i wjeżdżam do strumienia. Wszystko idzie dobrze do czasu wyjazdu na brzeg...

...Oczywiście wjechałem w jedyną dziurę na tym odcinku...

Tylne koło się zapadło, a przednie momentalnie łapie uślizg na mokrej trawie i skręca się maksymalnie w lewo. Motocykl się pochyla. Czuję, że brakuje mi nogi i łatwy przejazd zmienia się w walkę o przetrwanie. Ostatkiem trzymam maszynę w pionie. Paciak jest niemal gwarantowany.



Udaje mi się jakoś utrzymać motocykl i w końcu wyczołgać się na brzeg po śliskiej trawie. Łapię oddech, uspokajam się rzucając mięchem.

"Frajer" pomyślicie.
"Zabierzcie mu motor, bo się zabije wyprowadzając go z garażu" powiecie.

Za to ja Wam powiem, że przeszkoda może i była łatwa, ale dla mnie okazała się wyzwaniem, któremu omal nie sprostałem...
W każdym razie - obyło się bez mokrych gaci (brązowych plam nie liczę, bo na kamuflażu WZ-93 i tak nie rzucają się w oczy ).

Ruszam dalej. Jadę wzdłuż Kanału Rosnowskiego i przekraczam go - o tam...



...znaczy się po moście, przed wsią Lisowo.

Kawałek dalej zatrzymuję się przy punkcie czerpania wody, z którego rozpościera się widok na jezioro Hajka. W tle widać elektrownię wodną Niedalino, umieszczoną na rzece Radew.



Obiekt powstał w latach 1911-1912 z inicjatywy zarządcy tych ziem - rotmistrza Kartza von Kameke, pod nazwą Radue Überlandzentrale Heyka G.m.b.H.

Ciekawostka - nazwa Heyka powstała od nazwisk głównych udziałowców projektu - von Heydebrecka i von Kameckea. Została spolszczona i obecnie funkcjonuje jako Hajka.

W marcu 1940 roku, w wyniku przerwania tamy w Rosnowie, przez spiętrzającą się wodę oraz kry, doszło do katastrofy. Fala powodziowa przerwała zapory, nasyp, wały, linię kolejki wąskotorowej na trasie Koszalin-Białogard i wdarła się do doliny rzeki Radew. Trudno ocenić dzisiaj skalę zniszczeń. Wiadomo, że nikt nie zginął, ponieważ ludzie zostali w porę ewakuowaniu. Zwierzęta gospodarskie utonęły. Woda zerwała mosty, zniszczyła gospodarstwa i zakłady.


Źródło: www.rosnowo.pl za Die Pommersche Zeitung "Flutwelle führte zur Katastrophe", 1994r.

Zapory elektrowni odbudowano w 1944r. wykorzystując "siłę" i "zapał" jeńców. Obiekt w 1947r. przeszedł w ręce Polski Ludowej.

Jadę dalej.

Droga robi się coraz bardziej piaszczysta. Wokół rośnie las sosnowy i liczne skupiska żarnowców. W pewnym momencie po prawej mijam opuszczony ośrodek wczasowy. Trochę zniszczonych domków letniskowych. Nic ciekawego. Dojeżdżam do asfaltu, po którym pokonuję kilkadziesiąt metrów...



...i wjeżdżam w kolejną boczną drogę. Z każdym kilometrem robi się coraz bardziej gęsto.



Przejeżdżam skrajem pola. W pewnym momencie widzę błotko. Niby nic, ale zatrzymuję się, żeby zrobić rozpoznanie. Po kilku krokach, z pozoru niewinny kawałek podmokłego terenu zmienia się w konkretne bagno.



Odpuszczam temat i zawracam do gruntowej drogi w lepszym stanie. Prowadzi mnie ona do wsi Buczek.



Nie jestem tu po raz pierwszy. "Dlaczego?" zapytacie - przecież to wioseczka pośród lasu, jakich wiele.

Otóż miało tutaj miejsce ciekawe zdarzenie, o którym mało się mówi (o ile w ogóle).

21 marca 1960 roku doszło tu do zderzenia dwóch samolotów bojowych w czasie ćwiczeń, polegających na ostrzeliwaniu holowanego rękawa.
Według rolnika, którego spotkałem po drodze, samoloty zderzyły się skrzydłami i uległy kompletnemu zniszczeniu. Jeden z pilotów, porucznik Tadeusz Golon, spadł razem ze swoim samolotem do lasu. Drugi z pilotów był Rosjaninem. P. Piotrow dokonał żywota spadając na pole, znajdujące się ok. 400m od zabudowań gospodarskich.

