Africa Twin Forum - POLAND

Africa Twin Forum - POLAND (http://africatwin.com.pl/index.php)
-   Pegaso (http://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=163)
-   -   po prostu... KAMIL (http://africatwin.com.pl/showthread.php?t=21728)

lena 05.08.2014 21:31

po prostu... KAMIL
 
6 Załącznik(ów)
KAMIL JANCZURA (26.09.1990 - 25.03.2014)

Załącznik 49495

" Kiedy wychodzisz z domu nie zapomnij powiedzieć,że _ KOCHASZ _.
Cóż z tego,że powtarzałeś wielokroć i że wiem.
Może właśnie wtedy usłyszę to po raz ostatni
Może..."




Kamil - najstarszy z trojga dzieci Uli i Leszka.
Od najmłodszych lat ciągnęło Go do motoryzacji i wbrew oczekiwaniom, że "wyrośnie z tego..., przejdzie Mu" - nie przeszło...


Załącznik 49496


Bo wyrósł... i to na niezwykle przystojnego mężczyznę.
Pasja jednak pozostała, rozwijała się a z czasem stała się również sposobem na życie i sposobem na przyjaźń.
Pierwszy nauczyciel, tata - stał się przyjacielem i wspólnikiem w rodzącym się biznesie.
Kamila znali wszyscy okoliczni "motorkowcy", którym stale coś naprawiał i ulepszał.
Zawsze uśmiechnięty, chętny do pomocy, niezawodny - tak wspominają Go koledzy i rodzina.

Dusza człowiek, świetny towarzysz - koledzy z Forum Motocyklowego Aprilia Caponord, którego był czynnym członkiem :

" (...) poznałem Go na majówce w 2011 roku (...) - był to 3-dniowy objazd naszych Tatr - ot tak pojeżdżawa - 7 motongów.
Kamil od początku wydał mi się nieśmiały, raczej małomówny, czemu się zresztą nie dziwiłem - choćby z uwagi na jego wiek - miał zdaje się coś ponad 20 lat. Tak się składało (od początku),że nocowaliśmy w jednym pokoju , ja - najstarszy, On - najmłodszy, tak wyszło. Zresztą później na każdym spotkaniu już tak było. Kamil się trochę otwierał, tzn. może ja Go trochę ciągnąłem za język. Tak czy siak, dowiedziałem się,że ma rodziców zbliżonych do mnie wiekiem (stąd też mój niemal ojcowski stosunek do Niego), że pracuje z ojcem w niedużym warsztacie samochodowym, że ma plany zmienić moto na Capo..., w sumie okazało się,że to grzeczny, dobrze ułożony chłopak, z dużym potencjałem, lekko zakręconym na punkcie motomechaniki:).

Następne spotkanie mieliśmy 2 miesiące później w Starej Morawie - Kamil już bardziej oswojony, więcej mówił, bardziej się udzielał w dyskusjach, aczkolwiek nadal najwięcej mogłem się do Niego dowiedzieć, gdy byliśmy sami. Zamierzał otworzyć mały warsztacik naprawy motocykli, wziąć kredyt z zatrudniaka - pomyślałem wtedy - odważny, taki kredyt jest co prawda bezzwrotny, ale trzeba rok pracować i utrzymywać warsztat w ruchu, a jak wiadomo klient motocyklowy w naszym kraju jest dość kapryśny.

Następne spotkanie było w Bieszczadach, w Solinie - a organizował je właśnie Kamil - od początku do końca sam zajął się wszystkim, zabukował miejsce, wziął na siebie składki, no i ...przyjechał już pięknym, czerwonym Capiszonem:). Był dumny jak paw, widać było,że jest w tym motongu zakochany. Mówił o warsztacie, planowanej podróży do Mongolii... - z jednej strony patrzyłem na Niego z niedowierzaniem - taki młody a już tak daleko? Z drugiej zaś myślałem - na co ma czekać?
Na stronach Capoforum przewijał się wątek o przygotowaniach do podróży, wreszcie...pojechał. Co jakiś czas pisał z drogi, ale nigdy nie narzekał.




Załącznik 49497



Wrócił...zobaczyliśmy się na spotkaniu pod Kozienicami w sierpniu, znowu zajął łóżko obok mnie. Zauważyłem,że nabrał śmiałości...bąkał coś o dziewczynie , czyli wszystko się dobrze układało.Warsztat prosperował, Capo dało radę w podróży, a Kamil stawał się specjalistą od Caponordów.

W związku z tym,że na tym malutkim przecież forum Capomaniaków pojawiło się kilku nowych,świeżych motocyklistów, coś jakby nowy zastrzyk krwi - zaczęło się więcej dziać, w planie były następne spotkania ... a tu nagle ... trach !!!
Dowiaduję się,że Kamil... nie żyje, zginął w wypadku, ...ironia losu, jak to się stało???
Zawsze patrzyłem na Niego z niekłamaną zazdrością. Zazdrościłem Mu wieku (co oczywiste), wiedzy o motorach, takiego ...hmm, poukładanego pomysłu na życie... wszystko było przed Nim, jeszcze dziewczyna w której zakochał się z wzajemnością...
(...) Kamil zawsze jeździł rozważnie, rzec można - siła spokoju, więc co to było??? (...) Widocznie Bóg też potrzebuje tam świetnych mechaników, doskonałych kolegów, sprawdzonych przyjaciół ...On już ma TAM dobrze,a nam pozostaje łączyć się w nieukojonym bólu z rodzicami, rodzeństwem..."
(Jarek B.)



Świat stał przed Kamilem otworem.

Załącznik 49498

Gdy wydawało się, że przyszłość rysuje się kolorowo - kupił wymarzony samochód i spotkał swoją MIŁOŚĆ.



Załącznik 49499


Młode życie skończyło się, zanim na dobre rozwinęło skrzydła.
Zaskoczenie, szok, cios, ból... Komunikat w radiu : "(...) wieczorem miał miejsce wypadek - 23 letni kierowca Jaguara zginął na miejscu. Czworo pasażerów w wieku: 14, 16, 18 i 19 lat odwieziono do szpitala, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo."
Przychodzi wiadomość,że "ten kierowca" to syn Uli - firmowej koleżanki, oraz kolega z FAT... I myśli bombardujące umysł : "Dlaczego??? Przecież mógł coś złamać, poobijać się, pokaleczyć w mniejszym lub większym stopniu...dlaczego?"
Pojawia się bunt, także przeciw Bogu - dlaczego takiego młodego człowieka, dobrego i wartościowego, z pasją, powołuje do siebie u progu życia, ku rozpaczy najbliższych, przyjaciół, dziewczyny (która leżąc w szpitalu nie może nawet w tym ostatnim pożegnaniu uczestniczyć) i całej rzeszy znajomych.
Odpowiedzi z "góry" brak. Każdy odpowiada więc sobie sam, zgodnie z własnymi przekonaniami. Fakty są jednak miażdżące - stoimy nad trumną młodego mężczyzny, pośród morza białych kwiatów, w tłumie żegnających, z odgłosem silników motocyklowych w tle - z "ulubioną muzyką jednośladów", które dla Kamila stały się sensem życia.

Nie podróżowałam z Nim, nie zdążyłam podać Mu ręki, ale wiedziałam że mieszka niedaleko chłopak z żyłką do motocykli i sercem na dłoni.
Pięknie żegnał Go przyjaciel rodziny i ksiądz proboszcz z rodzimej parafii, który nie kryjąc wzruszenia poprosił o odprawienie ceremonii zaprzyjaźnionego duszpasterza..., sam nie mógł. Staliśmy wszyscy z pochylonymi głowami, we łzach, w rozpaczy... i wtedy czułam (tak jak zapewne większość obecnych) tę szczególną więź między nami w tak smutnej chwili.
Mama Kamila mówiła mi później,jak ważna była dla niej ta obecność, dobre słowa, ciepłe gesty ( za które serdecznie dziękuje za moim pośrednictwem wszystkim)..., jak to dodawało jej sił w walce o każdy następny dzień po Jego odejściu...

Oby w drodze do wieczności odnalazł spokój, którego wszyscy szukamy, a tylko nieliczni znajdujemy po TEJ stronie. [*]



Załącznik 49500

matjas 05.08.2014 22:46

ech... Lena... współczuję bliskim jak wtedy kiedy wpisywałem się w watku pierwszy raz. szkoda chłopaka. teraz widzę twarz i łzy po winie się cisną do oczu.

warto się zastanowic nad tym JAK się żyje.

m

ania329 08.08.2014 14:12

mój cudowny chłopak !!!!:*:( -Ewelina

voxan69 08.08.2014 14:58

naprawdę współczuję rodzinie - sam przeżyłem śmierć żony i zostałem z dwójką malutkich dzieci - wiem co to ból i cierpienie ale musicie żyć i jakoś poradzić sobie z tym - już nigdy nic nie będzie takie samo - nie ma słów

jorge 08.08.2014 15:50

Początek drogi, a już jej koniec ... Kondolencje.

wd60 23.08.2014 18:16

Wyrazy współczucia dla najbliższych.

lena 24.03.2015 23:49

Mija rok...
 
1 Załącznik(ów)
Załącznik 54188


Kamila pożegnaliśmy rok temu... mimo bólu czas się nie zatrzymał - zwolnij więc KOLEŻANKO, KOLEGO... wspomnij, pomyśl co w życiu ważne, wartościowe, bezcenne...

strobus1 25.03.2015 01:04

[*]
Za wcześnie...
Stało się, więc Ci którzy Go poznali niech zapamiętają najlepsze chwile.

Jarek 25.03.2015 08:19

to już rok...czas leci...ale pamięć jest!!
Trzymaj się Kamil!
Lena, dzięki...

PARYS 25.03.2015 09:46

Ano leci, leci czas.
A tyle jeszcze mógł zrobić ten młody chłopak.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:33.

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.