Niewyjaśnione pozostaje, dlaczego samoloty manewrowały i strzelały w rejonie, który de facto nie jest poligonem lotniczo-bombowym (ten znajdował się w lasach między wsiami Podborsko i Osówko). Dokumenty na ten temat wyjechały pewnie razem z radziecką jednostką z powrotem do Rosji i zostały pochłonięte przez otchłań archiwów.

Odkąd zetknąłem się z tym tematem próbuję odnaleźć mogiły pilotów, które znajdują się na tym terenie. Mogiła P.Piotrowa znajduje się obecnie na polu o dostępie ograniczonym przez rolnika, który je ogrodził. Z tego co słyszałem, pomnik został zdewastowany maszynami rolniczymi.

Grób T.Golona znajduje się gdzieś w lesie. Różne osoby wskazywały mi różne obszary - a to "w zagajniku", a to "tam gdzie kopaliśmy glinę", kończąc na "druga w lewo i za górką".

Niestety, wciąż nie mogę trafić. Zmarli najwidoczniej nie chcą bym odnalazł miejsca ich spoczynku.

Dotarłem jednak do materiałów, jak owe miejsca wyglądają.

Mogiła pilota Piotrowa ( Źródło: zdjęcie użytkownika Vergaser; http://forum.eksploracja.pl/ ) :



Mogiła T. Golona ( Źródło: zdjęcie użytkownika Vergaser; http://forum.eksploracja.pl/ ) :



Tym razem także mi się nie udaje.

Wsiadam na motocykl i udaję się przez las w kierunku wsi Dobrowo. Znajduje się tutaj pałac w stylu neogotyckim, pochodzący z ok. 1900r.



Wybudowano go na XVIw. fundamentach. Związana z tym legenda mówi o rozległych podziemiach i sieci korytarzy, które rozciągają się pod pobliskim parkiem. Nie da się ich eksplorować ze względu na powietrze, którym "nie da się oddychać" - cokolwiek ma to znaczyć. Obstawiam konkretny poziom zagrzybienia, jako że teren jest podmokły (ze względu na przepływającą obok rzekę Liśnicę), a budynek pozostawiono samemu sobie. Powierzchnia użytkowa pałacu wynosi 1750m2, także jest to spory kawał przestrzeni.

Początkowo pałac należał do rodu von Kleist, mający we władaniu pobliskie ziemie. Po zakończeniu II wojny światowej włączono go do miejscowego PGRu. Od 1964r do 2000r. znajdowały się tu instytucje oświatowe, m.in. szkoła. Po 2000r. pałac przeszedł w ręce prywatne. Od tamtej pory systematycznie niszczeje. W 2012r. zmarł prywatny właściciel, a zadłużony obiekt wpadł w ręce komornika. Dług sięga blisko miliona złotych, a nieruchomość wyceniono na 250 tysięcy złotych. Nie wiem czy został już sprzedany, czy też nie, ale wątpię by jego los się odmienił.

Wielka szkoda, że tak wspaniały zabytek popada w ruinę. Spójrzcie jak wyglądał w czasach świetności i porównajcie ze zdjęciem powyżej.


Źródło: http://zachodniopomorskie.fotopolska...1777,foto.html

Dumając nad losem, zbieram się do dalszej drogi. Przechodząc przez chaszcze do bramy, zachowuję czujność, bo wyczytałem, że w okolicy pałacu wciąż można jeszcze spotkać Barszcz Sosnowskiego.

cdn.

Ostatnio edytowane przez Vee : 24.06.2017 o 15:21
Vee jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.06.2017, 17:39   #10
Mateusz93
 
Mateusz93's Avatar


Zarejestrowany: Feb 2015
Miasto: Andrychów/Kraków
Posty: 128
Przebieg: 11 600
Mateusz93 jest na dystyngowanej drodze
Online: 5 dni 23 godz 34 min 37 s
Domyślnie


czekamy na kontynuacje!
super się czyta
Mateusz93 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Tags
drawsko , offroad , relacja , tenere , xt660z

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
XVII zlot ADV - POJEZIERZE DRAWSKIE - Zaproszenie! ex1 Imprezy forum AT i zloty ogólne 13 17.04.2017 22:09
XVII zlot ADV - POJEZIERZE DRAWSKIE - przygotowania (ŁOWCY NIEWYGÓD) ex1 Imprezy forum AT i zloty ogólne 44 06.04.2017 10:00
Wyprawa motocyklowa po Afryce zachodniej „Przez Wagadugu” – Spotkanie 23 Kwietnia 2015 pekos1988 Trochę dalej 0 20.04.2015 20:32
Z Polski na Kolski :) Ronin Trochę dalej 58 27.06.2012 17:22
Polski Dakkar 11-12.06.11 AmberBamber Imprezy forum AT i zloty ogólne 5 23.06.2011 10:15


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:44.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.